Ostatnio jest mi coraz trudniej wymyślić temat :)

Ostatnia notka na blogu Marka skłoniła mnie do zastanowienia…
Zawsze powtarzam, że opisuję tu prawdę i dużo piszę o sobie… i tak jest rzeczywiście, ale… czy to wszystko? Chyba niekoniecznie… Dużo tu piszę, bo kiedy o czymś napisze jakby „uwalniam się” od tego i jest lepiej… ale są na pewno sytuacje, o których wolałbym zapomnieć i wolałbym by nikt o nich nie wiedział… wtedy nie pomaga, że czytelnikami blogów są przecież praktycznie obcy ludzie, bo ktoś jednak to czyta i tego czasem może nie mógłbym znieść… Bo ile razy można pisać o tym jakim się jest beznadziejnym? Ile razy można samego siebie mieszać z błotem? Co z tego, że się tak myśli… przecież się nie chce by inni tak myśleli…
Wogóle to też zależy od intensywności przeżyć i od nastroju w chwili pisania… Bo niektórych przeżyć nie ma się siły opisać… inne opisuje się kiedyś… bywa tak, że czasem myślę, że o czymś nie mógłbym napisać, ale nachodzi mnie taki nastrój, że jednak piszę… Albo czasem wracam do starych notek, czytam i myślę: co mi odbiło żeby to napisać? Jak ja wogóle mogłem coś takiego tu napisać? ;)
Pisanie nieprawdy nie miałoby sensu… ale pisanie całej prawdy jest niekiedy niemożliwe…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.