31.12

Podsumowanie?
Tak!
Znowu? Choć nie… dawno chyba nie robiłem. I chciałem zrobić, takie generalne. Ale stwierdziłem, że nic mi to nie da i chyba tak na prawdę mi się nie chce. Więc napiszę tylko trochę. O tym co się zmieniło.
Przez rok zmieniło się dużo. Rok temu chodziłem do szkoły. Teraz wydaje mi się to (te całe 12 lat nauki) tylko nic nie znaczącym epizodem w moim życiu… Rok temu było wszystkim – dziś jest niczym. Bo to tak jest, że to co nas w danej chwili spotyka, to jest ważne, ale za miesiąc, rok, dwa to już nie ma znaczenia… I tylko częściej myślę o nauczycielach… trzech mi na prawdę brakuje. Jednego z gimnazjum i dwóch z liceum. Trochę szkoda, że już nie będę mieć z nimi lekcji, byli fajni – zabawni. Wszystko inne, to tam nie, ale tych troje ludzi i tego jak dostałem w nagrodę książkę i to nie jakąś szkolną, tylko taką jaką lubię, to nigdy nie zapomnę… to taki drobiazg, ale w moim życiu tylko drobiazgami mogę się cieszyć… I gdy mnie spotka taki drobiazg, to cieszę się jak dziecko.
Też wspominam ostatnio kurs na Prawo Jazdy :) hehe… niby stres jak cholera, a było w tym coś przyjemnego… w tym czekaniu na egzamin :P Eh… zrobiłbym sobie jeszcze jakąś kategorię ;)
Całkiem niedawno zakończyłem pewną sprawę… można powiedzieć pewien etap w moim życiu. Definitywnie skasowałem swoją stronę internetową. To była moja pierwsza (i jedyna taka kompletna) strona i wiele czasu jej poświęciłem. Na niej uczyłem się podstaw html-a a potem pierwszych elementów styli. Dzięki niej dostałem 6 z informatyki na koniec 2 klasy liceum :) i zarobiłem jakieś 100zł w pewnej firmie, a także zarobiłem na niejedną prowizję Allegro. Ale teraz nie mam już zwyczajnie ochoty się w to bawić, a Allegro też kończy program partnerski na dotychczasowych zasadach. Skasowałem ją wiec, tym samym kończąc pewien etap. Ale tak na pamiątkę zgrałem najpierw na CD :)
W ogóle w tym moim archiwizowaniu siebie jest coś dziwnego… niby chciałbym zmienić swoje życie, nie pamiętać o tym… a jednak namiętnie archiwizuję wszystko (no może oprócz filmów oglądanych). Bo to chyba jednak tak fajnie mieć swoje życie w skrócie na CD ;) (książki i sny miałem zamiar dziś zgrać, ale nie wiem czy zdążę). No bo o tym blogu nie wspomnę – na dysku i jeszcze na CD-RW od dwóch lat zapisuję, nie chciałbym tego stracić. Nigdy. Tu jest za dużo mnie. Tu jestem ja. A poza tym chciałbym tak za 10 lat móc powiedzieć, że mam to wszystko i konsekwentnie zapisuję każdą książkę, każdy sen no i ten pamiętnik prowadzę…. i… jestem pewien, że tak będzie. Będzie tak, bo nie wyobrażam sobie żeby mogło być inaczej. Ja nie jestem z tych, którym się pamiętniki nudzą. Pamiętnik nie może się znudzić. Bo to nie moda. Tylko codzienność. Przynajmniej tak jest u mnie. Z resztą nie potrafię już nie pisać, tak jak moja koleżanka nie potrafi nie opowiedzieć mi o czymś… Bo musi. A ja muszę pisać. Z resztą piszę już od dawna, jeszcze przed blogiem miałem „papierowy” pamiętnik. Bo ja nie miałem komu opowiedzieć. Albo może miałem, tylko nie potrafiłem. Jak już chyba wiele razy mówiłem ten blog jest po pierwsze po to żebym miał się gdzie wyżalić, po drugie po to żeby ktoś obcy i nie związany z tematem może coś zrozumiał, no ale też po trzecie jest to mój pamiętnik, taki zwyczajny – i te wpisy mogą być dla innych nudne, ale dla mnie też są ważne [jak np. ten – taki bardziej ‚pamiętnikowy’ ;) ].
A ludzie…
B. przychodzi co niedzielę, teraz kiedy mamy wolne, to nawet częściej, ale sylwestra spędza z chłopakiem – może i dobrze, przynajmniej ja będę siedzieć tutaj, a nie oglądać po raz 10 ten sam film na DVD ;) A. przychodzi czasem, pogadać co tam w mojej byłej szkole i ogólnie. M. czasem sms-uje, albo dorywa na gg i męczy pokazywaniem zabawnych aukcji, które właśnie znalazła ;) no i rzecz jasna przychodzi z matematyką… albo niemieckim :P Inna A. męczy sygnałami (a czasem kilkoma pod rząd), czasem dzwoni – zawsze w najmniej odpowiednim momencie, raz na pół roku wpada i męczy marudzeniem, że teraz to ja koniecznie muszę do niej wpaść ;) Ale to specyficzna osoba – całkiem zabawna, ale nieśmiała. Nie umiem jej rozgryźć, mogłaby być „popularna” jak to się mówi, ale… jakoś nie jest.
