Rammstein

czyli notka o muzyce, pojęciu „kiczu”, subkulturach, ideałach i co tam mi jeszcze przyjdzie do głowy :)
No i pierwszy grudnia był przedwczoraj, miał być koncert Rammstein, ale odwołali (czyżby ktoś tu kiedyś krakał coś na ten temat ;) i nawet wiem, która to z moich czytelniczek ;)). Całe szczęście, że nie pojechałem, bo była d*** blada! Może przesuną na 31 stycznia, to byłoby super, bo data mi bardzo pasuje i mógłbym jechać :) wtedy to nawet z podziemi by się bilet wykombinowało ;) (a tak czułem, że do 1 grudnia mam sobie jednak kasę zostawić… ale nie zostawiłem :P no nic to, wyciągnie się oszczędności „na czarną godzinę” a raczej „na wyjątkowe okazje” bo to jest przecież wyjątkowa okazja :> nie na darmo pracowało się w wakacje… No i ta data 31 stycznia byłaby cudowna :> ). Tak czy inaczej muszę kiedyś pojechać na jakiś ich koncert! To takie moje małe marzenie i muszę je zrealizować!

Till Lindemann… eh… :) normalnie jest przystojny jak cholera! Chciałbym mieć takiego faceta :> ale jeszcze bardziej rzecz jasna chciałbym tak wyglądać… (bo on jest bardzo podobny do mojego ideału). Może to nie jest moje ulubione zdjęcie, ale najlepsze jakie dziś na szybko znalazłem, wogóle to najładniejszy jest w teledysku do „Sonne” :P A jak go pierwszy raz zobaczyłem w irokezie to normalnie mało zawału na miejscu nie dostałem ;) chybabym go zabił jak bym go dorwał wtedy ;) no jak on mógł mi coś takiego zrobić ;) toż taki śliczny jest w dłuższych włoskach, ale dobra, jakoś to przeżywam jak go tak widzę ;)
Teraz napiszę o ideale faceta (i tu muszę coś bardzo ważnego wyjaśnić: kiedy piszę „ideał” mam na myśli wygląd i o tym chcę napisać, ALE to takie tylko moje fantazje, bo tak na prawdę wygląd nie ma znaczenia, ani płeć, chcę byście to zapamiętali i nie pomyśleli, że liczy się dla mnie wygląd nawet jeśli o tym czasem piszę).
W wyglądzie nie patrzę na nic innego oprócz twarzy, tylko to mnie intersuje [bo co za różnica czy ktoś jest gruby, chudy, wysoki czy niski, garbaty czy bez nogi ;) ]. A co mi się najbardziej podoba to fryzura Tilla :) (może nie koniecznie z tego zdjęcia, tu już może ciut za długie ma włosy – ale mam wymagania ;) ale taka jak ma w „Sonne” jest idealna :P ). Jak facet ma taką fryzurę, to jaki by nie był brzydki, nie ma siły bym nie zwrócił na niego uwagi :) (dlatego nie lubię zbyt krótkich włosów u faceta). Sam nawet przez długi czas tak się czesałem :) teraz już nie, bo lepiej mi jest w krótszych :) wolę jak mi stoją chociaż z przodu, ale jak mi odrosną za długie, to nadal czasem się tak czeszę :)
Jaki z tego ogólnie morał? Przystojni faceci zawsze fajnie śpiewają ;) (nie wystarczy przykład Tilla, to patrz Campino z Die Toten Hosen :> ).
Tak, chyba jednak najbardziej lubię metal. Bo z całą pewnością nie lubię techno… po prostu nie trawię tej muzyki, bo nie lubię jak mi się w głowie „ŁUP ŁUP ŁUP” odbija :/ od tego zwariować można… To już wolę autentycznie disco polo posłuchać… na prawdę… Bo nie lubię muzyki bez słów (lubię sobie czasem pośpiewać ;)). Ale oczywiście nie mam nic do muzyki typu techno, tylko żeby mi nikt nie kazał jej słuchać, bo dłużej niż 5 minut po prostu nie wytrzymam. Co chcę przez to powiedzieć? Że jeśli nie podoba Ci się jakiś rodzaj muzyki to nie słuchaj i nie mów: „to nie jest muzyka”, ja po prostu nie słucham techno, ale nie wyzywam od szajsów itd.
A wogóle, to ja prosty chłop jestem i zadowalam się różną, często prostą muzyką :) Bo pojęcie „kiczu” jest moim zdaniem względne, a w moim słowniku wogóle nie istnieje. Jeśli podoba mi się jakaś muzyka, to jej słucham i nie obchodzi mnie, że innym się nie podoba, czy ktoś uważa to za „kicz”, bo wg mnie muzyka nie musi nieść żadnych wartości. Ważne żeby się dobrze słuchało, jeśli oprócz tego niesie jakieś przesłanie to ok, ale jeśli nie, to nie szkodzi.
Nigdy nie identyfikowałem się z żadną subkulturą (bo ja się nigdy z nikim nie identyfiowałem ;)). Przyznam, że styl metalowców mi się podoba (sam czasem coś z niego sobie zapożyczę, np. pieszczochę mam :) no i ubieram się zazwyczaj na czarno, ale to się z niczym nie wiąże, po prostu tak lubię). Choć gdybym miał wybierać, to właśnie oni są mi najbliżsi.
5 razy (2xViva + 3xVivaPolska) oglądałem ten fajny program o Rammstein, no bo jak leci to się ogląda ;) Przy okazji mamie nagadałem, że dużo ludzi zaczęło słuchać Rammstein dzięki rodzicom i że wogóle mają też dużo starszych fanów. Na co mama mi się zaczęła tłumaczyć, że ona nie znała kiedyś takiej muzyki i się nie słuchało, ale ona nic do nich nie ma wogóle ;) (tylko nie lubi takiej muzyki), ale wciągnęła się w oglądanie tego programu (i w wypatrywanie starszych na kocertach i nawet sporo ich tam zauważyła ;)) i tylko co piosenkę mówiła: „A to znane jest”, „Ja to skądś znam” ;) hehehe… to już coś, bo do tej pory, to wiedziała, że R+ to ci od tych krasnoludków ;)
Jeszcze coś… jak ktoś pisze wiersze, to moim zdaniem jest wartościowym człowiekiem… jaki by nie był z pozoru, nie może być zły… takim, który na prawdę ma uczucia… Czytałem kiedyś kilka wierszów Tilla… trudne… trudny niemiecki, bo na codzień się takich słów jednak nie spotyka nawet jeśli czytam niemieckie gazety czy oglądam telewizję… Ale bardzo bym chciał „Messer”.
Robię się monotematyczny ;) ale moje życie jest „niewielotematyczne” że tak powiem… Jak już się czegoś uczepię, to jestem maniak. A głównie się uczepiłem Stephena Kinga i moich dwóch ulubionych zespołów :) No ale coś muszę w życiu robić, no to mam takie właśnie hobby żeby sobie zbierać wszystko co ich dotyczy :> Kiedyś mi mówili, że zbieram to czy tamto niepotrzebnie, a w końcu to wyrzucę… Nie, nie prawda. Są rzeczy, których nie wyrzucę i nie oddam :) Np. Zbierałem karty telefoniczne, teraz ich już tak nałogowo nie zbieram ale jest kilka, których nikomu nie dam :)
Trudno wskazać ulubioną piosenkę Rammstein, ale „Zwitter” jest mi bliska ;) wiadomo dlaczego ;)
„(…) ich bin ein schones Zweigeschlecht (…)” ;)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.