Dzień Dziecka

Taa.. tak to jest, że w normalny dzień wszyscy nam wmawiają jacy to jesteśmy niedojrzali i zachowujemy się jak dzieci, ale dziś twierdzą, że jesteśmy już dorośli i przecież to nie nasze święto :) co za ludzie…
To może od razu szczerze powiem co mnie zawsze w dorosłych denerwowało! To, że nie słuchają ‚dzieci’ i zawsze myślą, że wszystko wiedzą lepiej! A tak nie jest… Owszem, najczęściej wiedzą lepiej, ale nie zawsze! I ja zawsze będę słuchał też młodszych od siebie!
Jutro historyczny dzień ;) 20 milionów do zgarnięcia w Lotto… Hmm… ja mam w sobie coś z hazardzisty (ale tak na prawdę jestem rozważnym człowiekiem nie chwaląc się ;) więc umiałbym powiedzieć „dość”). Ale w Lotto nie gram. Uważam, że to zwyczajnie strata kasy, bo szanse na wygraną są nikłe. A czy bym chciał wygrać? Jasne, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo bym chciał tyle kasy! (z resztą kto by nie chciał?). Bo ja to wogóle dziwnie do tego podchodzę. Niby pieniądze się dla mnie nie liczą, mógłbym żyć bez nich, ale z nimi też :> i to bardzo bym chciał mieć taką kupę kasy. Pofantazjujmy więc trochę :) gdybym wygrał te 20 mln (czyli po odliczeniu podatku 18 mln):
– wynajął bym sobie ochroniarza (choćby się niewiem jak chciało, takiej dużej wygranej nie da się ukryć)
– może licum bym jeszcze skończył (tzn. raczej na pewno), ale studia… szczerze wątpię, no chyba że hobbystycznie
– kupiłbym jakiś fajny samochód (może jakiś kabriolet)
– kupiłbym sobie (niedrogie) mieszkanie/domek w Niemczech, gdzieś blisko granicy (bo najbliżej do Polski, a tu jednak jest najtaniej w sklepach)
– zrobiłbym sobie tatuaż u najlepszego tatuatora na świecie i nie liczyłbym ile mnie to będzie kosztować ;)
Załóżmy więc, że po tym wszystkim zostaje mi 16,5 milionów, które wpłacam do banku na oprocentowanie 5% co (po odliczeniu wszystkich podatków) daje mi miesięcznie około 55 tyś. samych odsetek :) Z dochodem 55 tyś. miesięcznie:
– opłacałbym sobie spokojnie tego ochroniarza
– conajmniej raz w miesiącu wyjeżdżałbym na wycieczką zwiedzając świat
– kiedyśtam zrobiłbym sobie licencję pilota (a także inne ciekawe kursy)
– co miesiąc nawet mógłbym przeznaczać jakieś sumy na pomoc chorym czy biednym
– i co najważniejsze stać by mnie było na wszelkie operacje łącznie z plastycznymi… ależ byłbym przystojny ;) też bym się upodobnił do mojego idola
– no i chyba byłoby mnie niemal na wszystko stać, co nie?
Czyż to nie jest raj? dla mnie tak :)
$$$
„Pieniądze szczęścia nie dają. Dopiero zakupy.”
– Marylin Monroe
(do tego samego wniosku sam zdążyłem już dawno dojść :))

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.