Kobiety w moim życiu

Moją pierwszą dobrą koleżankę poznałem w przedszkolu. Bardzo ją lubiłem i to była taka moja przyjaciółka :) Była niższa ode mnie i trochę tak się czułem jakbym miał się nią opiekować i to mi odpowiadało :) Może to nawet z nią bawiłem się po raz pierwszy w dom gdzie mogłem być mężem czy ojcem :)
Jedna z moich koleżanek też była jak chłopak, dlatego bawiło mi się z nią dobrze (ale jej przeszło, mnie jak widać nie).
Kolejną poznałem tak jakoś dziwnie, zawsze się śmiejemy wspominając to, bo ona nie lubiła rówieśników, ja też nie i jakoś się polubiliśmy :) Dostałem kiedyś lalkę, może nie był to mój wymarzony prezent, ale choć byłem mały, doceniłem to od kogo ją dostałem, lubiłem bardzo tych ludzi. No i właśnie z tą koleżanką się bawiłem w taki prawdziwy dom. Ona była matką, a ja ojcem no i lalka naszym dzieckiem :) (bywał też ten mój kolega czasem wtedy u mnie, to wielkodusznie pozwalałem mu być synem :P ). Ojciec to w sumie chodził do pracy, jeździł samochodem i czasem szedł z żoną i dzieckiem na spacer i tyle :P ale zabawa była świetna. Nasza „córka” mieszkała niby ze mną. I kiedy moja koleżanka (znaczy się „żona” ;)) przychodziła i mówiła do niej: „No i co maleńka, tata jak zwykle cię zaniedbywał i się tobą nie zajmował” i ostre spojrzenie na mnie ;) eh… to były czasy ;)
Potem zaczęliśmy wszyscy dorastać. Koleżanki (czy to z klasy czy inne) zaczęły się malować, dbać bardziej o wygląd czy też nosić takie „dziwne” ciuchy. Tego nie mogłem zrozumieć. W moich oczach przez długi czas to ja byłem normalny, a one wszyskie nie, bo przecież jak można założyć coś tak okropnego jak stanik, obcisła bluzka, dziwne buty czy przejmować się kilkoma krostkami na twarzy (wyskoczyły to są, co mnie to obchodzi ;)). Zawsze gdy widziałem u jakiejś coś nowego coraz bardziej babskiego to mnie szokowało… może bałem się, że i ja miałbym coś takiego na siebie włożyć…
Wogóle to dziewczyny raczej mnie onieśmialały. Zachowywałem dystans, a już nie do pomyślenia było pocałowanie się choćy w policzek z jakąś np. na powitanie.
Kiedyś na urodzinach koleżanki (z 5-6 lat temu chyba) poznałem dziewczynę o rok młodszą. Ona najwięcej ze mną gadała :) Graliśmy najpierw wszyscy we „Flirt”, ale potem się wszystkim znudziło i grałem już tylko ja z nią :> ja byłem raczej nieśmiały, ale ona wyraźnie mnie podrywała :> Nie tak dawno znów z nią gadałem i teraz mówi mi nadal cześć :> a raz nawet tak sama z siebie zagadała :>
Inne dziewczyny? Nie było raczej żadnych innych szczególnych, nie zwracałem na nie uwagi.
Może jeszcze wspomnę, że mój największy wróg (do dziś) to taka jedna dziewczyna, z którą się czasem nawalałem ;) no z nią to na pewno nie potrafię zliczyć bójek ;)
A jeśli mam być szczery, to fajnie się gada z dziewczynami przez internet :> tak, tak, z nimi można pogadać, bo gdy gadałem z chłopakami (jako ja, dziewczyna) to mi się nie podobało wogóle

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.