‚Testy zawodowe’

No więc jestem już po omówieniu moich wyników ‚testów przydatności do zawodu’ :)
Właściwie to już kiedy je wypełniałem mogłem stwierdzić do czego się nadaję, a do czego nie. No ale omówienie utwierdziło mnie tylko w moich przypuszczeniach.
Wogóle to może wyjaśnię, bo ktoś tu (i nie tylko tu) kiedyś mówił, że za każdym razem wypełniając taki test można mieć inny wynik i to jest prawda (co wyjaśniła mi też pani psycholog), chodzi po prostu o to, że wypełniając ten test (w sumie dwa takie podobne wypełnialiśmy, bo ogólnie były 4) jesteśmy w określonym stanie, mamy jakieś tam oczekiwania czy plany i to wpływa na wynik. Za jakiś czas zmianiamy się, a wraz z nami oczekiwania i plany, więc zmienia się też wynik. Trzeci test dotyczył przedmiotów jakie lubimy (i nie lubimy) i tego zawodu, który sami sobie wybieramy i z tym miałem problem, bo nie miałem pojęcia co wybrać. Napisałem informatyk i to trochę pokomplikowało mi, bo wiem, że na 99% informatykiem nie będę, mogłem napisać detektyw. No ale w każdym razie wynikało z pozostałych testów, że informatykiem mogę jak najbardziej być jeśli chcę (ale nie chcę :P ).
Czwarty test (i zarazem ten, którego wynik raczej się nie zmienia przez całe życie) dotyczył ogólnie posiadanych zdolności, które mogą być przydatne (lub wręcz konieczne) do wykonywania pewnych rodzajów zawodów. I to był właśnie chyba ten drogi test (bo pięć razy nam powtarzali, żeby na arkuszu z zadaniami W ŻADNYM WYPADKU NIC NIE PISAĆ! a jak by ktoś napisał, to miał płacić za arkusz, no ale to o opłacie to tylko dla postraszenia było ;) jednak w wypadku tak nierozgarniętej młodzieży jak my, to trzeba było jasno i wyraznie przykazać nie pisania w miejscu do tego nie przeznaczonym). Było ileś tam zadań (na sprawdzenie różnych umiejętności) na czas. Po wypełnieniu wydawało mi się, że tak sobie mi poszło (nie wszystko miałem), za to na omówieniu pani stwierdziła, że uzyskałem jeden z najlepszych wyników! Słabo (nawet bardzo) poszły mi zadania sprawdzające umiejętności tworzenia itp. (np tworzenie słów z liter, dodawanie liter by powstało słowo itp.). Za to bardzo dobrze (ponad średnią) poszły mi te, z których wynikło, że mam dobrą wyobraźnię przestrzenną oraz umiejętność operowania liczbami. Zbierając wszystkie testy do kupy wyszło, że mogę być dobrym mechanikiem, operatorem maszyn czy ogólnie takie techniczne zawody :) No i to mi się podoba, zgadzam się z tymi wynikami, bo takie zawody to ja mogę wykonywać. Mogę też zajmować się czymś związanym z matematyką/informatyką (ale nie chcę, więc tego nie biorę pod uwagę, matma już mi się znudziła ;) zwłaszcza po tym co ostatnio mieliśmy w szkole). Z testów wynikło też, że mam taki charakter, że jak coś zaczynam, to to kończę, jestem odpowiedzialny i wytrwalę dążę do zrealizowania tego co zaczynam, no i to prawda. Wracając jeszcze do tego czwartego testu (na zdolności), pani była pod wrażeniem i powiedziała, że w sumie to z takimi wynikami wszystko mogę robić, bo ona jest zdania, że spokojnie sobie z wszystkimi wyzwaniami poradzę :) Ależ po prostu jestem dumny z siebie… nie ma to jak być ponadprzeciętnie zdolnym, inteligentnym i do tego przystojnym ;)
No to teraz powinienem być bardziej pewny co mam robić. No i w sumie myślę, że zawód jakiś mechaniczny to dobry pomysł. Ale dalej tak pewny nie jestem.
Niedawno ktoś rozważał co ja mogę robić (po liceum). Mogę za granicą sprzątać (bo bez wykształcenia to co innego), w ostateczności mogę nawet sprzątać ;) ale jednak myślę, że znalazłbym coś odpowiedniejszego… zwłaszcza, że ja nie będę marudzić, że 4Euro za godzinę to mi mało… Mogę też uczyć się na pielęgniarkę, bo to zawód z przyszłością, można wybrać sobie pracę w jakim się chce kraju. I już nawet pomyślałem, że zostać nie pielęgniarką oczywiście, a pielęgniarzem rzeczywiście fajnie by mogło być. Ale sobie przypomniałem, że za nic nie zrobię nikomu zastrzyku ;) więc odpada. Rozważa sobie dalej ta osoba i stwierdza: „Na policjanta nie możesz, bo masz za mało wzrostu…” a ja tak słucham i uszą nie wierzę :) no normalnie jeszcze ktoś (prócz mnie) chciałby bym był policjantem :) a to dobre :) nie wiedziałem. No kurcze ja bym też chciał, ale cóż poradzić.
Tak na prawdę to jest kilka zawodów, które mogę robić, prawdę mówiąc całkiem sporo (bo np. każdą pracę fizyczną mogę wykonywać, no może prawie każdą), ale i tak nie wiem co wybrać.
I tak sobie myślę… ciekawa jest resocjalizacja… ale i tak nie wybiorę tak trudnego kierunku ;) no ale w każdym razie to by mnie nawet ciekawiło, z tym, że nie miałbym ochoty pracować z bachorami (znaczy z młodzieżą), jak już to z „prawdziwymi kryminalistami” ;)
ALE najnowszy mój plan, to żeby może rok sobie przerwę zrobić (w tym czasie popracować trochę za granicą, co by zarobić na studia) i dopiero iść za rok na coś. Może bym do tego czasu coś wymyślił, a kto wie… może by mnie nawet było stać na lotnictwo w Warszawie ;)
No nie wiem, nie wiem, może samo się jakoś ułoży ;)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.