lesba

Podobno się zmieniłem… Jeszcze „tam” powiedzieli mi, że jestem jakby bardziej odważny i w kontaktach z ludźmi nie taki „dziki”… hmm… nie sądzę. Niby jak się kogoś widzi przez miesiąc w roku, to widać zmiany, ale chyba przesadzają. Że kilka razy wyraziłem swoje zdanie „podniesionym głosem”, bo mnie wkurzali coniektórzy, to jeszcze nic nie znaczy – uznałem, że mam prawo trochę bardziej ‚się awanturować’ skoro jestem na umowę jak każdy, a język znam trochę lepiej niż każdy tam.
Ale trochę się zmieniłem pod zupełnie innym względem… Robię częściej coś w ogrodzie, tak jakoś… pomijając oczywiście plewienie, bo do tego to już trzeba motywacji w postaci Euro ;)
Zmieniłem się też w taki dziwny sposób, że nie przeszkadza mi ciemność… kiedyś musiałem mieć jasno, a teraz w nocy (po odejściu od komputera) chodzę po domu w całkowitej ciemności… ona ma w sobie coś fascynującego…
Ale ja nie o tym.
Byłem dziś w mieście. Przechodziły dwie dziewczyny i o jednej z nich ktoś do kogoś powiedział: „Patrz na nią, to ta od ***, ona taka dziwna jest. To jakieś lesby?” Spojrzałem na tą dziewczyną i… była ubrana w t-shirt i spodenki (takie męskie) i miała włosy obcięte maszynką prawie na łyso… wyglądała jak chłopak, bo może to był chłopak… i to mnie tak zszokowało, że odwróciłem głowę w wymowny sposób na co spojrzała na mnie koleżanka (bo byłem z dwiema, spojrzała ta co o mnie teoretycznie wie), zastanawiam się czy skojarzyła… i zastanawiam się co zobaczyła w mojej twarzy, bo nie chcę wiedzieć co się na niej malowało… Poczułem się jakbym widział siebie oczami kogoś innego… i nie był to miły widok…
Tak wyglądam oczami „normalnych”… dla których płeć jest tak oczywista jak czarne i białe, a jak widzą szare, to się gubią…
Nie mogę przestać myśleć o niej czy też nim… może tylko lubi tak wyglądać… mam nadzieję. Ale nikt nie lubi być wyzywany od „lesb”, my podejmujemy to ryzyko, bo inaczej się nie da… nie da się być dziewczyną gdy się nią nie jest… i nie da się wyglądać jak dziewczyna…
Jeśli chodzi o ciuchy, to chyba tylko ts zna to uczucie kiedy dostaje/musi ubrać ciuch zgodny z płcią fizyczną jednak niezgodny z psychiczną… tego uczucia nie da się z niczym porównać… to jest okropne… to taki strach pomieszany ze wściekłością i do tego chce się wyć!
„lesba”, właśnie tym jesteśmy w oczach ludzi, którzy nas troszeczkę znają… bo w oczach całkiem obcych może uchodzimy za facetów jak się uda… już bym wolał być od „pedałów” wyzywany, zawsze to jakieś męskie określenie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.