Moja przyszłość…

(Ktoś mnie zdenerwował przed chwileczką… zagadał mnie na gg i się rozmowa toczyła… i się w końcu zdenerowałem… ja wiem, że jestem inny niż wszystkie dziewczyny i że nawet rozmawiając przez internet da się to odczuć, ale jeśli się kogoś zagaduje, to trzeba się liczyć z tym, że można zagadać osobę niekoniecznie taką jaką się chcę, a nie później działać na nerwy cóż… przez net, też nie jest łatwo udawać dziewczynę…). Dobra, mniejsza z tym, przechodzę do tematu notki.
Czasem osoby z mojej rodziny rozmawiają o mojej przyszłości, nie często, ale tak bywa… Nie lubię tego… Gdy ktoś chce planować mi przyszłość nie mogę spokojnie słuchać. Choć wszyscy twierdzą, że to moja sprawa co będę robić itd. to jednak czuję, że na coś tam liczą… Gdy np. ktoś mi mówi: „Mam nadzieję, że jeszcze doczekam chwili, kiedy zatańczę na Twoim weselu”, jest mi wtedy na prawdę przykro, że zawiodę tą osobę… Mówię wtedy krótko, że nie będę mieć męża. Tzn. już tak raczej nie mówię, teraz chęsto nie mówię po prostu nic… Bo kiedy tak mówiłem, zawsze ktoś miał zdanie: „Teraz tak mówisz, zobaczysz kiedyś”. No zupełnie jakbym był 5 letnią kapryśną, upartą dziewczynką, a ‚dorośli’ wiedzą swoje… czasem mnie to denerwuje… Ja nie będę mieć męża, bo to po prostu nie możliwe! Jak może pogodzić się w związku 2 facetów? Facet potrzebuje kobiety… ja kobietą nie jestem. No i co ja mam odpowiedzieć… „Wiecie, przykro mi bardzo ale ja mogę mieć co najwyżej żonę.”? No bo tak myślę w istocie, prędziej już będę mieć w przyszłości żonę niż męża… No i kiedy mówię, że nie będę mieć dzieci, to jeszcze czasem wierzą, bo tak bywa… tylko, że ja w ostatnim czasie nawet chciałbym mieć może kiedyś dzieci, ale tylko pod warunkiem, że będę dla nich ojcem… Czyli biologiczne dzieci odpadają, po prostu nie będę mieć, to chyba jasne. Albo jak się kiedyś zdażyło, że ktoś mówił: „A kiedy weźmie ślub…” – no jasne… Tych którzy na to liczą muszę rozczarować, przykro mi, że jestem taki beznadziejny i że nie będzie wnuków, prawnuków itd… Nie urodzę dziecka (jeśli na to ktoś jeszcze liczy), bo nie ma we mnie matczynych uczuć! Na samą myśl, że miałbym urodzić dziecko, robi mi się niedobrze! Nic na to nie poradzę!
I boli mnie gdy ktoś mówi: „Teraz tak mówisz, kiedyś będziesz chciała mieć męża…” …boli mnie, bo to jasne, że chciałbym mieć męża lub żone, już teraz wiem, że chciałbym! Ale mieć nie będę, bo kto pokocha takie coś jak ja… Więc jeśli ktoś myśli, że to „Nie będę mieć męża!” to wymysł 5 letniej dziewczynki i jest to śmieszne, to się myli… nie mam już 5 lat (no i nie jestem dziewczynką) i nie jest to zabawne… to jest smutne dla mnie i chce mi się płakać kiedy muszę tak odpowiedzieć i mam świadomość, że oni mi nie wierzą i dalej na coś liczą…
Miałem też napisać kilka słów o mojej przyszłości samotnej i też tej najbliższej, ale to może następnym razem.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.