być

Bo Szymon jak zwykle napisał… no jakby to ująć… sprecyzował pewne uczucia, które ja też odczuwam, ale dopóki o nich u kogoś z ‚bliskich’ nie przeczytam, nawet nie zdaję sobie do końca z nich sprawy czasem. Namieszane. Ale tak jest. Na większości ‚bliskich blogów’ widzę odbicie siebie, choć zawsze trochę inaczej. A wracając do tej notki… ja też chciałem być kobietą. Chciałem, bo to przecież nie jest tak, że ktoś sobie wymyśla: To ja spieprzę życie rodzinie, niech się trochę powstydzą, przy okazji sobie też, bo będzie tak oryginalnie jak powiem, że jestem kimś innym niż wszyscy widzą. Więc chciałem być po prostu tym co widać, być dziewczyną i niech będzie łatwiej. Wyobrażałem sobie nawet kiedyś, że jestem (o tym pisałem kiedyś), próbowałem sobie wyobrażać jednocześnie nienawidząc tych wyobrażeń i siebie za to, bo przecież to absurd był żebym był dziewczyną. Ale chciałem być chociażby dla tych chłopaków, którzy mi się podobali. Raz nawet zapuściłem włosy, ale nie wytrzymały długo. Nie wiedziałem co jest „nie tak”. Aż wyobraziłem sobie, że jestem z jednym ale jako ja – też facet. To było zupełnie nowe wyobrażenie i zupełnie pasujące mi :P to było to czego szukałem. Nie udawania nawet w marzeniach…. zwłaszcza w marzeniach!
Na forum ts toczy się w sumie ciekawa dyskusja. A ja się zgadzam z tym, że pewne rzeczy zależą od charakteru, może nie to czy jesteśmy w stanie żyć „w roli” jaką narzuciła nam niewłaściwa płeć, bo uważam, że do tego nawet ugodowy i spokojny człowiek nie może się przyzwyczaić na tyle żeby nie chcieć zmiany, ale nie buntowanie się. Wiele osób pisze, że buntowali się bardzo, darli sukienki itp… a ja nie. To znaczy buntowałem się oczywiście, ale wewnętrznie (cóż, ja wszystko robię wewnętrznie, nawet żyję wewnętrznie), nie krzyczałem, nie tupałem, a tylko płakałem. Ale w sumie skutkowało. Chyba nigdy nie umiałem walczyć agresywnie. Bo taki mam charakter.
Mimo wszystko nie zgadzam się z poglądem, że ktoś uległy może się przyzwyczaić do swojej „roli”. Nie, nawet ktoś uległy nie może.
Podoba mi się to co Ania napisała
„Nie warto żyć , jeśli myśli się tylko o sobie, jeśli się nie kocha naprawdę, jeśli nie jest się – po prostu sobą.
Wiem to teraz. Wiedziałam zawsze! Ale nie wiedziałam jak żyć aby życie miało sens.
(…)
Piszę to, ku przestrodze wszystkich tych, którzy myślą, że można zastąpić prawdziwe życie, rolą którą się gra. Że można być szczęśliwym i uszczęśliwiać nie będąc w pełni sobą.”

Ja też wiem. Wiedziałem zawsze. Ale nie wiem jak żyć aby życie miało sens

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.