Na poważnie…

Mam nieodparte wrażenie, że moje początkowe notki były bardziej wartościowe… heh, nie, to nie wrażenie, to pewność ;) Nadal nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć dlaczego założyłem tego bloga, czy aby opowiedzieć o sobie „normalnym” ludziom, czy aby wyrzucić z siebie to co mnie boli czy może raczej z bardzo prostego powodu… żeby ktoś wreszcie mnie wysłuchał… moim marzeniem było, by każdą notkę przeczytała przynajmniej jedna osoba… bo nigdy nie miałem nikogo, komu mógłbym to wszystko opowiedzieć… chyba się spełniło :) myślę, że każdą notkę choć jedna osoba przeczytała… to bardzo dla mnie ważne… A teraz, choć czasem czuję to wszystko co opisałem (czasem? a to dobre… ja to ciągle czuję…), nie chcę się za często powtarzać. A ten cel: opowiedzenie ludziom jak wygląda (beznadziejne, przynajmniej w moim przypadku) życie transseksualisty też chyba został spełniony… czasem dostaję takie miłe e-maile, gdzie ktoś mi pisze, że przeczytał wszystko i zrozumiał jak czuje się taki człowiek jak ja, że to wiele dla niego znaczy… jestem szczęśliwy… że to moje pisanie choć jednej osobie coś dało, poza tym, że mi daje możliwość „wygadania się”. Kiedy dwa razy starszy ode mnie człowiek pisze, że to coś mu dało czy uświadomiło, to… to bardzo się cieszę. I choć czasem wypisuję tu głupoty, to te głupoty też stanowią część mnie i być może nie jest to bez znaczenia…
Tak się zastanawiam nad tym wszystkim… W takim fajnym artykule (czy co to tam jest), z którego wkleję sobie tutaj fragmenty (co by się nie zgubiły) pt. „ABC… płci” S.Dulko pisze: „Płeć ułatwia człowiekowi orientację w świecie (…)” (mój komentarz: albo utrudnia, jeśli płeć fizyczna nie zgadza się z płcią mózgu). Dalej czytamy jak dzieli się płeć (w skrócie):
„1. płeć chromosomalna (genotypowa)
2. płeć gonadalna
3. płeć wewnętrzynych narządów płciowych
4. płeć zewnętrznych narządów płciowych
5. płeć fenotypowa (wygląd zewnętrzny człowieka)
6. płeć hormonalna
7. płeć metaboliczna
8. płeć socjalna (metrykalna, prawna)
9. płeć mózgowa
10. płeć psychiczna
Identyfikacja z płcią przejawia się na zewnątrz poprzez zachowanie wchodzące w zakres ról płciowych, a także poprzez związane z nimi przeżycia i odczucia.”
(czy to nie jest najważniejsze? identyfikacja płciowa, to z kim się identyfikujemy)
Jak widać sama budowa zewnętrznych narządów płciowych (na podstawie której wyznacza się płeć socjalną człowieka) nie stanowi wystarczającego kryterium dla określenia płci człowieka bowiem o tym, czy osobnik jest mężczyzną czy kobietą decydują nie tylko narządy płciowe.”
Kiedy wszystko się zgadza jest się kobietą bądź mężczyzną… kiedy się coś nie zgadza to d*** blada! Ma się spieprzone życie! Ale przecież tak bywa, coś może się nie zgadzać i rodzą się np. kobiety bez macicy lub mężczyźni bez jąder, że już nie wspomnę o hermafrodytach. Albo nie zgadza się pozycja 9 i 10 i mamy transseksualistę (o tym przynajmniej wiem na pewno, że u mnie się nie zgadza, ale kto wie… jakby się okazało, że jestem jakieś XXY, to bym się wcale nie obraził ;) przynajmniej doszedłby punkt 3 i wtedy tym bardziej byłoby pewne, że ja po prostu jestem chłopakiem).
