Rodzice

Już o tym wspominałem kilka razy, ale teraz chcę porządnie wyczerpać ten temat.
Zastanawiałem się ostatnio co by się stało gdybym tak po prostu powiedział im coś w stylu: „Czuję się mężczyzną”… pewnie bym usłyszał: „Taaak… i co w związku z tym?” eh… A jakbym na przykład powiedział: „Chcę zmienić płeć” to bym może usłyszał: „Tak? a my byśmy chcieli gwiazdkę z nieba” (wydaje mi się, że choć czasem coś się o tym mówi, to niektórzy nie wierzą, że takie operacje sie przeprowadza i nie jest to znowu coś prawie niemożliwego). Nie jestem w stanie przewidzieć dokładnie jakby się zachowali… Wydaje mi się, że by po prostu nie wzięli tego poważnie, tylko by pomyśleli, że mi znowu odbiło jak w dzieciństwie. Nie jestem też pewien czy raczej zaczęliby się śmiać czy płakać… I sam nie wiem co byłoby gorsze… Nie chciał bym by było im przykro z mojego powodu, ale nie chciałbym też żeby uznali to za wymysł i że to jest śmieszne… No a gdyby nawet uwierzyli, to pewnie by powiedzieli (szczególnie mama), że „będę sobie kaleczyć ciało”, bo przecież jak to tak operacja ‚bez powodu’… Tylko, że ja już jestem „skaleczony”… mam skaleczoną duszę i podejżewam, że to boli bardziej niż jakikolwiek ból fizyczny. Nie wiem, tak na prawdę nie wiem jak by zareagowali. Chciałbym tylko żeby zdali sobie sprawę, że jeśli będę kiedyś synem, a nie córką, to z syna też będą mogli być dumni… może nawet bardziej mogliby być dumni ze mnie jako z syna!
I przykro mi jest jeszcze, że nie będą mieli wnuków… bo jedyna możliwość – czyli musiałbym być już facetem, mieć żonę i adoptowane dziecko – graniczy z cudem.
A pieniądze? O to się nie martwię… Gdybym na prawdę kiedyś zdecydował się na operację (i mógłbym ją mieć), to nie przyjąłbym od nikogo pieniędzy! Jeślibym je miał, to bym się zdecydował, inaczej nie. Ale o pieniądzach jeszcze napiszę kiedyś notkę.
Czasem myślę, że może lepiej by było gdyby rodzice mnie nie kochali… bo wtedy nie mógłbym ich zawieść…
Kocham ich i nie chciałbym ich zawieść… ale mam przeczucie, że zawiodę… i to nie raz jeszcze… i z tym nie jest łatwo… a najgorsze jest to, że nie mam rodzeństwa… zawsze się z tego cieszyłem, ale akurat w tej sytuacji byłoby lepiej gdyby ktoś jeszcze był… byłby ten ktoś i on może nie zawiódłby rodziców… Czasem się zastanawiam dlaczego ich pokarano jednym i to do tego takim dzieckiem… (bo mnie to… no pewnie za coś pokarano takim losem, choć też nie wiem jeszcze za co)… zasługują na normalne dziecko…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.