Z pamiętnika…

Wczoraj pół dnia o tym wszystkim myślałem… dziś z reszta też… to ważna część mojego życia… chcę to napisać jeszcze w starym miesiącu…
Czasem biorę mój pamiętnik… czytam…
Od kilku lat podobał mi się ten facet (ten idol nr 2), czasem zastanawiałem się jak to jest być nim… przez kilka lat znalazłem też kilku podobnych do niego, choć już nie tak przystojnych…
W marcu 2001 napisałem, że wkurza mnie to, że jestem oceniany na podstawie płci… W kwietniu 2002 napisałem, że dziewczyną nie jestem… W październiku tegoż samego roku napisałem coś takiego: „Jestem dziwny, od dawna to wiem, ale chciałbym żeby inni to wiedzieli i zaakceptowali! Co ja mam robić? Kto mi to powie? Kim jestem? Kim będę? Czy kiedyś będę sobą czy na zawsze pozostanę tym kim (czym) jestem? Chyba pozostanę :( nie mam tyle odwagi, to trudne, jestem sam, tylko ja…”. Ale kawałek jakiegoś wpisu, który bardzo mi się spodobał brzmi tak: „Nic nie poradzę na to kim jestem… Nie chcę… nie chcę się pozbywać mojej duszy… ona jest w porządku… tylko ciało już nie…”
Najważniejszym wątkiem jest jednak moja „podepresyjność”… tak to nazwę, będzie najłatwiej wyjaśnić. Gdzieś z 4-5 lat temu byłem w dole… w wieeeelkim dole… To nie ma dużego związku z transseksualizmem jednak trochę na pewno, bo zawsze byłem INNY. I ludzie tak dużo o mnie mówili, że byłem bliski załamania i słowa: „nie przejmuj się tym co mówią” nic nie znaczą dopuki się ich nie pozna na prawdę… Wtedy stałem się maniakiem telewizyjnym ;) Wiem, że dla większości ludzi, to głupie, ale dzięki telewizji, jakiemuś serialowi, przestałem się przejmować! Życie bohaterów było dla mnie ważniejsze i ciekawsze niż moje własne… wyłączyłem się i przeczekałem! Nie interesowało mnie co o mnie mówią, ważniejsze było, to co zobaczę w telewizji! I wtedy właśnie przestało boleć mnie to co o mnie mówią! Nie żałuję, że tak się stało! Nie wpadłem w nałóg, teraz wolę sieć niż TV (choć rzecz jasna jeśli jest coś ciekawego, to chętnie oglądam). Wierzę, że ta mania telewizji pozwoliła mi spojrzeć z dystansem na swoje życie, dzięki temu jakoś to przetrwałem :)
I jeszcze coś… Wiem teraz, że potrafię na prawdę cieszyć się drobnostkami! Dla innych może to nic nie znaczy, ale ja lubię przeczytać książkę czy obejrzeć dobry film i to mi wystarczy, by choć przez chwilę być szczęśliwym! :) Nie każdy potrafi cieszyć się takimi drobiazgami…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.