Historia mojej nieobecności ;)

Ale najpierw o komputerze – ten 7,5 roczny staruszek radzi sobie całkiem dobrze! Cóż, wtedy był chyba dosyć drogi, no i na początku 1999r. W98 to była nowość :P Powoli doprowadzam go do porządku: odkurzony ile się dało (z wiatraczka zeskrobywałem kurz… aż dziw, że dalej działa). I normalnie odkryłem, że on ma 2 porty USB! No niby nic takiego, bo myszka jest przecież na USB, ale jakoś nigdy o tym nie wiedziałem. W szoku jestem ;) Dość szybko się włącza i wyłącza i tylko grafika… wygląda źle i oczy mnie bolą. Powalająca ilość 6GB dysku. I ta klawiatura. Zastanowię się czy by raczej nie wozić mojego.
Sprawa druga… przychodzi sąsiad żeby mu podpisać listę poparcia, bo kandyduje na radnego czy coś tam. Mama przyniosła na górę, ja się patrzę… Prawo i Sprawiedliwość. Dobra no, nie będę się kłócił z sąsiadami, którzy nam zawsze pomagają i my im, o politykę. Niech się cieszy, że mu podpiszę. A i tak bym w życiu nie zagłosował na kogoś, kto startuje z listy PiSu. Przykazałem mamie, że ma mu przekazać, że następnym razem mu podpiszę jak będzie startował z listy SdPl :P
No dobra, a teraz tak… Dwa dni temu w nocy zabolał mnie brzuch. Wstałem i wracając do łóżka zaczęło mi się robić ciemno przed oczami… nie pamiętam jak doszedłem od progu pokoju do łóżka, bo pamiętam tylko uderzenie o szafkę. Normalnie podbiłem sobie oko (a niedowierzałem kiedyś, że tak się da :P). No ale nic, głównym problemem był przecież brzuch, więc pozwoliłem mamie wezwać pogotowie (bo myślałem, że może mi powie lekarz od czego to może być). Ale nic nie powiedział na ten temat, zapytał czy mam na coś uczulenie, odpowiedziałem, że nic o tym nie wiem i dostałem zastrzyk przeciwbólowy. Oczywiście wysypało mnie na całych nogach (wniosek 1: mam na coś uczulenie; wniosek 2: nie obejdzie się chyba bez tych testów alergicznych). Rano poszedłem do lekarza, dostałem sierowanie na badania. Zrobiłem i okazało się wszystko w porządku. Więc diagnoza jest taka, że nadwrażliwość jelit. Kolejna „choroba widmo”, nikt nie wie dlaczego… W sumie nie jestem do końca przekonany, bo niby część objawów się zgadza, a z drugiej strony ten ból brzucha to mam drugi raz dopiero… No ale zakładając, że to to… przyczyną może być długotrwały stres, depresja…
I tak wczoraj siedzę… z jednym okiem (drugie zaklejone, trochę jeszcze bolało), na to zdrowe też nic nie widzę, bo katar mnie dopadł. Bolało mnie wszystko: wiadoma część ciała od zastrzyku, brzuch od tego jak mnie na usg powygniatał, mięśnie od kaszlu, kolano od przewrócenia się i jeszcze pół czoła też od upadku (tak jakoś dziwnie w tą szafę walnąłem – dobrze, że nie była ostra, bo by się chyba bez szycia nie obyło – i tak lekko brew rozciąłem). Ale dziś już jest lepiej, jakoś tak nie mogę już wyleżeć.
Czuję się jak stary hipochondryk ;) no ale nic na to nie poradzę.
Wracając do tej dolegliwości… długotrwały stres, depresja… Kolejna przesłanka do tego, że tak się nie da żyć. Już nie chodzi tylko stan psychiczny, ale jak widać i na fizycznym się odbija. A ja głupi myślałem, że tak można o ile tylko jest się wystarczająco silnym psychicznie…
Pamiętam jak jeden z ‚bliskich’ napisał, że siwieje… ja mam 20 lat, a on nawet mniej… Może zanim ktoś stwierdzi, że transseksualizm to taki kaprys, albo, że można „to” zagłuszyć, niech zastanowi się czy siwienie lub nerwica jelit to też kaprys, który da się zagłuszyć…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.