Jest jedna radość w życiu…

…internet! Wreszcie coś doceniłem :) i jakoś tak lepiej się czuję :)
Wreszcie mam net :) A w ogóle z tym to dłuuuga historia. Nasz telefon miał być przepisany na firmę ojca. Dawno było już to załatwiane, więc zamówiliśmy Neo na firmę, po 3 dniach się okazało, że zamówienie nie jest realizowane, bo tel. nie jest na firmę. No coś mnie strzeliło i mój tata też się wkurzył, zadzwonił do TP S.A., opier… kogoś tam, że mają bałagan i w ogóle. Pani kazała zadzwonić za 3 dni, na co ojciec, że za 3 dni to ma być możliwość zamówienia Neo, a nie żeby on jeszcze dzwonił. Pani obiecała wysokim priorytetem zlecić załatwienie sprawy ze względu na to, że pan jest wyjątkowo zbulwersowany :D no i na drugi dzień dzwonili do nas sami z 5 razy w sprawie tego wszystkiego. I dziś przyjechał facet z Neostradą i umową (nie minęło jeszcze 48 godzin od tel. ojca do TP, jak widać dało się załatwić szybciej :> ). Uaktywnili właśnie przed chwilą. Oto Polska właśnie – jak się nie opier… to nie będzie zrobione.
W dodatku dziś rano udało mi się też połączyć przez GPRS :) (ale wcześniej to nie mogło mi się udać no nie?)
A jutro musi nam facet podłączyć router, bo tata też już się niecierpliwi ;) cóż, jesteśmy przypadki beznadziejne uzależnienia od internetu ;) Ale poważnie – przez ten czas ciągle mi się coś przypominało (miałem sprawdzić jakiś autobus, a to przepis, a to coś) a netu nie było – i wtedy się odczuwa, że net to jednak przydatna sprawa.
Przez ten czas gdy nie miałem netu zdążyłem zrobić porządek na kompie i defragmentację dysku (bo zawsze szkoda mi na to czasu), zrobić sobie ładną tapetę, przeczytać parę tekstów, które miałem na dysku oraz napisać więcej mojej książki niż napisałem przez ostatnie dwa lata. Nie wspomnę o bezcelowym graniu w Pająka, bo ja lubię pasjanse układać :P
Poza tym przeczytałem 4 takie ‚normalne’ książki – niezły jestem jak mam czas ;)
No i nie przesadzajmy, parę razy byłem w kafejce :P tylko na bloga nie miałem odwagi wejść. Z byłej klasy ludzie tam pracują…
Byłem też w końcu w salonie Orange podpisać umowę na Twój Mix 10 :) Poszło to bez problemu (tylko muszę do zapłaty zdefiniować przelew stały, ale to się jeszcze zobaczy jak to będzie). Biorąc pod uwagę częstotliwość używania telefonu przeze mnie, to nie ma tańszej i bardziej opłacalnej oferty… i nawet żeby te 10zł stracić w miesiąc, to będę się musiał nieźle nagimnastykować ;) bo przecież tyle mam znajomych, że ohoho! ;)
Byłem tam świadkiem dwóch scenek (w międzyczasie, czyli gdy ja się zapoznawałem z umową itp. pracowniczka salonu miał dwie klientki):
scenka 1:
Klientka1 (K1): Ja tutaj miałam przyjść z tym telefonem… (nie słyszałem po co dokładnie)
Pracowniczka Salonu (PS): Aha, dobrze. Jaki numer telefonu?
K1: Yyy… a nie wiem.
PS: Nie szkodzi, dowiemy się. Ma pani ten numer w telefonie?
K1: Yyy… nie wiem. Ale chyba tak. Tak.
PS: Dobrze to proszę dać sygnał na mój telefon…
PS: Ale pani ma numer zastrzeżony.
K1: A tak.
PS: Więc musi pani to zmienić tak jak pani go zastrzegła.
K1: Ale ja nie wiem… yyy… znajoma mi to ustawiła…
A druga scenka była jeszcze lepsza:
Klientka2 (K2): Ja tutaj przyszłam po telefon! Już go trzeci raz przyniosłam do naprawy! Już powinien być na zeszły czwartek!
Pracowniczka Salonu: A jaki to był telefon? Jaki model?
K2: A myśli pani, że ja wiem?!
Nie ma to jak przynieść telefon i nie wiedzieć jaki ;)
I tak jest właśnie w Polsce. Ludzie nic nie wiedzą albo nic ich nie obchodzi. W pojemnikach na butelki plastikowe (które uprzednio należy zgnieść i wyrzucać bez zakrętek) można znaleźć plastik wszelkiego rodzaju, a butelki gniotę i nie wywalam z zakrętkami chyba tylko ja :( I jak może być w Polsce dobrze jak takich pierdół nie potrafią przestrzegać? Polityka też 50% ludzi nie obchodzi, ale każdy uważa się za najmądrzejszego oczywiście.
Dobra, dam se spokój, bo znowu mnie poniosło ;)
Jeśli chodzi o sprawy techniczne, to są też ludzie na drugim biegunie – jak np. mój dziadek. Też się oczywiście niebardzo zna, ale dogłębnie POZNAJE tajniki komputera ;) Programów ma tyle, że 90% z tego w ogóle nigdy nie użyje, bo mu się nigdy do niczego nie przydadzą, ale SĄ! I za każdym razem mi mówi że mam sobie zainstalować program który wyświetla wszystko o komputerze i co na nim jest i sprawdza co jak działa… tak, jasne, bo ja nie mam nic ciekawszego do roboty jak co dzień sprawdzać czy aby do jakiegoś urządzenia nie ma nowego sterownika! :D Jakoś nielubię usilnego doradzania mi co mam robić na własnym kompie.
Na pocieszenie muszę wspomnieć, że jestem po prostu dumny z mojego małego miasteczka! :) Ponieważ wygrało u nas PSL i Tusk! :))) (co prawda w pierwszej turze drugie miejsce zajął Lepper, ale już pomińmy ten fakt). PSL… trochę to dziwne, ale to dlatego, że na liście był facet z naszego miasta (więc ludzie go znali i na niego głosowali).
Podczas mojej nieobecności przemyślałem sobie też parę spraw. Nie dlatego, że miałem czas, ale dlatego, że tak się jakoś złożyło i wiem już chyba co powinienem robić ze swoją przyszłością! Ale o tym innym razem.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.