Imieniny

Jutro (a właściwie to już dzisiaj, bo jest po północy, a ja jak zwykle nie śpię o tej porze) miałbym chyba imieniny (jeśli licząc pierwsze imieniny danego imienia wypadające po urodzinach), eh… szkoda, że nie mogę ich obchodzić… nie żebym obchodził imieniny, bo raczej obchodzę urodziny (są moim zdaniem o wiele ważniejsze, wogóle bez porównania), ale wolałbym obchodzić „Beniamina” niż tego obrzyliwego imienia, które mam wpisane w dowodzie.
I może właśnie dlatego kiedy miałem imieniny tego paskudnego imienia, to zupełnie o tym zapomniałem :) potem mama składa mi życzenia a ja myślę: co jest? dopiero sobie przypomniałem, że mam niby imieniny. Potem jeszcze kilka osób składało mi życzenia… ale uderzyło mnie jak te życzenia dziwnie dla mnie brzmiały… Może trochę składali je jak dorosłemu człowiekowi i takie poważne. Nie czułem imienin i nie czułem tych życzeń. „Szczęścia w życiu”… co to niby znaczy? Osoba, która to mówiła nie ma nawet pojęcia czym byłoby dla mnie szczęście… gdyby wiedziała, nie życzyłaby mi tego… Dla mnie największym szczęściem byłoby stać się sobą… przejść przez to wszystko i być mężczyzną… a ona, bardzo możliwe, że nie mogłaby tego zaakceptować… Wiem, że nie składałby mi nikt życzeń nieszczerze, ale nie czułem żeby one coś znaczyły… bo moje szczęście w odczuciu składających a w moim odczuciu to dwie różne rzeczy…
Nie lubię życzeń typu: „Dobrego męża i rodziny” bo to brzmi dla mnie jak ironia… nie będę mieć męża (no chyba, że w miejscu w którym zamieszkam będą legalne związki homoseksualne, a osoba mi najbliższa akurat będzie mężczyzną, to może, choć to też nigdy tak do końca nie był by ‚mąż’ bo związki homoseksualne, to nigdy nie będą zwyczajne małżeństwa). Swoich biologicznych dzieci też nie będę mieć i w sumie to jest mi to obojętne, jakość szczególnie do dzieci nie tęsknie… tylko może czasami, na prawdę czasami gdy myślę jak mogłaby wyglądać moja przyszłość (tak zwyczajnie, żona, dzieci) to jest mi trochę smutno… ale to tylko czasami :)
Życzą mi tego wszystkiego, ale ja wiem, że to nigdy się nie spełni… chciałoby się powiedzieć: „Dajcie spobie spokój z tymi życzeniami męża”… A jeśli chodzi o szczęście, to moje szczęście raczej nie byłoby ich szczęściem…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.