Bóg… i ja

Raczej jestem wierzący. Co prawda nie często chodzę do kościoła, ale często rozmawiam z Bogiem… Pytam go dlaczego jestem takim człowiekiem, dlaczego nie mogę być jak inni… Nie dostaję odpowiedzi… A gdy jestem samotny myślę sobie, że chociaż Bóg jest przy mnie, skoro chciał bym był taką osobą to chyba jest przy mnie. To oczywiście nie zastąpi mi normalnego przyjaciela, z którym mógłbym pogadać, ale chociaż troszeczkę pomaga.
A do kościoła niechętnie chodzę może też dlatego, że kościół ma w wielu sprawach inne zdanie. Denerwuje mnie gdy czytam wypowiedzi, że np. homoseksualizm jest zły, potępiony przez Boga i tak dalej… Ja tak nie uważam, myślę, że jeżeli Bóg stworzył takiego człowieka, który jest homoseksualistą, to miał w tym jakiś cel! Albo jak czytam, że transseksualizm, to wymysł, choroba i wogóle to zupełnie wbrew religii, bo skoro Bóg stworzył kogoś jako kobietę czy mężczyznę, to tak ma być, to… jest mi smutno i jednocześnie czuję wściekłość. Nie jestem osobą chorą psychicznie! Nie wymyślam sobie! Po prostu jest dla mnie oczywiste, że jestem mężczyzną (psychicznie)! A o ciele fizycznym nie myślę wogóle… Poza tym uważam też, że jeśli Bóg stworzył kogoś jako mężczyznę czy kobietę, to nie oznacza wcale, że chce by ta osoba do końca życia pozostała tym kim ją stworzył! Być może chce by zmieniła płeć… Nie wiem, może to głupie, ale tak własnie myślę. Nie bez powodu przecież pozwolił na taki postęp w medycynie, że operacje zmiany płci stały się możliwe. Myślę, że nic nie dzieje się bez przyczyny.
Ale gdy słyszę słowa: „Jesteś dziewczyną, zaakceptuj to.” jeszcze w dodatku od ‚przyjaciół’ to jest mi przykro… I chcę odpowiedzieć wtedy: „Nie, nie jestem i ty to zaakceptuj.” To trudny temat, nie rozmawiam o tym z przyjaciółmi, nie chcę słuchać tym podobnych zdań… Ale myślę wtedy, że tam gdzieś jest Bóg i może kiedyś odpowie mi dlaczego i po co jestem takim człowiekiem…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.