Ale dlaczego tak jest? Dlaczego coś takiego decyduje o całym życiu? Mówi się, że na powstanie transseksualizmu ma wpływ poziom hormonów u matki w czasie ciąży. Więc w moim przypadku pare zbłakanych męskich hormonów ukształtowało mój mózg na sposób męski, a ciało pozostało i te pare zbłąkanych hormonów zadecydowało o całym życiu? Tak po prostu…
to jest niesprawiedliwe…
Cóż… tym bardziej w moim roczniku wszystko jest możliwe, jesteśmy przecież „pokoleniem Czarnobyla” jak zwykło się u mnie czasem dla zabawy mawiać [i to pewnie dlatego jesteśmy „króliczki doświadczalne” i od nas rozpocząto reformę edukacji ;)].
Każde tego typu rozważania zakańczam pytaniem „Dlaczego ja?” „Dlaczego nie mogłem się urodzić normalnie z ciałem mężczyzny?” „Albo dlaczego chociaż nie mogłem być kobietą, ale być kimś, a nie żyć w ciągłym rozdarciu psychiki i ciała?” „Dlaczego?” i to pytanie kończy… bo na nie nie ma odpowiedzi… i doskonale wiem, że jej nie ma… ale ciągle jej szukam… i zadaję sobie to pytanie, choć do niczego nie prowadzi… ale nie da się inaczej… wszystko kończy się tym obłędnym pytaniem „dlaczego?”
I czasem przez to kim jestem czuję się jakbym był gorszym człowiekiem… jakbym nie miał prawa do niektórych rzeczy, do pewnych zainteresować, pasji czy przebywania w określonym towarzystwie… Bo nie wiem jak się zachować, co mówić by nie być źle zrozumianym… wtedy najchętniej odsyłam do bloga, bo tu jest bardzo dużo o mnie (ale wszystko to chyba nigdy nie będzie)… ale jeśli ktoś nie zrozumie, że płeć to nie tylko wygląd i budowa zewnętrznych narządów płciowych, a raczej głównie ‚poczucie przynależności’, mózg i ‚dusza’, to nic nie pomoże…
####
A z ostatnich dni to tak:
1. Dialog mój z mamą:
ja: „Muszę kazać sobie uszyć jakieś ubranie na maturę”
mama: „I kiedy zamierzasz to zrobić? Dzień przed maturą?”
ja: „No nie… ale muszę mieć najpierw buty, tak żeby mi pasowały do spodni… no i żeby to wszystko nie było jakieś babskie”
mama: „No to nie każ szyć sobie jakichś rozszerzanych, a buty są np. takie płaskie, a dziewczyny też czasem takie noszą”
No normalnie szok! Ja myślałem, że mi mama zaraz wyjedzie: „To jak ty chcesz wyglądać?!? jak chłopak?!?” a tu nic… normalnie jeszcze poparła mój pomysł ;)
2. Dialog z dziewczyną [szedłem akurat z taką jedną (to ta co kiedyś o niej pisałem, że wiele lat temu na urodzinach koleżanki graliśmy sobie razem we „Flirta” :>), znam z widzenia (tu z resztą wszyscy się znają), no i ona kupiła sobie Kubusia (ja oczywiście Coca-Colę -> jakżeby inaczej :P )]:
ona: „Coś nie mogę odkręcić, moze Ty spróbujesz?”
ja: „Jasne!” (i biorąc od niej butelkę zastanawiam się co będzie jak mi się nie uda, toż to siara będzie :P no ale nic, faktycznie trochę ciężko było, ale się udało)
ona: „Dziękuję. Ale ty jesteś silna…”
ja: „Eee… nie… to nic…”
:P wogóle to ona fajna jest :P bardzo miła dziewczyna… i wogóle to już nic nie mówię :P
3. Zasłyszane w sklepie:
jakaś pani: „Zaraz kupi mama Zuzi samochód. Zuzia się jak chłopak zachowuje…” (to drugie zdanie było bardziej jako wytłumaczenie się przed panią sprzedawczynią…)
Patrzę więc na Zuzię (jako, że przewrażliwiony jestem na takie sytuacje) i faktycznie, ubrana nawet trochę jak mały chłopiec.
W takich chwilach myślę tylko o jednym: „Boże! Spraw żeby Zuzia jednak była dziewczynką! Może być z zamiłowaniami do motoryzacji.” …bo tak będzie dla niej najlepiej… inaczej będzie miała kiepskie życie… jeśli się okaże, że jest chłopcem, tak jak ja, to już jest mi szkoda tego dziecka…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.