O zmianach…

Wczoraj był niemal idealny dzień :) Bo zachowałem odpowiednie proporcje pomiędzy czasem spędzonym w internecie, poświęconym na oglądanie telewizji, na czytanie książek i jeszcze zdążyłem połazić z koleżanką po okolicy :) Takie dni mnie cieszą, może to drobiazg, ale na prawdę wczorajszy dzień był super! Fajnie wiedzieć, że czasem umiem cieszyć się z życia, a do tego nie potrzebuję więcej niż dobrej książki, odkrycia fajnego serialu w telewizji (w zasadzie to 3 fajnych :P ) i odrobinę 'przygody' ;)
Byłem z koleżanką w takim miejscu, gdzie niekiedy bywałem jako dziecko, bo to świetne miejsce na zabawę. A jeszcze teraz… nadal lubię łazić po takich miejscach :) Idziemy tam (trochę inną drogą niż zwykle). Napotykamy jakiś stary murek, rzucam od tak sobie: „A wiesz, że tu ludzi wieszali kiedyś? Pewnie tutaj były te szubienice” koleżanka rzucając mi spojrzenie gotowe zmrozić nawet piekło: „Wiem! Ale nie musisz mi o tym przypominać.” Spoko, nie wiedziałem, że dziewczyny aż takie strachliwe ;) U celu naszego spaceru zastałem niezbyt ciekawy widok. Coś tam budują :( Wiedziałem o tych planach budowlanych, ale myślałem, że to będzie w trochę innym miejscu. Tak jakoś dziwnie mi się zrobiło.
I to mnie skłoniło do wspomnień. Można powiedzieć, że miałem szczęśliwe dzieciństwo. Wokół mnóstwo takich miejsc do zabawy nie odwiedzanych przez nikogo (oczywiście w niektóre miałem sam nie chodzić :P a bywało różnie). W okolicy wiele domów budowano (długo pozostawały w stadium budowy), a to był raj dla mnie :) I to miejsce tam, nie odwiedzane przez nikogo… a teraz go już nie będzie, bo coś tam budują.
Dużo się zmieniło w okolicy. Nie ma już żadnej budowy. Nagle wszędzie mieszkają ludzie, a nie tylko moi wymyśleni przyjaciele z wyobraźni. Teraz jest sporo dzieci. Kiedyś nie było w ogóle, a mnie to odpowiadało, sam najlepiej się bawiłem :) często nawet jak była u mnie jakaś koleżanka, to myślałem o tym kiedy sobie pójdzie żebym mógł znowu tak się bawić jak lubię :) Nikt inny do mojego świata nie miał wstępu, bo wszystko było wymyślone a innym musiałbym tłumaczyć jak co wygląda i ta „zabawa” straciłaby to za co tak ją lubiłem. Ale o tym już wielokrotnie pisałem, a dziś chcę napisać o czymś innym.
Budowy wykończono, wprowadzili się ludzie, wszystko się zmieniło. I ja stąd kiedyś wyjadę, nie zostanę tu do końca życia. I myślałem wczoraj o tym czego mi najbardziej będzie brakować. Czy domu, który bądź co bądź podoba mi się, czy miasta, którego co prawda nie lubię (szczerość), ale jednak uważam je za najlepsze miejsce w Polsce, czy tych zabaw z dzieciństwa na budowach, czy może tej okolicy, która już nigdy nie będzie taka sama, przez tą nową budowę…
Ale myślałem też o tym jak wszystko się zmienia… ja nie jestem już dzieckiem. Niby nie jestem, bo tak na prawdę nie czuję się inaczej niż np. w wieku 8 lat :/ w cale nie czuję że się zmieniłem, że jestem doroślejszy czy coś takiego… I boję się, że się nie odnajdę w świecie ludzi dorosłych. Tak bardzo zawsze chciałem być dorosły, ale jeszcze mi się to nie udało. Nie, nie czuję się jak dorosły.
Z drugiej strony… co to znaczy być dorosłym?
Mawiają: „Człowiek na zawsze zostaje dzieckiem, tylko zabawki są coraz droższe” i może to jest prawda :)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.