Inny

Czasem ktoś mi mówi, że ja to zawsze muszę postawić na swoim i być innym :) I chyba coś w tym jest…
Bo to jest tak, niby chciałbym być taki jak inni, ale jednocześnie jest mi to uczucie zupełnie obce i chyba nie chcę być tak do końca jak inni… Wiem, że to skomplikowane… ale ja chyba naprawdę czasem nieświadomie, a czasem świadomię robię z siebie innego…
Np. alkohol… (no znowu wracam do tego, ale tak najłatwiej wyjaśnić). Nie mam zamiaru szpanować (choć dla mnie to żaden szpan) tym że piję, ani też nie mam zamiaru twierdzić, że wogóle nie piję. Piję okazyjnie kieliszek-dwa, przy czym ta okazja nie częściej jaki kilka razy w roku. Ale po co, to sam nie wiem; specjalnie mi nie smakuje żaden alkohol (no chyba, że adwokat w lodach – to uwielbiam :) ), ale dla ludzi to chyba coś znaczy, bo zwykło się pić gdy się coś świętuje. Sam nigdy jeszcze nie byłem pijany. Ale strasznie nie lubię mieć do czynienia z kimś pijanym… nienawidzę wręcz, omijam takie osoby szerokim łukiem jeśli tylko mogę, gorzej jak nie mogę. Nienawidzę rozmawiać z pijanymi osobami, bo piepszą (za przeproszeniem) trzy po trzy i są strasznie namolni… Np. raz jakiś zalany facet krzyczał za mną jak ja to zrobiłem, że się takiego ładnego plecaka dorobiłem, bo on tyle lat się jeszcze nie dorobił… bez komentarza (a chciałem mu powiedzieć, że jakby nie pił ciągle to by się może dorobił). Nierozumiem też ludzi którzy z góry zakładają, że w tym i tym dniu upiją się do nieprzytomności i obrzygają wszystkich dookoła i to będzie fajna zabawa – też bez komentarza. Niecierpię, nienawidzę, nieznoszę mieć do czynienia z kimś kto jest pijany! A nawet jak jest tylko lekko ‚wstawiony’ to czasem też piepszy od rzeczy! Bo w końcu o czym gadać z kimś kto nawet zdania sensownie nie powie… Bo ludzie potrafią pod wpływem alkoholu robić z siebie idiotów. Potrafią też powiedzieć wiele… i tylko teraz pozostaje pytanie czy pod wpływem % mówią nieszczerze czy właśnie szczerze… bo nie raz słyszałem różne rzeczy od ludzi pijanych…
Eh… chyba nadawałbym się na wzorowego męża ;) na pewno nie zrobiłbym żonie czegoś takiego, że by mnie z imprezy musiała prowadzić, albo wzywać taksówkę… nie narobiłbym jej wstydu…
Ale z drugiej strony to nie wiem… może upicie się powduje rzeczywiście zapomnienie o problemach… to może powinienem spróbować…
Ale chodzi o to, że mówię, że nie piję (choć wspomniałem – okazyjnie tak) – robię z siebie innego, nie wiem czemu… może nie chcę być jak ludzie, których nie lubię. Są też inne sytuacje, ja nie boję się powiedzieć otwarcie, że lubię to czy tamto a nie lubię czegoś innego… Może dlatego, że tak czy inaczej jestem inny, więc jaka to różnica czy będę bardzo inny czy trochę inny? Żadna, więc mogę mówić co chcę. W każdym razie, na pewno nie zmienię się by być jak inni, raz, że się nie da z wiadomego powodu, a dwa, że nie potrafię… i… może nie chcę?
Może nie chcę, bo ludzie są zakłamani, wolą kłamać na temat tego co lubią byle tylko pasować do grupy… Cóż, może ja też bym wolał, jeśli bym dzięki temu pasował, ale w mojej sytuacji mówić, że się lubi coś innego to jeszcze nie wszystko…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.