Jak by to było, gdyby mnie nie było…

To może i ja się pochwalę jaką rolę odgrywam w społeczeństwie ;) Ale tak szczerze, to nie mam się czym chwalić.
Żyję sobie na tym świecie wstrętnym, nie wiem po co, chyba po to żeby się trochę pomęczyć. Gdybym zniknął to nikomu by to większej różnicy nie zrobiło. Hm… w klasie… no tak, jakąstam pozycję mam, więc gdybym zniknął, to może z pół klasy by to zauważyło, bo kto by im pomagał w niektórych lekcjach (eh ta matma ;) no i informatyka… :> ), ale większa część klasy by się zapewne bardzo ucieszyła, że już tego dziwadła nie ma (i klasa nareszcie wygląda „jak trzeba”).
Ale w domu za to jestem jeszcze bardziej użyteczny ;) bo jak myślicie do kogo przychodzi tata jak mu się coś z kompem stanie :> no a do kogo przychodzi mama żeby jej wideo nastawić :> No a kto podejmuje się zadania buszowania w tym mnóstwie kabli by prawidłowo podłączyć tv, wideo i tuner :> Nie mogę powiedzieć jednak bym był w czymś jeszcze w domu szczególnie przydatny… do sprzątania trudno mnie zagonić; w ogrodzie nic nie zrobię, bo przecież nie będę plewić (to takie babskie), ewentualnie mogę coś przekopać, ale tego się za często nie robi ;) O gotowaniu nie ma nawet mowy (co to ja baba jestem?), próbowano mnie zaciągnąc do kuchni, ale mam wymówkę (z resztą stosowaną nie tylko ‚do kuchni’ ale też w innych podobnych sytuacjach :> ), zawsze odpowiadam: „A gdybym była chłopakiem, to nie musiałabym tego robić prawda? Więc nie będę tego robić.” No i zazwyczaj skutkuje, czasem ktoś odpowie (jak już bardzo chce mnie przekonać): „No jak to, chłopka też musi to umieć…” ale zazwyczaj jest to rzucane bez przekonania. Z resztą teraz to się raczej nie zdarza, bo wszyscy wiedzą czego ja nie zrobię, a kiedy mówię, że czegoś nie zrobię, to po prostu tego nigdy nie zrobię! Czasem ktoś tylko wspomina, że jak ja sobie poradzę kiedyś jak ja nawet nic ugotować nie umiem (no cóż, jeśli będę musiał, to jakoś sobie na pewno poradzę! Od czego np. są książki kucharskie?). Ale to prawda :P w życiu nic nie ugotowałem, a moja bytność w kuchni ogranicza się do jedzenia obiadu (no chyba że czasem w lato idę do lodówki po lody czy zimne picie), no chyba, że mnie mama poprosi: „Idź do kuchni i przekręć mi na piecu to drugie pokrętło od okna całkiem w stronę okna na 0 stopni” to wtedy wiem co mam robić i mogę to zrobić ;) Ale tak jest też z zakupami, jeśli mam np. kupić mąkę to nie wystarczy: „Idź kup mi mąkę”, muszę wiedzieć do jakiego sklepu iść, jaka to ma być dokładnie mąka i ile powinna kosztować, bo bywało że kupiłem nie to co trzeba, no cóż, na mąkach też się nie znam ;)
Podsumowując:
Jak by to było gdyby mnie nie było…
…całkiem miło dla innych by pewnie było ;)
Ale niestety jestem i czy ktoś chce czy nie, musi się z tym pogodzić.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.