Kombinator czyli ja ;)

Tak patrząc na całe moje życie, to zawsze kombinowałem :) Kombinowałem jak tu ‚nie być’ „dziewczynką”.
Na początku to nie było trudne, bo nie wiedziałem co to znaczy, że niby jestem dziewczynką jak przecież byłem chłopcem, co było dla mnie jasne i oczywiste :) Ale potem zacząłem myśleć: jeśli wszyscy uważali, że nie jestem chłopcem, to coś w tym musi być i istotnie różnię się od chłopców. Z tym przekonaniem zostałem, ale starałem się jak najbardziej do chłopców upodabniać.
Kombinowałem z ubiorem. Wybierałem pośrednie ciuchy itd. Kiedy miałem ubrać spódnicę czy sukienkę (czy jakąś paskudną białą bluzkę z falbankami) płakałem a jak byłem starszy to już tylko marudziłem lub jęczałem, więc mama zawsze mnie pocieszała, że to przecież tylko na chwilę, że niedługo zdejmę itd., tak samo było przed Komunią, ale niestety to nie tak, że zdjąłem i zapomniałem, bo to wydażenie będę zawsze pamiętać… jako jeden z największych koszmarów. (Jeśli więc kolejnym takim czymś miałaby być studniówka, to ja dziękuję…) wcale nie mam ochoty pamiętać więcej takich koszmarów.
Kombinować musiałem z wyobraźnią, wmawiałem sobie: „to tylko bal przebierańców, a ja się przebieram za dziewczynę” albo „jestem Szkotem, a oni chodzą w spódnicach” ;)
Ale najwięcej kombinowałem co by tu zrobić z ciałem :)
Nie mogłem zrozumieć kobiet, którym np. z powodu raka usuwano piersi, czemu one tak to przeżywają. Ja przecież marzyłem żeby mi usunęli. I tu wykombinowałem, że zrobię sobie kiedyś na pewno operację plastyczną. Że może ktoś zgodzi się usunąć mi te ‚zbędne mięso z przodu’ za kasę, a jeśli nie, to przynajmniej maksymalnie je zmniejszy.
Kombinowałem też jak by tu pozbyć się tego comiesięcznego problemu (tzn. wtedy go jeszcze nie miałem, ale wiedziałem, że kiedyś będę mógł mieć dzieci i być matką, a tego nie chciałem i już wtedy chciałem się tego pozbyć). Słyszałem, że niektórzy lekarze to usuwają (oczywiście też za kasę) no i oczywiście nielegalnie, ale to mało ważne. [Pewnie się zastanawiacie skąd taki mały dzieciak wiedział to wszystko :) no więc namiętnie czytałem wszystkie gazety, które wpadły mi w ręce. Rzecz jasna nie całe, bo ciężko mi szło jeszcze wtedy czytanie, więc wybierałem te super hiper ciekawe (moim zdaniem) artykuły. M.in. jednyem z takich ciężko przeczytanych był artykuł w „Poradniku Domowym” o kobiecie, która kiedyś była mężczyzną, ale nie odniosłem tego jeszcze wtedy do siebie, nie pamiętam czy pisała coś o tym jak się czuje.] No to tak sobie umyśliłem, że znajdę takiego lekarza, który mi wytnie te zbędne narządy, bo nie wątpiłem, że za odpowiednią sumę wielu to zrobi. Ale myślałem też czy nie mógłbym np. spowodować jakiegoś wypadku żeby mi to musieli normalnie usunąć. Eh… nawet marzyłem czasem, że miałem jakiś (tylko nie wiedziałem jaki by to musiał być) wypadek i budzę się, a lekarz mówi, że „niestety” ale nie będę mógł mieć nigdy dzieci, na co ja bardzo się cieszę, bo ja nie chcę mieć dzieci i super, że nie będę miał okresu.
Teraz wiem, że może to było nawet trochę głupie, że marzyłem o takich rzeczach, ale co miałem poradzić? Mały byłem i nie rozumiałem, że w sumie każdy wypadek, to nieszczęście, a ja przecież dałbym wszystko żeby niemieć ‚niektórych narządów’.
No i bardzo się buntowałem przed szczepionką na różyczkę (przed każdą z resztą szczepionką był cyrk, bo zastrzyki to nie jest to co Benjamin lubi najbardziej ;) ale przed tą na różyczkę to szczególnie), bo co z tego, że ta choroba powoduje bezpłodność jak ja itak nie chcę (jako kobieta, jako mężczyzna nie mogę) mieć dzieci! A jakoś nikt mnie nie chciał zrozumieć jak mówiłem, że dzieci itak mieć nie będę :/
W gruncie rzeczy zawsze wiedziałem (i wiem to nadal!) że nawet jeśli nie zdecyduję się na oficjalną zmianę płci, to postaram się pozbyć ‚zbędnego mięsa’ i ‚innych zbędnych przypadłości’ (przepraszam za słowa, inne nie chcą przejść mi przez palce).
– – –
Niedawno na VIVIE Polskiej był fajny programik (dosłownie dostałem ataku śmiechu), tzn. prezenter pytał przypadkowych ludzi: „Czy osoby heteroseksualne powinny mieć prawo do opieki nad dziećmi?” I teraz najlepszy myk, bo większość odpowiadała: „NIE”, a „dlaczego nie?”, „bo to zboczeńcy są” LOL :D Ja już się teraz nie dziwię niczemu… jak ktoś może wiedzieć co to jest transseksualizm, jak nie wie nawet co to jest heteroseksualizm :D Lub też ludzie po prostu gdy słyszą początek „h” i dalej „seksualizm” to od razu myślą o homoseksualiźmie :D

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.