Porządki, wizyta A. i trochę przemyśleń.

„Willst Du Dich von etwas trennen, dann mußt Du es verbrennen…”*
innymi słowy zostałem zmuszony do zrobienia porządków przedświątecznych. To znaczy miało być to wytarcie kurzy, ale jak zacząłem to wszystko przestawiać, zdejmować, ustawiać to szlak mnie trafił i połowa rzeczy wylądowała w szafie (wreszcie! i tak jestem zbyt sentymentalny żeby się tych „śmieci” całkiem pozbyć, ale schować to też już coś), a to co było w szafie wylądowało w większości w ognisku :] no i bardzo dobrze w sumie… pozbywam się zbędnych rzeczy (no przynajmniej się staram). Poza tym marzy mi się wystrój domu bardzo surowy… kolorystyka czarno-biało-szaro-stalowa, prawie nic na wierzchu – tak mi się podoba (mój pokój natomiast może poza kolorem mebli prezentuje coś wręcz odwrotnego… ale miejmy nadzieję, że to już nie długo… coś sobie przecież postanowiłem 2 notki temu). I jeszcze coś… pamiątki z różnych miejsc są fajne, tylko co z tym robić? Obecnie preferuję raczej pocztówki (przynajmniej cienkie i nie zajmuje dużo miejsca).
Była dziś (wczoraj) A(2). Drugie co zauważyła, to, że mam ciekawe widoki z okna (u sąsiadów remontują dach). Hmm… no powiedzmy, że bywa na co popatrzeć :> Ale pierwsze co zauważyła, to zmianę na mojej ścianie.
A (rzut oka na moje plakaty): „Podobno fajny film…”
ja: „Taaak, fajny, fajny, fajny.”
A (chwila ciszy): „A masz go?”
ja: „A mam, ależ oczywiście.”
A: „Obejrzymy??”
ja: „A bardzo chętnie… (obejrzę go po raz czwarty)”
No tośmy obejrzeli :> Boże! Brokeback Mountain działa cuda! (z pomocą moich drobnych komentarzy :>). Już druga osoba przeżywa pod jego wpływem przemianę ;) no może tu nie będzie aż takiej przemiany jak w przypadku B. ale jest dobrze. Obejrzeliśmy ten film i ja gadam coś na temat sprawy, w której właściwie do mnie przyjechała, ale czując, że nie jestem słuchany mówię: „Halo! Słuchasz mnie?” a ona „Jeszcze przeżywam film.” No w sumie… ja miałem całą noc do poprzeżywania, to powinienem być wyrozumiały ;) Ogólnie powiedziała jeszcze, że cieszy się, że jej ten film pokazałem… a jak już wychodziła, że fajny był ten film… A ja się ucieszyłem, że może choć jakaś mała iskierka zaświtała w głowie osoby pochodzącej z rodziny głosujących na PiS…
I tak jakoś pomyślałem, że i ona i B. chyba w sumie chciały pogadać o tym filmie, ale nie potrafiły. Wkurzało mnie to, bo mnie wkurza jak mi ktoś przez pół dnia w najmniej oczekiwanym momencie rzuca coś w stylu: „ale w sumie jak się kochali, to chyba powinni być razem…” albo „chyba nie powinni się żenić”, ale na moją próbę podjęcia tematu wraca do rozmowy sprzed tej ‚refleksji’ albo zaczyna inny temat. Co jest strasznego w rozmowie na temat seksualności? (zwłaszcza, że niekoniecznie własnej). Boże… w jakim świecie ja tu żyję :/ duszę się tu – powaga. Czy tylko tacy ludzie mnie tu otaczają, bo to domena małych miasteczek? Też taki kiedyś byłem? Brr… Cholernie się cieszę, że poznałem inny świat, że tu w necie nie ma takiego skrępowania jeśli chodzi o te tematy (a wręcz jestem na etapie żartowania :D ). Dziś zanim zasnę, po raz kolejny w modlitwie podziękuję Bogu za internet… i chyba po raz pierwszy podziękuję za to, że jestem jaki jestem :)
A w ogóle to komputer mi coś głośno chodzi… znaczy wentylator chyba chwilami głośniej niż zazwyczaj (i kiedyś nigdy taki głośny nie był), a że ja kompletnie się nie znam na kompach od strony technicznej, to pojęcia nie mam co może być nie tak… sugerowali mi, żebym jakimś programem sprawdził temperaturę procesora i muszę to w końcu zrobić… Bo jak mi coś padnie i będę musiał kompa do naprawy dać… no to po jego odebraniu już się na oczy w tamtym sklepie bym nie pokazał :P tak, co niektóre rzeczy już czas z dysku usunąć…
Mam też dwa takie przemyślenia z ostatnich dni (tak z blogów czy z forów):
Miłość. Jestem zdania, że lepiej jest kochać niż być kochanym (można wtedy walczyć o ukochaną osobę). I lepiej jest cierpieć po stracie kogoś niż nigdy nie zaznać miłości… A ja jeszcze nigdy nie kochałem… a o byciu z kimś to w ogóle nie mam pojęcia.
Biseksualizm. Dziwna sprawa no. Bo ja zawsze myślałem, że ludzi bi to akceptuje się jakby z góry. Że to nic nadzwyczajnego i sobie wszędzie spokojnie pisałem, a nawet mówiłem (choć nie wprost), że jestem bi, a tu się spotykam z opiniami, że niekoniecznie :/ Albo nie rozumiem szczególnych obaw homoseksualistów do ludzi bi. Przecież być bi to nie znaczy nie być homo ani nie być hetero, a to znaczy być hetero i być homo jednocześnie! Przynajmniej ja to tak widzę. Ale ostatnio to w sumie przeczytałem jak jedna osoba bi napisała, że pojawia się problem bycia z kobietą i z mężczyzną jednocześnie, ale nie trójkącik (yyy… a jak się takie coś nazywa jak nie trójkącik?) i większość bi to zrozumie. o.O To z tego wynika, że jestem w każdej kategorii w ogóle dziwny, bo ja nie rozumiem :P Albo jeszcze napisała, że to cudowne być zarówno z kobietą jak i z facetem i dziwi się, że wiele les traktuje związek swojej partnerki z mężczyzną jak zdradę. o.O A jak ma traktować? Nie no, ja nikogo nie oceniam i nie potępiam i jak ktoś lubi i się umawia na trójkąciki, czworokąty, pięciokąty itd. to w porządku i git, ale jak jak się nie umawia, to jak może się dziwić, że ktoś uzna to za zdradę?! Ja tam jestem zdecydowanie monogamiczny. Uważam, że jak się z kimś jest to jest się dla tej osoby i tylko tej. Orientacja nie ma tu nic do rzeczy.
* – „Benzin” – Rammstein

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.