311.

Powinienem chyba coś napisać. Zacząłem te studia i nie podoba mi się :P Tzn. ludzie akurat są ok (o to mi chodziło, żeby raczej myśleli o pozostawionych w domu dzieciach itp.) i przynajmniej tym się nie muszę martwić. I przy tej okazji uświadomiłem sobie, że człowiek chyba nigdy nie dorasta, a po prostu dorośli stają się mu bliżsi i przez to różnica się zatraca.
Czuję, że sobie nie poradzę (zwłaszcza, że tam wszyscy umieją o wiele więcej) i już po pierwszym razie czuję, że to mi się w cale nie podoba i nie chce mi się tego uczyć :P No ale muszę tam pochodzić, bo nie mam lepszego pomysłu na najbliższe pół roku, ale już obmyślam co będę robić dalej.
I ogólnie: cały czas jestem zdenerwowany (ile człowiek tak może?), nie sypiam najlepiej (jak wieczorem się nawet uspokajam, to rano budzę się znów zdenerwowany), straciłem apetyt (a to może i dobrze – przynajmniej może schudnę :P ), w ogóle nie widzę w niczym sensu ani radości życia (nawet w siedzeniu w necie, a to już mocno niedobrze), a dodatku ostatnio boli mnie serce (kłucia nerwowe, to normalne, ale teraz to nie kłucie). No i wrzody żołądka to mam już chyba w 100% zapewnione.
I nie potrafię ni jak poprawić sobie humoru.
A jeszcze poza tym wszystkim jest mi zimno, bo oczywiście w moim pokoju najbardziej wieje :/ i tak do kwietnia będę marznąć (a jak wiosna będzie chłodna, to może jeszcze dłużej).
A na koniec: wstałem rano i nie mogę się uczesać, bo mi wszystkie włosy stoją :/ Wkurzają mnie te wszystkie szampony, odżywki i inne rzeczy na powiększenie objętości włosów, kiedy ja właśnie potrzebuję czegoś odwrotnego! Taa… tak sobie myślę, jest takie jedno 'lekarstwo': testosteron :>
Ogólnie czuję się źle i nie chce mi się nawet pisać.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.