Czy uważam się za mężczyznę?

Dobre pytanie zadał Kostek pod poprzednią notką… Chciałem mu odpowiedzieć, ale uznałem, że pytanie to nadaje się raczej na nową notkę niż na odpowiedź…
Czy ja uważam się za mężczyznę?
…………….(myślę)……………..
Nic nie wymyśliłem. Napiszę co wiem. Wiem, że nie jestem kobietą, po prostu źle się czuję w roli kobiety, nie zachowuję się jak kobieta, nie rozumiem kobiet, nie pasuję do nich, nie chcę być jedną z nich… nie chcę! nie chcę! po prostu nie! Czy to znaczy, że chcę być mężczyzną? No tak, jasne, że chcę! Ale chcę też mieć willę na Karaibach, najdroższy samochód na świecie, domki w różnych miejscach, kupę forsy i jeszcze… Chcieć czegoś to nie znaczy móc… I jeśli mówię, że czegoś chcę, to też nie mówię od razu czy chcę tego bardzo czy tylko trochę… Jasne, że gdybym miał wybierać to wybrałbym ciało mężczyzny, ale nie dano mi wyboru…
Nie będę nigdy w 100% kobietą (mówiąc szczerze, wydaje mi się, że bliżej mi do 100% mężczyzny niż do 100% kobiety), ale to właśnie jest najgorsze – świadomość, że nie będę nigdy tak na prawdę po żadnej z tych stron w 100%…
Nie chcę też zachowywać się jak kobieta, nie chcę się tak ubierać, czesać, chodzić… Ale czy to czyni mnie mężczyzną?
Nie chcę być traktowany jak kobieta, głupio się czuję gdy jestem w takich sytuacjach, boli mnie to i boli mnie, że nie mogę sie przyznać wszystkim, że nie mogę być sobą, być choć trochę mężczyzną… Ale czy to czyni mnie mężczyzną? Czy to wszystko daje mi prawo do mówienia, że jestem mężczyzną? Czy to, że używam męskich końcówek tu na blogu i że gdy tak siedzię i to piszę czuję się niemal prawdziwym mężczyzną i świetnie się z tym czuję daje mi takie prawo? Nie… chyba nie… tego też się boję, że se kiedys wmówię, że chcę być mężczyzną, a okaże się, że nie mogę… że testy nie wyjdą, że coś jeszcze… Czy wreszcie całe moje dzieciństwo i to że teraz czuję, że bardzo po woli odnajduję swoją drogę daje mi prawo uważać się za mężczyznę?
Chyba nie, chyba nie uważam się za mężczyznę… jestem… no własnie, kim? Obojnakiem chyba jakimś, bo nie wiem… Jest we mnie trochę z kobiety i trochę z mężczyzny, przy czym czuję, że poza ciałem, to jednak z mężczyzny więcej, ale… ale tak do końca nie wiem czy mam prawo mówić o sobie: Tak, jestem mężczyzną! Choć może nadaję się na geja trochę… tak mi się zdaje, no nie wiem. Ale to jest dobre pytanie… Za kogo ja się uważam? Jestem człowiekiem 'innym', tym który miał pecha i jest trochę niedopasowany…
Czy uważam się za mężczyznę?
Nie… chciałbym, ale nie mogę tego stwierdzić, może jeszcze nie, a może się boję… A może czasami się zagalopuję i się uważam… Kim więc jestem? nikim…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.