Es ist soweit…

(bo czasem brakuje mi odpowiedniego polskiego wyrażenia)
Rano około 5:00 autobus (gdyż kolej rzecz jasna do mojego „wielkiego” miasta nie dociera). Przed 7:00 pociąg relacji Zielona Góra – Przemyśl (ten pociąg fajny jest, bo to jedyny bez przesiadki i przed 12:00 już jest w Katowicach). Wyjeżdżam i nie wrócę (nie licząc odwiedzin). No… „nigdy nie mów ‚nigdy'”, ale raczej nigdy. Niestety będę się musiał trochę pomęczyć u rodziny… strasznie mnie ta perspektywa denerwuje, bo ja tak nie lubię… mam swoje przyzwyczajenia, nie wspominając już o tym, że mama mnie zna, a babcia nie no i to będzie mnie denerwować. Mama wie, że mnie się nie zmienia, babcia będzie próbować :[ Ale cóż, nie mam wyjścia, muszę się pomęczyć by już potem być ‚całkiem wolnym’ ;) Trzymajcie kciuki żebym szybko znalazł mieszkanie.
Ale tymczasem… nie będę oglądał „Arme Millionäre”, a polubiłem ten serial :( w dodatku jutro będzie w nim polski wątek. W ogóle ostatnio upodobałem sobie RTL. Oglądam ten program gdzie ludziom przerabiają mieszkania. Wyobraźcie sobie niemieckie mieszkanie – jest całkiem niezłe, ale na ich standardy koniecznie potrzebuje remontu. I robią im ten remont (to takie niesprawiedliwe :P tydzień temu mieli mieszkanie jak dla mnie całkiem wporzo nawet bym takie mógł mieć, ale im zrobili remont i zrobili im tak zajebiście, że mnie normalnie wbiło w fotel). No i „Das Strafgericht” (nie, absolutnie nie zadowolę się Wesołowską)… moja prababcia twierdzi, że te sprawy są prawdziwe. Mnie się nie chce wierzyć, ale i tak są fajne. Ostatnio był facet oskarżony o zamordowanie swojego pracodawcy. Współoskarżycielem była siostra zamordowanego – to byli Turcy, więc ona taka głęboko wierząca muzułmanka w chuście i w ogóle. Zamordowany miał się ożenić z taką inną Turczynką (rodzina tak wybrała), ale ona już nie była taka wierząca – ubrana jak różowa panienka, pasemka blond itp. a potem się jeszcze okazało, że jest w ciąży. I pytają się oskarżonego, że może z nim (i dlatego zamordował tamtego faceta), a on się upierał, że to jest niemożliwe że z nim i w końcu powiedział, że jest gejem. I że był w związku z tym zamordowanym Turkiem (o czym ta w ciąży wiedziała, a on wiedział o jej ciąży i się umówili, że ślub wezmą tak jak rodzina chce, a robić będą swoje i tak). No i tak jego siostra w szoku była. A ta historia podobała mi się właśnie dlatego, że jest taka… życiowa. Pokazuje, że nawet jeśli ktoś jest muzułmaninem, to nie znaczy od razu, że przestrzega tej religii.
No ale to było zejście z tematu ;)
Może trochę wspomnień?
Kiedyś wpadło mi do głowy poszukać blogów ludzi z mojej miejscowości, albo takich, którzy chociaż tu byli. Oto co znalazłem:
cyt.Jak będzie teraz długi weekend to jadę do *** z moją siostrą(Ada)i jej 2 kolegami…
Cały czas się zastanawiam co ja tam będę robić
Jak coś ***to totalna dziura i poza pływaniem łudeczkami nic tam nie ma ciekawego(no czasami się coś zdarzy ale i tak przeważnie sa tam nudy)a ja tam będę ponad tydzień(łeeee :-( ….)

A ja tu spędziłem jakieś 17 lat życia.
Ale nie było znów tak źle. To jest najlepsze miejsce w Polsce jakie widziałem (i szczerze wątpię by było gdzieś odpowiedniejsze, bo Polska generalnie mi się nie podoba). Tak, tak uważam, choć nigdy tego nie napisałem (wręcz przeciwnie – można by wywnioskować, że go nie lubiłem – bo nie lubiłem! ale nie zmienia to faktu, że w Polsce jest to najlepsze miejsce). Tzn. gdy się jest młodym, to tylko duże miasto jest odpowiednie, bo i co robić w małym? Ale w dzieciństwie i na starość takie miejscowości są idealne. Podobno zajęła ona w którymś roku drugie miejsce w kraju w rankingu miejscowości turystycznych… Wszyscy się tu znają i obgadują jednych z drugimi i na przemian… Poza sezonem nie ma tu prawie żadnych (prawie? nie… bez „prawie” :P ) atrakcji. I ludzie są okropni (ale gdzie są inni?). Wszystko to ani ziębi ani grzeje, bo ja po prostu w ogóle nie chciałbym mieszkać w Polsce (i przeprowadzkę na śląsk traktuję jako środek do celu).
Czy czegoś żałuję (że mogłem tutaj zrobić)? Tak, żałuję, że nie zapisałem się nigdy do straży. Jest tu tylko ochotnicza… mogłem się zapisać. Choć jedno „marzenie małych chłopców” bym spełnił ;) Kiedyś powiedziałem to koleżance, a ona na to: „Niee… moje koleżanki były zapisane, traktowali by cię tam jak faceta” No to już w ogóle żałuję :D
Ale trochę się dziwnie czuję myśląc o tym, że to nie będzie już mój dom… pamiętam jak rodzice zawsze się śmiali, że sam nasz duży pokój ma tyle powierzchni co ich poprzednie mieszkanie. To było zabawne, a teraz nie jest, bo ja będę miał takie mieszkanie :| Nie wiem jak to będzie – tego się boję, tego braku przestrzeni. I… windy :P No nie mam klaustrofobii chyba, ale nigdy jeszcze nie jechałem sam windą… bo ja na prawdę nie przepadam za windami ;)
Poza tym boję się braku bezpieczeństwa. Tu jest jak jest (generalnie statystycznie rzecz biorąc, to chyba niebezpieczniej niż w Warszawie ;) ), ale wszystko tu znam. Wiem na kogo uważać, kogo się bać, a kogo nie – może nie tak jak dyżurni plotkarze, ale też znam w sumie ludzi. Znam lekarzy, znam dentystów… a tam… na samą myśl, że mogę trafić na jakichś głupich robi mi sie niedobrze. Jeszcze paru rzeczy się boję, ale zawsze wtedy myślę o tych pozytywnych stronach: będę „robił co chcę” w godzinach kiedy chcę (nikt nie będzie marudził, że o 4:00 w nocy jeszcze nie śpię…), nikt nie będzie mi przeszkadzał kiedy ja właśnie zasiadłem do oglądania filmu, zrobię sobie tatuaż i kolczyka w brwi bez zbędnych tłumaczeń i różne inne…
Staram się nie myśleć o złych stronach.
Poza tym mam plany na piątkowe popołudnie i na sobotę :) Nie napiszę żeby nie zapeszać :)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.