Kontrowersyjne tematy

Będąc jeszcze tam, mimowolnie przysłuchiwałem się dwóm dyskusjom na dość kontrowersyjne tematy. Ciutkę się zdenerwowałem, więc pomyślałem sobie, że muszę je tutaj skomentować. No ale jeśli już poruszam tamte tematy, to może od razu wypowiem się na inne kontrowersyjne, bo to mi się tutaj przyda. Nie będę się 10 razy powtarzać tylko jak ktoś zapyta, będę mieć wszystko ‚pod ręką’.
Aborcja
Trudny temat. Powinienem być chyba przeciw i generalnie jestem, bo to jednak jakaś forma morderstwa. Tylko, że niektórzy zaciekli przeciwnicy nie wiedzą, że jest masa rzeczy gorszych od śmierci… ‚z lotu’ wymienię co najmniej 5. I ja osobiście wolałbym się w ogóle nie urodzić niż urodzić się niekochany. Ale to moje zdanie, a dziecka nienarodzonego zapytać nie można, więc jestem raczej przeciw. Aborcję dopuszczam tylko w 3 przypadkach (czyli tak jak jest, a poniżej z moim komentarzem):
– ciąża zagraża życiu matki (ktoś mógłby powiedzieć, że to żaden argument, ale moim zdaniem istniejące życie jednak trzeba bronić w pierwszej kolejności),
– płód jest z wadami itp. (znów ktoś może stwierdzić, że kalekie, upośledzone, nieuleczalnie chore dzieci też się rodzą, ale moim zdaniem trzeba im tego oszczędzić, że już nie wspomnę o sytuacjach krytycznych, kiedy dziecko wygląda zupełnie jak nie człowiek, a widziałem taki przypadek w internecie…)
– ciąża jest z gwałtu (a tu to przeciwnicy mają masę argumentów, że to nie wina dziecka, matka może je oddać po urodzeniu itp., ale ja uważam, że taka kobieta dość wycierpiała, nie można wymagać od niej żeby jeszcze przez 9 miesięcy nosiła w sobie dziecko gwałciciela i nie mogła o tym zapomnieć).
A co do „wpadek”, to brak słów… jak się decyduje na seks, to się powinno pomyśleć o zabezpieczeniu, a w ostateczności – jak zabezpieczenie zawiedzie, jest jeszcze tabletka „po” (może nie najlepsze wyjście, ale lepsze niż aborcja).
Eutanazja
Tu jestem jak najbardziej za. Każdy ma prawo decydować o swojej śmierci. Kiedy człowiek jest sprawny może popełnić samobójstwo, nikt mu tego nie zabroni. Gorzej jak jest niesprawny, nie może nic zrobić i jeszcze musi cierpieć. Poza tym zwierzęta się usypia by im ulżyć w cierpieniu, więc z tego wynika, że człowiek jest traktowany gorzej od zwierząt, bo jemu w cierpieniach nie wolno ulżyć.
Przeciwnicy wyskakują z argumentem, ze Bóg decyduje o życiu i śmierci. No ok, ja też jestem wierzący (i może z tego powodu bym się nie zdecydował na eutanazje, choć nie mogę powiedzieć na pewno, nigdy nie byłem w krytycznej sytuacji), ale jest masa ludzi niewierzących! Dlaczego więc, jakim prawem i w imię czego odbierać im możliwość eutanazji?! W imię czegoś w co nie wierzą? To nie jest w porządku. A wierzący zawsze przecież mogą z eutanazji nie skorzystać. Chodzi jednak o to by taka możliwość była.
Legalizacja narkotyków
(Kontrowersyjny, to może mniej, ale też się o tym mówi)
Jestem za. Jeśli ktoś ma ochotę, to proszę bardzo, mnie nie interesuje co zrobi ze swoim życiem, niech każdy sam decyduje. Poza tym jeśli nawet teraz ktoś chce ćpać, to będzie to robić, bo narkotyki sobie znajdzie. Jestem też zdania: zakazany owoc kusi bardziej.
Związki homoseksualne
Apeluję o poprawne nazewnictwo: „związki partnerskie”, nie „małżeństwa”. Małżeństwa osób tej samej płci nigdy nie będą możliwe. Śluby kościelne mogą być tylko między mężczyzną a kobietą, bo inaczej nie jest zgodnie z religią katolicką i dajmy sobie spokój, nie zmieniajmy religii, bo nic z niej nie zostanie (a już i tak zostaje co raz mniej). Natomiast nie rozumiem co komu przeszkadzają związki partnerskie? Powiem więcej: to chore, że jeszcze nie są legalne! Dwie osoby, które się kochają mają prawo do specjalnych przywilejów bez względu na to jakiej są płci! A to, że jedna kochająca się para ma takie przywileje, bo podpisała papierek, a druga nie, bo tego papierka podpisać nie może jest w mojej opinii dyskryminacją i kropka! A Kościół nie ma tutaj nic do powiedzenia, tak samo jak nie ma nic do powiedzenia w sprawach ślubów cywilnych, bo to po prostu nie jego sprawa, nie ma z tym nic wspólnego.
Adopcja dzieci przez pary homo
(To właśnie ten temat, o którym rozmawiano przy pracy… ot tak sobie lekko i beztrosko, jakby to nic nie znaczyło… i to mnie tak zdenerwowało, bo to jest ważna kwestia).
