Jeszcze trochę mojej historii…

Już pisałem o mojej przeszłości, ale to się nie da tak wszystko na raz i do końca… I będę wracać do tego tematu, aż wszystkiego sobie nie wyjaśnie, nie poukładam, bo kto wie, może dojdę do jakichś ciekawych wniosków…
Dziś pobłądziłem sobie po różnych stronach o transseksualiźmie, poczytałem historie transów… Trochę się różnią od mojej… zacząłem wspominać…
Wczesne dzieciństwo – byłem sobie chłopcem i tyle, twierdziłem, że jestem chłopcem i dobrze mi było, wszyscy mi przytakiwali, czasem żartobliwie zwracali się do mnie jak do chłopaka. Było fajnie…
Jednak nie mogę powiedzieć, że bawiłem się tylko z chłopakami… Nie mam rodzeństwa, a na moim osiedlu nie było zbyt wiele dzieci w moim wieku, więc bawiłem się sam… W co? Miałem taką zabawę, uwielbiałem ją i bez przerwy się w to bawiłem :) Czasem jednak bawiłem się z innymi. Tak się składa, że mam więcej kuzynów niż kuzynek :> i kuzyni są raczej w moim wieku, a kuzynki młodsze, więc z kuzynami bawiłem się świetnie, (a czasem denerwowaliśmy kuzynki) :) Najczęściej w „Złodzieja i policjanta” :) akurat tak się składa, że w tej zabawie wolałem być złodziejem. Lubiłem tą zabawę :) Co w niej było takiego fajnego… chyba to, że można sobie pobiegać z plastikowym pistoletem i jest radocha :) Miałem 3 pistolety i taki zestaw policyjny (kajdanki, odznaka itp.) byłem kimś ;) że też nie zostawiłem sobie żadnego, eh ;) Ale poza tym to częściej bawiłem się jednak z dziewczynami. One lubiły się ze mną bawić, bo miały tatusia (względnie synka) do zabawy w dom :) Każda chciała być mamą, a na tatę nie było chętnych, więc pojawiałem się ja :)
Mam takie jedno zdjęcie z przedszkola :) uwielbiam je, siedzę sobie w koszuli i spodenkach przy stoliku i wyglądam jak prawdziwy mały facet :) mały przystojniak ;) tylko z długimi włosami, ale to nic, itak wyglądam całkiem jak chłopak :)
Tak sobie leciało… No i zaczęła się szkoła. Co do konfliktów z rówieśnikami, to zawsze byłem za tym żeby używać pięści ;) nie bałem się bić z chłopakami, dziewczyn starałem się nie bić, ale jak mnie jakaś wkurzyła… no po prostu generalnie jak komuś coś nie pasowało, to ja od razu byłem chętny na jakąś bójeczkę małą ;) sporo miałem siniaków… nie płakałem za każdym razem jak mnie ktoś uderzył czy się przewróciłem (tak jak robiły to dziewczyny), byłem twardy ;)
I Komunia Święta… i tu dopiero płakałem. Biała sukienka, tyle ludzi mnie widzi – to takie poniżające! Nie obchodziło mnie w jakiej sukience pójdę… byle jak najprostsza… jakoś nie pomyślałem, że mogę iść w albie, szkoda, no cóż, było minęło… nie chcę pamiętać… przed i po i nadal powtarzałem i powtarzam, że nie chcę zdjęć (i najchętniej nie chciałbym by ktokolwiek je miał… potargać, spalić, wyrzucić, żeby nie było dowodów tego poniżenia!). Musiałem sobie wmówić, że po prostu to jakaś zabawa i że przebieram się za dziewczynę.
Życie płynęło nudnie, na zmaganiach: „W to się nie ubiorę!”, „Takich butów nie chcę!”, „Tego swetra nigdy nie założę, jest babski!” Nielubiłem nigdy (i nadal oczywiście nie lubię) jak mi jakaś babcia, ciocia itp. kupowały babskie ciuchy… brr… prawie płakałem jak coś takiego dostałem… no cóż, ubierałem czasem, bo nie wypada nie ubrać :/ No w każdym razie nadal nie mogę niektórych oduczyć, że mają mi nie kupować ciuchów, bo zawsze coś będzie nie tak, na siłę chcą mnie ubrać jak dziewczynę? :/ wrrrr… A jak słyszę „…no i chciałam ci kupić tą bluzeczkę, bo to takie modne teraz, dziewczynki noszą…” to mnie zkręca…
Pamiętam też jak słyszałem w telewizji o kobietach chorych na raka piersi… dokładnie pamiętam jeden odcinek Dr. Quinn (czy jak to się tam pisze), jak ta ze sklepu miała raka piersi i bardzo rozpaczała… ja jej wtedy nie umiałem zrozumieć, ani nikogo w podobnej sytuacji… teraz wiem, że to straszna choroba, ale wtedy myślałem tylko o tym, że one nie będą mieć piersi i to przecież tak fajnie! A one rozpaczają… przecież będą żyć tylko bez piersi, powinny się cieszyć. Wiem, że to głupie, ale byłem mały i tak właśnie myślałem.
Zaczęło się coś dziać od kiedy zauważyłem, że moje koleżanki zaczynają nosić staniki… najpierw myślałem: „One są jakieś głupie, za młode jeszcze i wogóle po co im to?”, no ale dobra, zrozumiałem, na całe szczęście mama mnie nie namawiała, jak czasem coś wspomniała, że ja też mógłbym… to odpowiadałem z uśmiechem: „Ja? Nigdy w życiu!”. Najbardziej zapamiętałem jak koleżanka kupiła sobie buty… takie prawdziwie „babskie”… autentycznie patrzyłem na nie w szoku… i myślałem „Czy ona zwariowała? Takie buty… jak można chodzić w takich ochydnych, okropnych, BABSKICH butach?”, z makijażem było to samo… Więcej takich wielkich szoków nie było, po prostu już nic mnie aż tak bardzo nie zdziwiło, choć trochę dziwi nadal… po prostu myślę inaczej niż dziewczyny w moim wieku… Od ponad roku błądzę po stronach o transseksualiźmie wtedy zaświtało mi, że może jestem trans… Od wakacji wiem na pewno, że nie jestem kobietą… Od początku (albo prawie) istnienia tego bloga nie chcę tego dłużej ukrywać…
I marzę by ktoś mnie zapytał: „Czy ty uważasz, że możesz nie być kobietą?”… a ja odpowiadam: „Tak, co więcej, ja wiem na pewno, że nie jestem kobietą”…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.