Niezręczne sytuacje…

Czyli ciąg dalszy rozważań nad innością ;)
Czasem jak rozmawiam z dziewczynami, np. z koleżankami, to po prostu niezręcznie się czuję. One rozmawiają o chłopakach, o kosmetykach itd. a ja tak jakbym je podsłuchiwał czy szpiegował, tak głupio jakoś. No np. ktoś opowiada mi, że sobie właśnie ostatnio kupił stanik i jeszcze bardzo chce te cienie do powiek to… czuję się idiotycznie… Bo wiem, że gdyby dana osoba widziała we mnie mężczyznę, to by nigdy ze mną w ten sposób nie rozmawiała. No chyba, że taka jedna koleżanka opowiada mi, jaki to sobie stanik kupiła i jaki rozmiar, a potem pyta jaki ja mam rozmiar, to wtedy wiemy oboje, że to żart (bleh… wystarczająco już cierpię, za jakie grzech miałbym się jeszcze w staniki ubierać…), więc mogę się pośmiać. Ale całkiem niedawno inna koleżanka, która mnie dobrze nie zna, opowiadała mi po drodze do domu jakie zamierza sobie stringi kupić… a ja szedłem i czekałem kiedy wreszcie nasze drogi się rozejdą… albo kiedy skończy… prosząc w myślach by mnie nie zapytała co ja o tym myślę… (no bo co ja myślę… myślę, że zupełnie nie rozumiem jak można w czymś takim chodzić i po co…). Nie lubię tym podobnych sytuacji, ale nie powinienem mieć chyba wyrzutów sumienia, że jestem wobec osób opowiadających nie fair, bo to przecież one zaczynają temat. Całe szczęście nie często bywa, że ktoś mnie pyta o to czy tamto, bo ja nie umiałbym odpowiedzieć… kompletnie nie znam się na kosmetykach czy rozmiarach staników… i mówiąc szczerze wcale mnie to nie interesuje.
Nie zabardzo też lubię jak mnie ktoś pyta czy dobrze wygląda. Np.
-koleżanka (ubrana w jakiś nowy ciuch, po prostu 'babski'): „Jak wyglądam?”
-ja: „yyy… to znaczy…eee… no.. dobrze!” a po chwili „Fajnie, ale ja bym się tak nie ubrała.” (no na szczęście to ta koleżanka, która wie, że ja się tak w życiu bym nie ubrał, to po co wogóle pyta?).
Albo inna koleżanka:
-koleżanka2 (umalowana): „Jak wyglądam, nie za mocno się pomalowałam?”
-ja (wogóle nie zauważam czy ktoś jest umalowany czy nie, więc co mam jej powiedzieć): „Nieee… dobrze…”
W takich sytuacjach czuję, że nie pasuję…
Czasem zdaża się, że ktoś próbuje sprowokować mnie do rozmowy: „Jak ta xxx się dziś ubrała, a jak się umalowała…”, ja na to nic nie odpowiadam, bo jak pisałem zaledwie wczoraj, nielubię obgadywać innych, poza tym nie patrzę jak ktoś się ubiera, bo to mnie nie interesuje, to czy ktoś się maluje też, bo nawet tego nie zauważam. I czasem mam wrażenie, że właśnie dlatego nie bardzo gadam z innymi, po prostu nie mam o czym.
W każdym razie mniej głupio czułbym się rozmawiając z chłopakami.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.