Zainteresowania i tym podobne (ciąg dalszy)

No więc mam takie a nie inne zainteresowania i bardzo je lubię :) tylko, że pojawia się problem… Bo ludzie mający jakieś sensowne zainteresowania zazwyczaj wiążą je ze swoją przyszłością. Często je właśnie studiują. Ja bym też chciał. Tylko no… nie ma takich kierunków ;) I gdy ludzie dowiadują się, że ja nie chcę wcale studiować, bo nie wiem co, to dziwią się, że się niczym nie interesuję. Ależ ja się interesuję! Jak już pisałem mam bardzo szerokie zainteresowania, ale nie ma w Polsce takich studiów :/ bo za granicą i owszem. Jest teki kierunek jak ufologia i na ufologię to bym bez zastanowienia poszedł gdyby był taki kierunek w Polsce. Religioznawstwo jest co prawda, ale w Krakowie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pomijając fakt, że Kraków mi nie po drodze, to na pewno bym na taki uniwerek nie poszedł.
Postanowiłem sobie w każdym razie jedno: nie będę studiował czegoś co mnie nie interesuje. Bo jaki byłby tego cel? Na prawdę chciałbym zająć się tym co mnie interesuje [a jeszcze bardziej to wiadomo kim chciałbym być :) ], a jak się nie da, to jakąś prostą zwyczajną pracą typu kucharz, murarz, mechanik itp. Nawet żartuję sobie czasem, że wezmę gazetę z ogłoszeniami i popatrzę kogo z trzech wymianionych najczęściej potrzebują i tym zostanę :P Wszyscy dążą do jaknalepiej płatnej pracy, ale mnie przede wszystkim chodzi o to, żeby ta praca była znośna… każda typu biurowa/papierkowa/komputerowa/umysłowa jest dla mnie nieznośna ;) Poza tym wiadomo, że ludzie z wyższym wykształceniem częściej popadają w depresję :> co jest zrozumiałe, bo ktoś, kto ma więcej obowiązków ma też więcej zmartwień niż taki zwykły robotnik.
Koleżanka mówi mi czasem, że gdyby miała mój mózg, to poszłaby na medycynę… no dziękuję za docenienie mnie ;) i za wiarę w to, że bym się dostał ;) ale i tak bym nie poszedł, do takiej pracy trzeba mieć zamiłowanie… ja też mam swoje zamiłowanie, ale… no niestety… i trza szukać czegoś innego…
Tak sobie pomyślałem, że bez sensu jest na siłę pchać się do jakiejkolwiek szkoły. Wogóle to moim największym marzeniem jest ułożyć sobie życie za granicą i tam ewentualnie iść kiedyś na studia zaoczne. To byłoby idealne rozwiązanie :) po tych iluśtam latach to może bym się na tyle języka nauczył, że bym sobie poradził. Głęboko rozważę taką możliwość. Póki co jednak marzę by się załapać w wakacje do pracy w wesołym miasteczku (też za granicą, tam gdzie jestem w wakacje), to mało realne, ale jakbym się postarał… to wymarzona dla mnie praca na kilka dni :) (bo tylko tyle to trwa, ale mogłoby być super).
A potem to ja nie wiem co mam robić… no kurcze nie wiem i boję się chwilami przyszłości jak cholera! Bo była szkoła to i był jakiś cel, ale szkoła się skończyła, a ja nowego celu znaleźć niepotrafię. Ale z drugiej strony jestem wolny :) mogę zrobić wszystko (a przynajmniej bardzo wiele) i z pewnością jakoś to będzie, bo jakoś być musi ;)
Wogóle to denerwuje mnie ten temat mojej przyszłości związanej z edukacją (chyba właśnie dlatego, że nie wiem co robić). Nie chcę już o tym tu pisać i wracać do tego, ale przecież muszę, bo ciągle szukam jakiejś drogi… Jednak na prawdę ten temat jest dla mnie ciężki i postaram się jaknajmniej o tym pisać.
Ale puki co trza zdać maturę (choć jak nie zdam, to to mi żadnej różnicy nie zrobi ;) przecież i tak nie jest mi ona koniecznie w tym roku potrzebna, no może tylko tyle, że chciałbym pożegnać się z tą szkołą raz na zawsze).
I jeszcze mnie wkurzają jakimiś fakultetami :[ dali by se już spokój, ma noga (mam nadzieję) nie postanie w szkole aż do 5.05 czyli pisemnego polskiego, ja mam wakacje, a nie jakieś fakultety ;) no czego mam się nauczyć? No dobra, z matmy mogę zrozumieć – rozwiązywania zadań, ale z polskiego? Co, czytania ze zrozumieniem? A z niemieckiego to może słuchania ze zrozumieniem się nauczę? Śmieszne to jest…
A przy okazji… właśnie sprawdziły się moje ‚obawy’ z czasu ‚szkolnego’ ;) chciałem wtedy nie myśleć o lekcjach a o tym jaki film mam obejrzeć… [Może jeszcze wspomnę, że ciekawi mnie historia II Wojny Światowej, no powiedzmy tak ostatniego stulecia (przyczym niektóre jej aspekty szczególnie, a inne nie). Napisałem „ciekawi”, bo „interesuje” to może za dużo powiedziane. Różnica jest taka, że „zainteresowanie” to coś co pochłania mnie bez reszty, a „ciekawość” to pochłania mnie w umiarkowanym stopniu, no i na zainteresowania gotów jestem wydać kasę, a na ‚ciekawości’ nie ;) no lepiej tego nie wyjaśnię]. No i właśnie nie wiem, bo dziś o tej samej prawie porze lecą dwa ciekawe filmy: „Lebensborn” i „Holocaust”, mógłbym obejrzeć „Lebensborn”, bo „Holocaust” powtarzają w piątek, ale nie obejrzę go w piątek, bo wtedy leci film z procesu w Norymberdze. I to jest problem ;) a nagrać się nie da, bo wszystko na satelicie.
Przyjmijmy więc, że w ramach ćwiczenia na rozumienie tekstu słuchanego po niemiecku obejrzę sobie te filmy ;)
P.S.- Zmiana szablonu, bo czasem potrzeba trochę zmiany :) pewnie wrócę niedługo do żołnierza, bo bardzo go polubiłem, ale czasem potrzeba zmian.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.