Podsumowanie

ŻARTOWAŁEM! :D
Nie będzie podsumowania, bo nie mam czego podsumowywać. Nic szczególnego się nie stało. Choć jakby się tak zacząć zastanawiać, to pewnie bym coś wymyślił (rzuciłem studia, zacząłem szkołę policealną, pierwszy raz chłopak powiedział do mnie „przystojniaczku” :D ).
Na nowy rok chciałbym tylko żeby mnie dobry nastrój nie opuszczał (względnie opuszczał jak najrzadziej), a wszystko inne się ułoży. To podobno ma być dobry rok :> i tego życzę sobie i Wam.
A dziś mam trzy tematy (znowu zacznę swoje filozofie, no ale tak jakoś nazbierało się).
Po pierwsze dyskryminacja. Tak mnie wczoraj powaliło jak ktoś napisał o bifobii wśród biseksualistów :P Podobno jest homofobia wśród homoseksualistów, bifobia wśród homoseksualistów (to na pewno :P ), ale o bifobii wśród biseksualistów pierwsze słyszę. Tak się zastanawiam co chciał przez to powiedzieć i czy to czasem nie o takich jak ja ;) Zdarzyło mi się krytykować biseksualistów, którzy zdradzają. No bo to takie przykre w sumie jak facet bi ma żonę, ale zdradza ją z facetami. No z całą wyrozumiałością… ja bym nie chciał być zdradzany toteż staram się traktować innych tak jak sam bym chciał być traktowany. Już nie wspomnę o tym jakim jestem zatwardziałym monogamistą ;) Ja nie mam nic przeciwko niczemu pod warunkiem, że jest to ustalone, bo nie lubię po prostu oszustw. Ale postaram się tolerować :P żebym nie był bifobem wśród biseksualistów ;) A poważnie: jakie ja mam prawo oceniać? Może mi się nie podobać czyjeś zachowanie (i trudno wtedy na siłę twierdzić, że mi się podoba), ale oceniać nie mam prawa i nie chcę nawet.
A jak już tak o dyskryminacji mowa:
cytatAle dyskryminacji można doświadczyć na każdym kroku – od innego ts, że nie jesteś wystarczająco męski, albo że się nie leczysz albo że nie jesteś prawdziwym mężczyzną bo jesteś pedałem. Bo ludzie są tylko ludźmi nawet wtedy gdy sami doświadczyli rzeczy trudnych i nie byli zrozumiani, i nawet mimo tego nie rozumieją innych.
stąd (mam nadzieję, że nikt nie będzie miał mi za złe, że wklejam, ale to taki prawdziwy komentarz)
Po drugie „pedał”. Tak, znowu będę się czepiał! Mam wrażenie, że niektórzy ludzie po prostu nie umieją użyć innego słowa jak „pedał”. I chuj mnie strzela mówiąc szczerze. Tak samo nie umieją mówić inaczej o homoseksualistach jak ze śmiechem. Płytkie patrzenie? A może się boją czegoś? A śmiech jest reakcją obronną? W sumie przykre. To oni chyba mają problem. Ale to jednak jest irytujące. I jeszcze ten ton… żebym nie wiem jak się starał nigdy nie wyjdzie mi słowo „pedał” tak pogardliwym tonem jak coponiektórym :|
Po trzecie… Czy można zakochać się prze internet? Moim zdaniem nie. Przez internet można poznać kogoś i jest to dobry „podkład” pod miłość, ale miłość sama w sobie, to chyba nie… (może się mylę, ale póki co mam takie zdanie). Można się co najwyżej zauroczyć (ale bo ja wiem… może i ten stan też niektórzy nazywają miłością – coś jak ‚miłość platoniczna’).
A w ogóle co to jest miłość? Kiedy można powiedzieć, że ona „jest”? Bo mam wrażenie, że ludzie za szybko się zakochują (albo tylko tak im się wydaje). 2 spotkania i „to jest mój chłopak” :| albo „kocham go” albo plany na całe życie. Moim zdaniem potrzeba duuuuuuużo więcej czasu na deklaracje miłości. Ale może to ja jestem dziwny i może właśnie dlatego nigdy nikogo nie kochałem. Może to właśnie tak szybko działa, a ja nie jestem zdolny do takich uczuć? :P No nie wiem, ale ja tam wolałbym znać dłużej osobę, której miałbym powiedzieć „Kocham”. I chyba nie wierzę, że to może dziać się tak szybko.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.