Będzie o religii…

Byłem u Świadków Jehowy :) Poszedłem sobie bo był „dzień otwarty” czy cuś takiego. Ja miałbym nie iść?!? I zmarnować taką okazję?!? No nie byłbym sobą :) trza rozwijać swoje zainteresowania :> Bardzo mili ludzie, oprowadzili po tym miejscu gdzie się modlą, ciastem poczęstowali, książeczki wręczyli. I tylko ku mojemu niezadowoleniu niewiele mówili o religii :/ ale zaprosili na spotkania, to się pewnie kiedyś wybiorę :P Można przyjść kiedy się chce :)
Moja babcia gdy się o tym dowiedziała, to stwierdziła: „Teraz się od nich nie odgonicie.” Jak mnie szlak jasny nie strzelił (czego oczywiście nie skomentowałem, bo mnie przy tej rozmowie nie było… na szczęście)… nosz kurde mać! Czy to jakaś plaga komarów czy muszek natrętnych żeby się mieli odczepiać?! Ja bardzo się ucieszę jak przyjdą i przyniosą gazetki do poczytania, a jeżeli zechcą dyskutować (potem to i mama stwierdziła: „To ty sobie będziesz im otwierać, bo ja nie” na co ja, że z miłą chęcią), to ja im z przyjemnością powiem co ja myślę na temat religii :> Ja KOCHAM dyskusje, więc nie widzę problemu :>
Mama ponadto wyraziła zaniepokojenie, że mnie jeszcze przeciągną na swoją stronę. Ja wiem, że to było żartem, ale mnie czasem ta forma żartu wkurza (tym razem akurat nieszczególnie, ale czasem mnie takie różno podobne żarty wkurzają nieziemsko). Już nie chciałem tłumaczyć, że nie muszą „przeciągać na swoją stronę”, bo ja nie jestem po niczyjej stronie. To się nazywa, że jestem bezwyznaniowy podobno, ale to takie mało oryginalne w ostatnich czasach, więc wolę mówić o sobie, że jestem „ogólnoreligijny” ;) tzn. uważam, że każda religia jest ok, ale w każdej jest część prawdy (dlatego nie potrafiłbym należeć do jakiejś jednej).
No więc czytam sobie jedną z książeczek. Fajna, nie powiem, bo o różnych religiach, ale pisana trochę tak z ich perspektywy, więc to jest minus. Bo już na przykład doszedłem do tego, że Biblia jest najważniejszą księgą… ale dlaczego, to tego nie wyjaśniono. Tzn. wyjaśniono: bo jest najstarsza (Stary Testament), ale to dla mnie jakiś lipny argument. To jakby powiedzieć, że telewizor stworzony 20 lat temu jest lepszy od dzisiejszego, bo jest starszy ;) Czytając dalej widzę tak jakieś niestworzone rzeczy o astrologii [a ja, jako być może przyszły astrolog, jestem przewrażliwiony na tym punkcie niemal tak jak na punkcie tolerancji ;) ]. A najlepsze to są te wstawki z Pisma Świętego (nie mające znaczenia dla kogoś, kto mimo wszystko nie wierzy, że to akurat religia katolicka i pokrewne jest najprawdziwsza), tym próbują uzasadniać wszystko. A ja myślę, że nigdy się nie dowiemy, która religia jest „najprawdziwszą” (bo i też myślę, jak już pisałem wyżej, że nie ma takiej).
Ale widziałem tam też inne ciekawe książeczki. Np. ich wyznanie w pytaniach i odpowiedziach. Szkoda, że tego nie wziąłem ale zachwyciłem się tą, którą czytam i zapomniałem. Ale spoko, spoko, jeszcze pójdę tam ;)
Tyle już razy miałem jeszcze coś więcej napisać o religii, o Bogu… tak dokładniej… i jakoś nie było okazji, tematu, czasu… Bo trochę (choć nie znowu tak dużo) zmieniło się od wtedy i wtedy. Właściwie sprawy religii mam już poukładane (tak jak powyżej: „bezwyznaniowy” mało oryginalne, więc „ogólnoreligijny”). A jeśli chodzi o ślub… to pewnie, gdybym miał brać, to chciałbym wziąć go też przed Bogiem, ale nie ma dla mnie znaczenia w jakiej religii, wezmę w takiej w jakiej mi dadzą.
Ogólnie Bóg nadal jest dla mnie takim niewidzialnym przyjacielem. I uważam za bardzo prawdziwe słowa: „Gdyby Bóg nie istniał, należało by go wymyślić.” (Pablo Picasso)
I wkurza mnie mówienie nieprawdziwych rzeczy na temat religii (zwłaszcza przez ludzi nie mających o tym pojęcia). A już szczególnie najeżdżanie na islam. Ot religia jak każda inna i zawsze będę jej bronił. Oczywiście wszędzie znajdą się oszołomym, ale to nie powód by się religii czepiać. A Mahomet jest prawie jak Jezus (gdybym nie wiedział, że to dwie różne osoby, to byłbym przekonany, że mowa o jednej). A jeśli ktoś myśli, że Allah jest jakiś wielce surowy, to chyba Starego Testamentu nie czytał…
A jeszcze co do Biblii właśnie… to myślę, że jest w niej dużo prawdy, ale my nigdy jej dokładnie nie zinterpretujemy. Jest zbyt skomplikowana.
Wracając Świadków Jehowy, jak się komuś ‚nie podobają’ to spoko, ale nie widzę powody by uciekać przed nimi. Przecież nikogo nie zjedzą i siłą nie nakłonią do przyłączenia się do nich. Nie rozumiem tego lęku czy czegoś, ale taką postawę reprezentują chyba „katolicy” bardzo niepewni swej religii i bojący się, że zwątpią.
***
„Czyż nie jest dziwne, że ludzie tak chętnie walczą o religię, a tak niechętnie żyją zgodnie z jej zasadami. „
– autor nieznany
*
„Ludzie nigdy nie czynią zła tak zupełnie i ochoczo, jak z przekonań religijnych.”
– autor nieznany
*
„Miłujący Boga nie mają religii, tylko samego Boga.”
– Dżalaluddin Rumi (Celâleddin Rumi, zw. Moulana albo Mevlana, 1207 – 1273)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.