Na ich podstawie widzę jakich ja mam znajomych. Chyba tą tajemnicę ostatnio rozwiązałem ;) No bo z B. i A2. to jest tak, że siedzę i słucham, słucham, słucham ich, śmieję się z tego co mówią, bo to zabawne osoby i to one dominują. I takich osób chyba potrzebuję, bo przeciwieństwa się przyciągają ;) Chociaż one się od siebie różnią tym, że B. zawsze i wszędzie jest śmiała, a A2. tylko z osobą, którą dobrze zna, bo wśród obcych, to chyba nie znam bardziej nieśmiałej osoby ;) Z A. nie rozumiemy się aż tak super, bo jest zwyczajna (ani dominująca ani nie). M. też, tylko, że ona jest młodsza, a ja psychicznie chyba też i to nas w pewien inny sposób zbliża ;)
To tyle o ludziach.
Na jednym forum, proponowali podsumowanie roku, to czasem dobrze napisać sobie co się stało w tym roku, więc teraz wkleję:
A w moim życiu tak dużo znowu się nie stało… chyba…
W tym roku:
– skończyłem liceum i zdałem maturę
– zdałem na prawo jazdy (zmieniam zdanie – jednak to duże wydarzenie :P )
– w wakacyjnej pracy zarobiłem więcej niż w poprzednich latach
– poszedłem na studia (które jednak są nie trafione… oby w przyszłym roku udało mi się ‚bezboleśnie’ je rzucić i może dostać się na inne… już bardziej przemyślane)
– zmieniłem SDI na Neostradę
– zdobyłem drugie pomarańczowe słoneczko na Allegro
– kupiłem sobie nowy telefon [dopisuję: mmm… cudo ;) jestem bardzo zadowolony :P po nocach słucham nawet radia… Radia Maryja :D cóż to za komedia!]
– zakończyłem definitywnie prowadzenie mojej pierwszej strony internetowej
– ważne jest chyba też to, że poznałem nowych ludzi przez net – wartościowych, a niektórych podobnych mnie :)
i jeszcze tak bardziej „światowo”:
– byłem na pierwszych w moim życiu wyborach, w których mogłem brać czynny udział (i drugich, i trzecich) i co na kogoś zagłosowałem, to od razu odpadał :P

A resztę miesiącami:
styczeń: 60. rocznica wyzwolenia Auschwitz i najgorsza (jak wtedy myślałem) w moim życiu grypa co jednak się przydało, bo nie poszedłem 27.01 do szkoły, więc spędziłem cały dzień przed tv. a w piątek studniówka, na którą też oczywiście nie poszedłem i jakoś w cale nie żałuję, oglądałem w nocy program o dr Mengele i było to z pewnością pięć (-dziesiąt?) razy bardziej ciekawe niż studniówka. matury próbne i wyniki ich.
luty: oczywiście nic z nie wyszło moich planów odwiedzenia Gross-Rosen :/
marzec: się przekonałem, że grypa ze stycznia była niczym w porównaniu z tą, jeszcze nigdy w życiu nie byłem tak chory, że nawet sił z łóżka wstać nie miałem.
kwiecień: śmierć papieża, wybór nowego. koniec szkoły. matury ustne.
maj: matury pisemne. 60. rocznica zakończenia II Wojny Światowej oraz wyzwolenia wielu obozów koncentracyjnych i znowu całe dnie przed tv.
czerwiec:: prawko. i zdane matury. wizyta u Świadków Jehowy.
lipiec: wyjazd na wakacje. w tym samym czasie zamachy w Londynie (my po całej nocy jazdy przyjeżdżamy, a wszyscy na wiadomości biegają i zdziwieni, że my nic nie wiemy… a my po nocy w aucie na prawdę nie w temacie co się na świecie dzieje…)
sierpień: wesołe miasteczko. powrót :(
wrzesień: masakryczne wybory.
październik: masakryczna uczelnia. i ciąg dalszy masakrycznych wyborów. Rosenrot.
listopad: neo.
grudzień: podsumowanie ;)
A internetowo: to był rozkwit fascynacji forami internetowymi ;) na większości się rejestrowałem w tym roku, a na wszystkich w tym roku najwięcej napisałem. Ts: Alego (po skasowaniu od nowa) 38 postów, HP: 20 postów. Les.piekiełko: 88 postów. Seriale: ok. 1540 postów. Mylog (od początku tego forum choć aktywniej od niedawna, wcześniej na starym) – nie wiem ile postów, wyłączyli licznik. Na ‚wojennych’ mało się udzielam (za mało wiem i zdaję sobie z tego sprawę). Katolik (od 2 stycznia) ok. 480 postów. Patriota coś koło 30 postów będzie. Feuerrader na razie nie działa, na tymczasowym nie bywam (brak czasu). Carpe Noctem: 233 postów. FZN: postów. I trochę szablonów na blogi porobionych ;)
To chyba na tyle. Co będę robił dziś wieczorem/w nocy? Kiedy A2. zapytała mnie o to: „Będę siedzieć tutaj! O dokładnie w tym miejscu!” – odpowiedziałem siadając koło komputera, co ona skwitowała: „Chyba żartujesz!” ja: „NIE! No coś Ty?! Będę sobie tutaj siedzieć!”
I tak dokładnie będzie :) i w tym też jest coś fajnego, bo to będzie mój pierwszy sylwester przed własnym komputerem :) Obejrzę może jakiś film (tak, żeby tradycji stało się zadość), a potem będę całą noc szwędać się po forach :P no chyba, że znajdę sobie inne pasjonujące zajęcie w sieci ;)
Kasy Kulczyka,
Fury Rydzyka,
Mocy Pudziana,
Chaty Beckhama,
Humoru od rana,
Cholesterolu w normie,
Nowego Roku w formie!
(dostałem od M. ;) tego i Wam życzę!)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.