To jest dopiero trudny temat. Myślałem o nim chyba pół dnia po tej mimowolnie podsłuchanej rozmowie… Panowie twierdzili, że niedopuszczalne jest wychowywanie dzieci przez pary homo, bo to nie normalna rodzina, bo to krzywda dla dziecka, bo to nieludzkie itp…
Pytam: czy rodziny patologiczne albo dorastanie w Domu Dziecka jest normalne? Czy nie jest krzywdą? Jest. Moim zdaniem większą niż rodzice homo.
Może podchodzę do tej sprawy trochę inaczej ze względu na to, że jestem ts i dla mnie płeć absolutnie nie jest ważna; także jeśli chodzi o moich rodziców.
Ale to z pewnością nie tylko to. Miałem okazje odwiedzić Dom Dziecka. Nie było jakoś źle, ale to jednak nie to samo co dom rodzinny. Znałem też później kilka osób z Domu Dziecka. Chodziła ze mną do klasy pewna dziewczyna. Niby fajna i miła, ale ćpała. Myślę, że to nie musiało się stać gdyby nie mieszkała w „bidulu”, bo tam (przynajmniej w tym jednym, który znałem) ćpała większość. Chodził też chłopak. I nawet go polubiłem, był dość porządny, nie uczył się najlepiej, ale zależało mu żeby skończyć tą szkołę i iść do technikum (a nie do zawodówki jak wszyscy z DD) i mam nadzieję, że mu się to udało i sobie poradził. Siadałem czasem z nim i nawet nieźle się rozumieliśmy [wiadomo – z chłopakami szybciej łapię wspólny język ;) ]. Ale czasem wynikło w rozmowie, że mawiał: „Ale ty masz dom”… nie mówił tego z wyrzutem czy coś, tylko tak zwyczajnie, ale i tak robiło mi się jakoś nieswojo. Oni niekiedy nawet nie tęsknią tak za rodzicami, jak za domem. Zwyczajnym budynkiem/mieszkaniem, w którym nie musieliby mieszkać z kilkudziesięcioma innymi.
Nie rozumiem dlaczego para homo miałaby być gorszym wyjściem niż Dom Dziecka. Przykro mi, nie rozumiem.
Że niby jakieś wzorce? Wzorce są wszędzie, nie trzeba ich brać z rodziców. Poza tym homoseksualiści wychowali się w rodzinach hetero, a jednak sami hetero nie są. Powiem więcej, ja zostałem wychowany jak dziewczynka jednak dziewczynką nie jestem. Uważam, że orientacji też ni jak nie da się zmienić przez wychowanie. Może brak akceptacji społeczeństwa by takim dzieciom przeszkadzał? Cóż, to społeczeństwo powinno się zmienić. Na wakacjach widziałem rodzinę, on, ona i najwyżej 6 letni synek. Oni byli biali, a on był czarny, ale musieli być rodziną, bo mówił do nich „mamo” i „tato”. I pewnie taka rodzina też mogłaby być obiektem plotek (co najmniej), ale czy to oznacza, że nie powinni byli go adoptować? A jeśli ktoś ma chorych, kalekich, albo niepełnosprawnych rodziców, to też może być pośmiewiskiem, a mimo to na pewno kocha swoich rodziców i nie chciałby ich „zamienić”.
A już najśmieszniejszy argument to papierki („…i będzie mieć takie dziecko: Imię ojca: Piotr, Imię matki: Paweł…”), eh… ktoś chyba zapomina, że to papierki są dla ludzi, a nie odwrotnie… wystarczy zmienić te papierki np. na: „Rodzic 1, Rodzic 2”.
A w końcu… homoseksualiści i tak mają dzieci (własne) i je wychowują – tego im nikt nie ma prawa zabronić, więc zanim zagorzali krytycy będą się pluć wykrzykując jakieś hasła przeciw, niech pomyślą, że w gruncie rzeczy i tak nic nie zdziałają.
A już tak całkiem na marginesie w cale nie jest powiedziane, że nagle ‚homiki’ rzucą się do adopcji dzieci.
Dodane (23:53) jeszcze coś… Uważam, że dyskutanci nie mieli prawa wypowiadać się w ten sposób w tej kwestii… Bo czy oni dadzą dom dzieciakom z Domu Dziecka? Jeśli tak, to w porządu, ale jeśli nie dadzą tego wszystkim, to nie mają prawa zabraniać dzieciom szczęścia, którego mogłyby doznać w rodzinie homo!
Muzułmanie (tak, po raz kolejny)
(A to może też nie jakiś kontrowersyjny temat, ale to ten drugi, o którym gadano przy pracy. No jak ja to usłyszałem, to myślałem, że się tam przewrócę…)
Panowie stwierdzili (zapewne po wydarzenia w Londynie), że w obliczu wielkiego zagrożenia jakie płynie ze strony ludzi nazywających swego Boga Allahem należy ich wszystkich deportować tam gdzieś skąd pochodzą! Bo w przeciwnym razie nas pozabijają (czy jakoś tak). Czy ja mam po raz kolejny tłumaczyć, że islam to taka sama religia jak każda inna?! I że fanatyk jest tak samo groźny bez względu na to czy jest muzułmaninem czy katolikiem?!
W końcu odezwał się głos rozsądku u dyskutantów: „Ale jak ty sobie to wyobrażasz? Na przykład tutaj Turków jest bardzo dużo. A wiesz jaka by to była nietolerancja? To tak się nie da.”
No i na całe szczęście, że to nierealne, bo już brak mi słów na takie pomysły. To chyba tylko Polakowi do głowy może przyjść coś takiego.
To by było na tyle chyba :)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.