# 497

Mam tak czasem, że coś mnie męczy i chcę napisać, a jednocześnie nie wiem co. Te notki są zazwyczaj nieskładne i często w ogóle rezygnuję już po napisaniu kilku słów. Mimo to próbuję dziś znowu.
Jak szybko zmienia mi się nastrój… wczoraj (przedwczoraj w sumie) zaliczyłem małego doła, potem euforię, potem znów doła aby w końcu powrócić do stanu względnego spokoju.
Pierwszy dół… bo ja kurwa mam 20 lat, a nie 80, więc dlaczego tu mnie boli tam mnie kłuje itp? No co to ma być? Albo zaczynam na prawdę być hipochondrykiem, albo nie wiem…
Nie ważne. Potem dorwałem nieduży, prosty programik ściągający (i konwertujący) widea z YouTube i takie szczęście mnie ogarnęło że trudno wyrazić ;) jak pojebany się czasem zachowuję i pierdołami się cieszę ;) Ale wreszcie pościągam to co lubię.
Tak btw. – Wreszcie ściągnąłem „Paragraf 175”! Szło to jak krew z nosa, ale wreszcie się udało!
A potem tak jakoś wpadłem w doła. Tak mam czasem, że wszystko jest fajnie, a nagle staje i myślę: „A jak by to było być ‚normalnym’?” To już nawet nie złość czy zarzut, ale takie zwykłe pragnienie choćby przekonania się o tym. Jak to jest żyć od początku ‚normalnie’… nie wiem, mieć kumpli, mieć dziewczynę/chłopaka… starać się o nią/niego… myśleć o tym jak tu fajnie wyglądać, a nie w ogóle jakoś wyglądać… jak by to było nie żyć tylko duchem próbując fizyczność wymazać… I potem tylko się nakręcam, myślę jakie mam wady (zwłaszcza w wyglądzie) i jak bardzo siebie nienawidzę. No kurcze… tak mało jem i nie schudłem nawet pół kilo! Widocznie jest to niewykonalne. A potem sobie myślę, że chyba nie ma co zwracać na te wady uwagi, no bo co mogę zrobić? Z resztą jak mogę chcieć by inni na to nie patrzyli jeśli sam na to u siebie patrzę?
Na inną sprawę odeszła mi wena, napiszę innym razem.
Idę oglądać ten film.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.