Dzieci… i rodzina…

…której nie będzie…
Nigdy nie chciałem mieć dzieci. Jako mała dziewczynka nigdy nie ‚chciałam’ być mamą. Koleżanki planowały sobie ile będą mieć dzieci, jak dadzą im na imię – mnie to jakoś nie bawiło. Ja sobie co najwyżej planowałem ile będę mieć pistoletów ;) ewentualnie samochodów.
Zawsze twierdziłem też, że nie będę miał męża, czemu tak mówiłem? Może kiedyś z przekory… później zrozumiałem, że na prawdę nie będę, bo to niemożliwe.
Co do dzieci, to zawsze otwarcie mówiłem: „Ja nie będę mieć dzieci”, tak też myślałem. Nigdy nie chciałem się opiekować dziećmi, a rodzić je to jeszcze bardziej odrażająca dla mnie wizja… Z przerażeniem odkryłem, że nie ma we mnie wogóle matczynych uczuć (i chyba wogóle żadnych takich typowych dla kobiet…). Tak więc uznałem, że jestem bezduszny, a dzieci są obżydliwe…
ale…
Ostatnio wyobraziłem sobie (tylko teoretycznie) co by było gdybym mógł być ojcem… i mężem… (no kurcze… niby młody jestem, mam sporo czasu, ale tak sobie pomyślałem o przyszłości…) I z jeszcze większym przerażeniem odkryłem, że… że chciałbym! Mieć dziecko i uczyć je czegoś… wychowywać… i być dla niego ojcem… całkiem miła perspektywa… spodobało mi się…
I mieć żonę… (no męża też mogłoby być fajnie ;) ale żonę to dopiero!) opiekować się nią… wogóle utrzymywać dom… mieć rodzinę…
…której nie będzie…
eh…
I to jest przerażające, że mi się spodobało…
… bo tak nigdy nie będzie…
…dlaczego?…
…dlaczego?…
…daczego?…
wiem, złe pytanie… ale nie mogę nie zadawać go… nie mogę… bo ja na prawdę chciałbym w życiu być szczęśliwy…
…i mieć rodzinę…
…tak niewiele…
…a jednak tak wiele…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.