Jak wielu ludzi myli się co do mnie…

Tak w sumie, to ja nie wiem do końca co ludzie o mnie myślą… Mają mnie za „dziwną”, „nienormalną”, to oczywiste… ale co oni mogą sobie jeszcze myśleć? Nie wiem… i nie wiem czy chcę to wiedzieć… W sumie dziewczyny mogę myśleć o mnie to samo co ja o nich no nie… że jak można tak się ubierać czy zachowywać ;) to wydaje się logiczne, tak jak ja się dziwię ich zwyczajom, tak one moim…
Ale nie o to chodzi, dziś ktoś powiedział: „Fajnie jest być innym niż inni, takim oryginalnym” …oh jak bardzo się ta osoba myli, nawet nie ma ona pojęcia… nie jest fajnie, jest koszmarnie… bo dlaczego się ludzie łączą w grupy, upodobniają do innych? chcą gdzieś należeć… a gdzie ja należę? Cóż, zawsze tak jest, że wszyscy coś robią, a ja stoję gdzieś z boku… no bo też faktem jest, że nie pójdę gdzieś tylko dlatego, że wszyscy idą lub nie zrobię czegoś tylko dlatego, że wszyscy tak robią… nie potrafię… gdybym potrafił, mógłbym być dziewczyną… mógłbym udawać jeszcze lepiej… ale ja nie umiem… nie o to chyba chodzi, żeby całe życie udawać…
Jakiś czas temu jedna dziewczyna mi się zwierzała, że wszyscy się na nią uwzięli… wyśmiewają się itd… Powiedziałem, żeby ich olała (wiem co mówię, wiem coś o tym…), ale ona na to: „Łatwo ci mówić! To nie ty jesteś ich ‚kozłem ofiarnym’!” …nie wiedziałem co odpowiedzieć …i znowu ta osoba się bardzo myli… tak bardzo… faky, już teraz nikt się mnie nie czepia… na razie nie… bo ich olałem! Co miałem zrobić? Stać i płakać? Ale ona może też to olać i od niej się odczepią szybko, a odemnie nie, tak na prawdę wszyscy się nigdy nie odczepią, bo ja zawsze będę

I N N Y !

Zawsze ktoś może się doczepić… śmieszny jestem? to jasne… jestem pośmiewiskiem… przykro mi… co mam poradzić na to że tak wyglądam? że taki jestem a nie inny? nie wybrałem sobie płci przecież! Może jeszcze krócej się ściąć? będę wyglądać lepiej? nie sądzę… ubrać się w całkowicie męskie ciuchy? garnitur może? wtedy to dopiero będzie kupa śmiechu… ale to nie ważne, prędzej założę garnitur niż sukienkę, spódnicę, rajstopy czy stanik! Jeśli więc ktoś mi mówi, że mam szczęście, to do cholery mam ochotę walnąć go w łep!
Dlatego też pisałem, że nie rozumiem ludzi… dlaczego zawsze muszą znaleźć sobie kogoś, kto będzie tym głównym pośmiewiskiem… myślałem, że z tego się wyrasta… teraz nie jestem tego taki pewien…
(pisząc tą notkę oczywiście nie obyło się bez wizyty mamy w moim pokoju, ale już mnie to coraz bardziej zlewa… będzie co ma być)
Teraz idę się wykąpać, jeśli nie wrócę, to znaczy, że postanowiłem się utopić ;) …nie ma to jak odrobina czarnego humoru…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.