# 618

Mam już to co chciałem. I jak przymierzyłem, to sobie pomyślałem, ze teraz wygląda to wreszcie tak jak powinno. Niesamowite uczucie :>

Plecy znów bolały. To nic innego jak moje skrzywienie, boli mniej-więcej pod obniżoną łopatką :/ Tak, tak, pójdę do ortopedy zaraz po „jedynce”, obiecuję.
A kiedy to będzie? Zaraz po zmianie dokumentów dzwonię do Szczecina. Ale kiedy ja zmienię dokumenty? A któż to wie :/ Może przed wakacjami się uda złożyć pozew, ale w wakacje sądy mają przerwę. No i nie wiem ile tu spraw mają. Liczę na to, że zachód słabo zaludniony, to mało :D Ale może przeciwnie – mało ludzi = mało sądów = więcej spraw. Ciężko zgadnąć. W ogóle nie mam pojęcia gdzie ten sąd jest, który to ani kompletnie nic. Jak tak czytam te niebieskie strony i przeglądam papiery… to masakra, nie wiem co mam złożyć, gdzie, ani w ogóle nic :D ale spoko, spoko, jakoś to będzie, musi.
(Btw. któryś z ostatnich odcinków 4 sezonu… Max się waha przed „jedynką”… taaa, jasne, jakby było nad czym się zastanawiać :D nie no, ciężko widzę jego przyszłość w tym serialu, wątek super, ale mogliby zakończyć, bo nie wiem co wykombinują).
A jak już tak o serialu… bardzo mi się podobało jak jedna starsza bohaterka powiedziała do męża (z którym chce się rozwieść, bo zdała sobie sprawę, że jest les): „Mogę do końca życia nie mieć kochanki. Moje życie będzie wspaniałe, bo wiem kim jestem i będę ze sobą szczera.” I mnie to do mnie też pasuje. Jak już kiedyś pisałem – jeśli osoba ts nawet miałaby być samotna po leczeniu, to i tak będzie lepiej niż przed.

ALE! Normalnie nie jest źle :D Parę dni temu dzwonił jakiś pan, ja: „Pomyłka.” on: „Przepraszam pana … normalnie… cud się stał! po raz pierwszy ktoś mi przez telefon na „Pan” powiedział! :P jest dobrze!
Tylko, że już se chyba nie załatwię hasłem sms-owych (z banku), no cóż (bo trzeba zadzwonić). Ale z tym głosem tak w ogóle to… jakoś dziwnie ;) Mam wrażenie, że za cicho mówię, a niektórych dźwięków to w ogóle nie mogę z siebie wydobyć :D chyba jak podwyższam głos, to w pewnym momencie się urywa, to zabawne nawet.

Ta notka, to znowu taka trochę zbieranina, bo parę rzeczy się zebrało…
Jeszcze niedawno oglądałem program o ts na niemieckim i jedna kobieta (która późno zaczęła się leczyć, ale zaczęła) powiedziała tak fajnie, że jak pierwszy raz ubrała się w sukienkę i zrobiła sobie makijaż to wreszcie poczuła się normalnie i tak „o tony lżej”. Fajnie ujęte.

Jeszcze cytaty…

„Człowiekowi ustawicznie groziło, że albo wpadnie we wnyki zastawione przez tych, którzy go nienawidzą i chcą gnębić, albo w ramiona tych, którzy go kochają i pragną chronić.” („Malowany ptak” J. Kosiński)
…i człowiek nigdy nie jest wolny… bo tak – rodzina też potrafi ‚dusić’…

„Nieodwzajemniona miłość jest fantastyczna. Bo nigdy się nie zmienia, nigdy nie dorośleje i nigdy nie musi umrzeć!” (QAF [UK])
To jest świetne… o to chodzi. Pewnie dlatego tak lubię (bo na prawdę lubię) moje „życie w marzeniach”. Bo tam jest idealne. A ja chcę żeby było idealne, chcę takiego kogoś, kogo sobie wymyśliłem, nie chcę półśrodków :> Bo niby dlaczego miałbym chcieć?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.