po

Dziś jest niedziela, 259 dzień roku.
259 razy odmawiałem modlitwę prosząc o cud. Tak, w sylwestra postanowiłem sobie codziennie modlić się do Boga prosząc o jakiś cud, bo wiedziałem dobrze, że sam nie zrobię nic. Cudem jest dla mnie sytuacja z ojcem, bo tylko dzięki temu odważyłem się wreszcie. Że to nie jest cud w pozytywnym tego słowa znaczeniu? A kto powiedział, że cud musi być pozytywny? Mnie to pomogło. I jak tu nie wierzyć w Boga? Dla mnie to na prawdę JEST cud.
Oczywiście ktoś może powiedzieć, że to o niczym nie świadczy. Oczywiście można powiedzieć też, że to siła autosugestii tutaj zadziałała (niektórzy twierdzą, że tak działa modlitwa) – może i tak. Może po prostu byłem za leniwy by codziennie praktykować metodę Evelyn Monahan, za to wolałem odmówić „Ojcze Nasz”. Ważne, że cel zamierzony został osiągnięty.
Powiedziałem mamie, że jestem ts.
Denerwowałem się 100 razy bardziej niż przed egzaminem na Prawo Jazdy i 1000 razy bardziej niż przed maturą. Oczywiście nie wyglądało to tak jak zaplanowałem. Początek owszem – powiedziałem (jakoś), że mam problem, że chcę pogadać, poszedłem po książki i te podrukowane rzeczy. Wróciłem, siadłem i… się zaciąłem :P powiedziałem, że to nie moja ani niczyja wina i że nie tylko wyglądam jak chłopak, a jestem chłopakiem. Oczywiście w między czasie głos już mi się totalnie załamał i zacząłem płakać. A mama na to: „Wiem. Nie płacz.” I że wie i że rozumie i że wszystko jest ok, że to takie geny i że wszystko będzie dobrze. Pokazałem jej książki, ale sam powiedziałem, że skoro tak wszystko wie, to chyba nie musi czytać. Ochrzaniła mnie, że tak późno jej mówię ;) że przecież kiedyś już mi powiedziała, że jak będę chciał, to mogę się zmienić (no ja nie wiedziałem, że to było na poważnie :P bo chyba miała na myśli, te teksty z dzieciństwa). Jeszcze do mnie mówi: „A ty myślisz, że po co ‚Zdrowie i uroda’ oglądam tak często? Tam czasem mówią o takich przypadkach.” No totalnie wysiadłem :P (pozytywnie oczywiście). Ja mówię, że leczenie drogie, a ona: „Toteż dlatego mówiłam tacie, że ma mi oddać wszystkie pieniądze, bo mogą być potrzebne.”
Także pomoże mi (nawet chce do lekarza ze mną jechać), pieniądze powiedziała, że skądś weźmiemy (ja na to, że spokojnie, najważniejsze dla mnie to by zmienić dane, potem mogę nawet wyjechać za granicę i zarobić sobie, ale trochę ma swoich oszczędności, a jak zapytałem czy mi pożyczy na terapię/dojazdy, to powiedziała, że mi nawet da a nie tylko pożyczy). Powiedziałem, że bardzo chcę wyjechać za granicę, ale jeszcze nie teraz, bo nie z takimi danymi, a ona na to, że rozumie i dlatego nie chciała żebym jechał już teraz..
Ustaliliśmy, że na razie nie będziemy nikomu mówić, może ojcu, bo on może pomóc jeśli zaakceptuje, ale to jeszcze zobaczymy kiedy mu powiedzieć. Babci powiemy, ale osobiście, bo to nie jest rozmowa na telefon (oboje nie wiemy czy babcia zaakceptuje, ale liczymy na to, że jest inteligentna no i jak lubi czytać, to przeczyta te książki i zrozumie).
Rozmawiałem o leczeniu (gdzie itp.), powiedziała, że jak chcę. Chcę chyba w Krakowie, bo szybciej, a nie chcę już zwlekać. Także… jednak przydałyby mi się namiary na jakiś nocleg (dla dwóch osób, bo mama powiedziała, że też pojedzie).
Pytała się mnie o imię, trochę się śmiała, ale powiedziała: ok. :) Tylko z końcówkami, to będzie mówić różnie, a przy znajomych na razie po staremu
Na razie tyle.
Jestem pozytywnie zszokowany jak to zniosła. A ona nawet na koniec mi powiedziała, że czuje się o wiele lepiej, bo wie teraz, że już nie mam żadnego problemu, który mnie gryzie. Poszło tak dobrze, że nawet w najśmielszych oczekiwaniach nie przewidywałem tak dobrego obrotu sprawy, a chwilami miałem wrażenie jakiejś nierealności (że to piękny sen czy coś takiego). Ale jako że równowaga w przyrodzie musi być, to pewnie inni tak dobrze tego nie przyjmą ;) ale to mnie już nie obchodzi, bo na mamie mi najbardziej zależy.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.