Wojsko…

Zbliżam się do tego wieku, w którym wojsko stanowi realne zagrożenie dla mężczyzn ;)
Kiedy byłem mały to było dla mnie jasne, że pójdę do wojska! To nic, że nie byłem chłopcem, przecież kobiety też mogą iść, więc byłem pewny, że tak czy inaczej pójdę. Wogóle to uważałem to za straszną niesprawiedliwość, że mężczyźni idą obowiązkowo, a kobiety nie! Ale czas mijał i teraz wiem, że się w żadnym wypadku do wojska nie nadaję ;) za słaby jestem. Jednak dalej uważam, że wojsko powinno być dla wszystkich obowiązkowe, albo raczej dla nikogo, czyli tylko dla chętnych!
A teraz coś bardzo na czasie…. Stwierdziłem ostatnio, że ja bym tam chętnie pojechał do Iraku.
Ależ ja się zmieniłem…
Kiedy byłem mały (ale nie bardzo, bo kiedy byłem bardzo mały, to bawiłem się czasem w żołnierza – tak do jakiegoś wieku), no więc kiedy byłem ‚średni’ ;) bardzo bałem się wojny, tak bardzo, że bałem się oglądać wiadomości, bo bałem się usłyszeć o jakiejś wojnie. Niechęć do oglądania wiadomości została mi do dziś (po prostu nie lubię oglądać, nie interesują mnie, nudzą), ale strach przed wojną… czy ja wiem… Trochę na pewno, ale nie za bardzo. Chyba zrozumiałem jak wygląda wojna. Żebym to zrozumiał musiałem przeżyć 11 września 2001r. (nawiasem mówiąc w tym dniu naoglądałem się najwięcej wiadomości w życiu ;) ). Wtedy to zrozumiałem, że wojna tam gdzieś może się toczyć, ale nic a nic nie zmienia to naszego życia tutaj… Po wkroczeniu wojsk USA do Iraku zrozumiałem to jeszcze bardziej. To nie dobrze – tak mi się wydaje, człowiek robi się coraz bardziej nieczuły… Ale jednak lęk się zmniejsza. Teraz nie boję się wojny, boję się tylko, że mogłaby dotknąć moich bliskich.
Wracając do tematu wojska… Mógłbym pojechać do Iraku… dlaczego? Nie wiem… może dlatego, że tutaj nic mnie nie trzyma (a w książkach czy filmach bywa tak… brak sensu życia – facet idzie na wojnę). Oczywiście zupełnie inną sprawą jest strzelanie do ludzi… bo na prawdę nie umiem powiedzieć czy bym potrafił…
Kiedy perwszy raz przeczytałem ten wiersz zrobił na mnie wrażenie… (chyba jednak nie potrafię być całkiem nieczuły na to wszystko)
Piosenka o Bośni
W chwili, gdy strzepujesz pyłek,
jesz posiłek, sadzasz tyłek
na kanapie, łykasz wino-
ludzie giną.
W miastach o dziwacznych nazwach
grad ołowiu, grzmot żelaza:
nieświadomi, co ich winą,
ludzie giną.
W wioskach, których nie wyśledzi
wzrok- bez krzyku, bez spowiedzi,
bez żegnania się z rodziną
ludzie giną.
Ludzie giną, gdy do urny
wrzucasz głos na nowych durni
z ich nie nową już doktryną:
„Nie tu giną”.
W stronach zbyt dalekich, by nas
przejąć mógł czyjś bólu grymas,
gdzie strach lecieć cherubinom-
ludzie giną.
Wbrew posągom i muzeom-
jako opał służy dziejom
przez stulecia po Kainie
ten, kto ginie.
W chwili, kiedy mecz oglądasz,
czytasz, co wykazał sondaż,
bawisz dziecko śmieszną miną-
ludzie giną.
Czas dzielący ludzkie byty
na zabójców i zabitych
zmieści cię w rubryce szerszej
tak, w tej pierwszej.

– Josif Brodski
PS.- Muszę sobie kupić jakieś ubranie ze wzorkiem moro… tak w ramach pocieszenia, że nie będę miał takiego ładnego munduru ;)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.