Dlaczego tak trudno być tym kim się jest fizycznie?

Święta, święta się zbliżają,
a mnie się mimo wszystko rozważania trzymają ;)
Zastanawia mnie ostatnio pytanie z tematu notki… Dlaczego mi jest trudno?
Może to jest tak, że jedni rodzą się kobietami, inni mężczyznami i są to ludzie którym jest to obojętne, potrafią żyć w ciele w jakim się urodzili, być tym kim się urodzili. A inni nie potrafią grać roli w której ich obsadzono… ja do nich należę… Może to właśnie chodzi o ludzi, jedni potrafią się dostosować, a inni nie… może nie istnieje pojęcie „transseskualizm”… może to tylko wymysł… może…
Ale tak na prawdę nie wiem… coś musi być w pojęciu „transseksualizm”… to nie tylko wymysł… bunt… to by było za proste, a moje życie takie nie jest…
I jak to jest być kobietą i się z tego cieszyć? Bo ja się nigdy, nawet przez chwilę nie cieszyłem… nigdy mi się nie podobało to, że jestem kobietą… nigdy, nigdy, nigdy… może czasem było mi to obojętne… ale nigdy nie sprawiało mi przyjemności bycie kobietą…
JAKIE TO JEST UCZUCIE CIESZYĆ SIĘ Z BYCIA KOBIETĄ???
Czemu mi jest źle na świecie?
Czemu nie mogę po prostu być…
po prostu cieszyć się z właśnego bycia…
nie pytać o nic…
po prostu być…
i być szczęśliwym…
już nawet nie ważne, kobietą czy mężczyzną, ale być…
i uczucie, że inni nie widzą ciebie…
nie patrzą na ciebie…
patrzą na ciało…
i traktują mnie z góry jak dziewczynę…
czemu potem dziwne jest, że nie tak jak trzeba się zachowuję w „roli” kobiety…
I czemu nie mogę robić niektórych rzeczy…
nie pasuję…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.