Podsumowanie

Uwaga!!! Będzie długie i może być nudne! Czytaj jeśli chcesz, ale pamiętaj: ostrzegałem! ;)
Nadchodzi taki czas, w którym większość ludzi podsumowuje miniony rok, swoje życie… I ja to zrobię, powinienem może jutro, ale nie wiem czy będę miał czas, bo jutro wieczorem mnie nie ma… Tak… wychodzę, nie wiem czemu właściwie, ale no dobra…
Jaki był ten rok? Przełomowy na pewno. Nie dlatego, że w tym roku zacząłem o transseksualiźmie myśleć, o tym słyszałem z 10 lat temu, a myślałem rok albo i dwa do tyłu, ale w tym roku pomyślałem o sobie w ten sposób… Początek roku był normalny, dopiero na początku wakacji coś się zmieniło… nie mogłem już znieść tego wszystkiego… siebie nie mogłem znieść… tego co jest we mnie… to były straszne dni kiedy błądziłem i nie wiedziałem co się dzieje… było mi źle… tak źle jak jeszcze nigdy… wtedy realnie pomyślałem o tym by się rzucić pod samochód (ale jestem tu dziś i piszę te słowa, bo uznałem, że to zbyt ryzykowne – mogli mnie przecież odratować, mogło boleć i wogóle). I chyba na początku wakacji dotarło do mnie, że nie jestem kobietą i nie potrafię nią być. Wtedy postanowiłem, że zacznę pisać bloga… ale na wakacje zaczynać nie było rozsądnie, bo itak mnie nie ma w domu, więc oto i nadszedł wrzesień, z ciężkim sercem kupiłem kartę do komórki (kto to widział żeby we wrześniu kartę kupować ;) strata kasy, ale dobra) i założyłem sobie tego bloga. Cieszyłem się niezmiernie (choć oczywiście nie zapomniałem, że musiałem wybulić 50zł na kartę, co nieco przyćmiewało moją radość ;) ). Na początku raczej miałem ochotę wykrzyczeć się na ten cały powalony świat, wszystkich ludzi i wszystko… tak też było i bywa nadal… ale zacząłem też pisać tak po prostu co mnie gryzie, wspomnienia, przeżycia, przemyślenia, smutki, czasem nawet radości (choć głupie, bo tylko takie radości zazwyczaj mam, takie typu: super film, super książka, ale cóż, to cały ja i moje nędzne życie). Polubiłem… nie, pokochałem mojego bloga! [Bo choć tego jeszcze do dziś nie wiedzieliście już wcześniej pisałem pamiętnik – taki tradycyjny na papierze, trudno to w sumie pamiętnikiem jako takim nazwać, zapisywałem (i zapisuję nadal oczywiście) tam zdarzenia dla mnie ważne po to by wiedzieć co się kiedy stało i co miłego mnie spotkało (bo o niemiłych rzeczach rzadko tam piszę), pisałem też o swoich uczuciach czasem, ale bardzo rzadko.] I nie jestem z tych co to po jakimś czasie kasują blogi, możecie być pewni, że ja tego nigdy nie zrobię! No chyba, że zdarzy się, że nie będę miał przez kilka miesiecy dostępu do netu i sam się skasuje, albo serwis blog.pl się sypnie ale nie przewiduję takich czarnych scenariuszy (a na wszelki wypadek, bo to też nigdy nic nie wiadomo, muszę wszystko też na dyskietce sobie zapisać, aż dziwne, że jeszcze tego nie zrobiłem)! Zmieniłem też zdanie o blogach, ponieważ trafiłem na całkiem sporo ciekawych :) i poznałem kilkoro ludzi, którzy przynajmniej mnie akceptują.
Tylko jeszcze nie wiem… kim jestem. Ja na prawdę nie potrafię tego powiedzieć… są dni kiedy mówię sobie: „Ja po prostu jestem facetem! Czuję się facetem, chcę być facetem i będę nim!” ale są dni kiedy mówię: „Nie wiem kim jestem… no niby, jakby, trochę, tak jakoś czuję się facetem, ale…”. Czasem chcę po prostu nie być podporządkowywany do żadnej z płci. No i dalej jestem w kropce, bo nie chcę niczego stwierdzać na pewno, by się nie pomylić. Nie chcę… boję się po prostu… że sobie powiem: „Tak jestem facetem i czuję się facetem i chcę nim być!” a okaże się że nie mogę, że testy nie wyjdą, że się nie nadaję, że jestem chory psychicznie (nie wiem, może jestem), że cośtam… bo wtedy… bo wtedy tego nie przeżyję… nie wytrzymam, to byłby zbyt wielki cios… Tak, tego się chyba boję najbardziej!
Cele i postanowienia noworoczne? Nie, nigdy nie stawiałem sobie postanowień, nie uważałem by to było potrzebne, takie postanowienia itak niewiele by dla mnie znaczyły. Jednak postanowiłem… nie, to złe słowo… raczej postaram się być sobą tak bardzo jak to tylko możliwe. Jest mi dobrze kiedy mogę czuć się facetem, tu w moim pokoju, po prostu być nim i nie myśleć za dużo (czy to rozsądne, czy to ma sens). Jako facet czuję się odważniejszy, przystojniejszy, ciekawszy i wogóle. Postaram się też bez najmniejszego nawet względu na innych zachowywać się tak jak chcę, trudno, niech się gapią, niech gadają, niech się im nie podoba, ale dogodzić wszystkim itak się nie da, a z resztą poco miałbym? Nie potrafię być tym kim chcieliby wszyscy żebym był, więc nie mam zamiaru już się starać, bo wtedy dwa razy cierpię: raz dlatego, że jest mi trudno się starać, a dwa dlatego, że oni itak myślą swoje. Teraz mam zamiar być sobą, bo chociaż oni wszyscy itak będą mnie ranić, to ja przynajmniej sam siebie męczyć nie będę niewiadomo po co! (tak oczywiście… gadać sobie mogę, a co będzie to się dopiero okaże).
To by było na tyle. I oby rok 2004 przyniósł mi zdecydowanie, siłę, odwagę i może choć trochę radości…
Szczęśliwego nowego roku!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.