Przyjaciel

Nie ufam ludziom… nie wiem dlaczego, po prostu nie ufam, nie potrafię. Chyba nikomu tak na prawdę nie ufam. (Już z resztą mówiłem, że tylko tu na blogu jestem szczery… tak jest i mogę tu pisać o wszystkim… nie wiem dlaczego, zakładając go nie myślałem, że aż tak szczery będę ale jestem i to mi się nawet podoba, czyli jednak potrafię pisać absolutnie o wszystkim…)
Druga sprawa, to to, że jestem chyba trochę nieśmiały w kontaktach z ludźmi. No bo co mam powiedziec? „Cześć mam na imię ***, ale mów mi *** bo tak na prawdę, to ja jestem facetem” – no chyba tak nie powiem :/
No i jest jeszcze coś… Ja się ludziom nie narzucam. Czasem stoję czy siadam z boku, może ktoś się dziwić czemu nie usiądę obok ludzi, ale czemu mam to zorbić? Co za różnica gdzie będę siedzieć, z resztą nie mam zamiaru pchać się gdzie mnie nie proszą. No i ja zawsze muszę postawić na swoim… Czasem w klasach siedziałem sam, bo ja musze siedzieć w TEJ ławce a jak się nikomu nie podoba, to bez łaski :P miejsce w klasie zawsze ja wybieram, jak się ktoś dosiądzie, to ok, a jak nie to trudno.
Chciałbym mieć takiego przyjaciela jakim sam jestem.
(Postanowiłem tym razem porzucić skromność i napisać co na prawdę myślę). Myślę, że byłbym dobrym przyjacielem. Na prawdę można mi zaufać, o wszystkim pogadać, dotrzymuję słowa, gdybym miał przyjaciela byłby on dla mnie najważniejszy, zawsze bym mu pomógł. Byłbym gotów dla przyjaciela zrobić niemal wszystko!
Ale przecież nie takich cech oczekuje się od przyjaciela… Przyjaciel musi „jakoś” wyglądać, z przyjacielem nie może być wstyd się pokazać…
Chciałbym mieć przyjaciela z którym mógłbym o wszystkim pogadać… którego by nie obchodziło to jak wyglądam… który miałby dla mnie czas… dla którego byłbym też najlepszym przyjacielem…
Czy to tak wiele?
Moi znajomi, moje koleżanki, to nie powiem, lubię. Ale to chyba nie jest przyjaźń…
Jedna… no nie mogę pogadać o wszystkim, nawet nie będę więcej próbować… Ostatnio się zastanawiałem co by było jakbym tak jej na przykład szczerze wszystko napisał w jakimś liście… może nic by nie było, może ona wie, że czuję się facetem, ale jakbym jej powiedział, że na przykład chcę zmienić płeć, to wydaje mi się że w tym momencie byłby to koniec naszej znajomości…
Druga… hm… może kiedyś, w sumie nie mam do niej pretensji, jest młodsza ode mnie, nie musi wszystkiego rozumieć, ważne że chociaż stwierdza bez zdziwienia: „No tak, bo ty przecież facet jesteś” :) Inni? Hm… mam zamiar wprowadzić jeszcze jedną stopniowo.
Czuję się samotny… zawsze byłem samotny…
Czy miałem kiedyś przyjaciela? To możliwe, ale na 100% nie jestem przekonany…
Czy chciałbym kogoś by móc mu zaufać? Nie. Nie czuję potrzeby zaufania komuś bezgranicznie.
A chciałbym tylko kogoś, kto byłby blisko…
Czy to tak wiele?
Za wiele pragnę?
Odrobiny szczęścia i przyjaciela?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.