O ja pierdolę…

niestety nie w dosłownym tego słowa znaczeniu
(przeczytałem na jednym blogu i teraz powtarzam ;) ależ jakie to prawdziwe)
i notka będzie bez cenzury
Dowiedziałem się, że mogliśmy TAM zostać bo była dla nas praca. Nosz kur…cze, szybko nam to powiedzieli :[ nie dość że bym sobie tam został dłużej, to jeszcze bym zarobił więcej. Kurrr…
ok, przeżyję to
Ale się wkopałem. Za szybko coś powiedziałem i jak M. teraz wejdzie na jedną stronę, to zobaczy coś co jest moje, a tam jest zamieszczone pod moim internetowym nickiem. Mogłem się nie odzywać (niby i tak by mogła wejść na tą stronę, bo ją przecież dobrze zna, ale jednak mogłem ugryźć się w język). Wiedziałem, że jak coś pokazuję w realu, to nie powinienem w necie i odwrotnie. To nic, mogę powiedzieć, że mam nick uniwersalny. Ale jak wejdzie na forum, to poczyta sobie moje wypowiedzi zupełnie nie uniwersalne. To też nic, mogę powiedzieć, że w necie jestem kim chcę być. Ale jak zapyta tam (publicznie)? Ale nie zapyta prawda? Nie lubi się rejestrować… Ale jak poszuka w necie po nicku, to trafi tutaj. Ale nie poszuka chyba, co? Bo o tym nie pomyśli? :P Ale wie, że piszę bloga. Kiedyś tak drążyła temat, że powiedziałem „może”, a ona „wiedziałam”. Ale o nic więcej nie pytała. Żebym się zdążył do tego czasu przeprowadzić :P (tzn. do tego czasu aż jej przyjdzie do głowy poszukać)
to jeszcze nic, teraz się zacznie bez cenzury
Siedziałem ze znajomymi (właściwie rodziców, nie moimi) i leciała piosenka Eltona Johna. I się zaczęło… jak tak można – ślub z facetem przed królową wziął – nienormalny, a w Holandii pedały założyły partię, to chore przecież jest… i w ogóle to już wszystkiego nie pamiętam (mechanizm obronny – zwyczajnie nie chciałem pamiętać). Nieziemsko się wkurwiłem. „Co ty pierdolisz? – myślę sobie – Masz przed sobą pół pedała i nawet o tym nie wiesz! I się kurwa nie dowiesz! Niczego nigdy się ode mnie nie dowiesz!”. Jaki mnie wkurw wziął, to nie potrafię opisać. Chciałem ich tam rozwalić, energia mnie roznosiła, ale w środku. Nigdy w życiu nie czułem w sobie takiej agresji. I takiej nienawiści. Sam nie wiem co było gorsze: to, że znów zawiodłem się na kimś o kim nawet nie przypuszczałem, że taki jest; to ich gadanie; to że mnie zabolało jacy ludzie są bezmyślni, płytcy i bez uczuć – kto im dał prawo w ten sposób mówić o innych?!? jak można tak mówić o kimś tylko dlatego, że ten ktoś jest gejem?!? Kurwa, dla mnie to jest niepojęte. Jak się dało najszybciej poszedłem spać. O czytaniu przed snem nie było mowy. O zaśnięciu też nie. Zwyczajnie się kurwa rozpłakałem. Chyba dlatego, że jakoś musiałem wyładować te negatywne emocje.
A potem sobie pomyślałem, że może to ze mną jest coś nie tak? Właściwie dlaczego tak się przejąłem? Nie jestem nawet pedałem*, w pierwszej kolejności zawsze będę transem. To jeszcze gorzej prawda?
Myślałem sobie: ludzie mówią z pewnością takie i jeszcze gorsze rzeczy codziennie. Czy ja aby nie przesadzam w drugą stronę? Czy to jest w porządku, że ja za to zacząłem ich nienawidzić? (bo widzicie… nie jestem idealny… tak jak pisałem i wiem dokładnie – nienawiść to niszczące uczucie, ale jestem tylko człowiekiem i taż nienawidzę, i to nawet całkiem mocno jak się okazało; ale ja wiem, że mi to nic nie da i odrzucę znów z czasem to uczucie od siebie). Może faktycznie ze mną jest coś nie tak skoro moje przekonania cenię bardziej niż znajomych czy rodzinę? (bo gdybym miał otoczyć się takimi ludźmi, to wolę być samotny do końca życia). Nic kurwa nie wiem, ale wolałbym już nigdy więcej nie słyszeć takiej dyskusji.
* – i tak jestem. wszak bi jest homo i hetero na raz (jak już kiedyś mówiłem)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.