spowiedź i tym podobne ‚okołoboskie’ tematy ;)

Miało być o „spowiedzi”, ale jako, że to do Boga też się odnosi to zacznę od Boga…
Jak to jest, że niektórzy widzą go jako tyrana, którego głównym zajęciem jest pilnowanie żeby ludzie uprawiali seks tylko po ślubie, z określoną częstotliwością i w określony sposób? Jak to jest, że dla kogoś większym złem jest seks nie taki jak opisałem niż obrażenie, poniżenie i brzydzenie się drugim człowiekiem? No w ogóle to mi się w głowie nie mieści. Inni z kolei (tak, mam na myśli siebie), widzą Boga jako kogoś, kogo bardziej od poczynań dwóch (trzech, pięciu, dziesięciu, nieważne) osób w łóżku (albo nawet niekoniecznie tam) interesuje to co ci ludzie sobą reprezentują, jak ŻYJĄ, jak współistnieją z innymi ludźmi, jak się do nich odnoszą…
Ech… Może w pewnym sensie podsumowując zamieszczę tutaj pewien wiersz, na który niedawno gdzieś wpadłem. Jak ktoś mnie zna, to wie, że poezja rzadko do mnie przemawia. Bardzo rzadko. Ale mam kilka ulubionych wierszy i ten ląduje od razu na drugim miejscu.

„Boski wizerunek” – Blake William
Gdzie Dobroć, Litość, Pokój, Miłość –
Tam płyną nasze modły:
Żadnej znękanej ludzkiej duszy
Te cnoty nie zawiodły.
Bo Dobroć, Litość, Pokój, Miłość
To Bóg, co włada w świecie
I Dobroć, Litość, Pokój, Miłość
To człowiek – Jego dziecię.
Dobroć ma bowiem ludzkie serce,
Litość – ludzkie wejrzenie,
Miłość – człowieka postać boską,
Pokój – jego odzienie.
W każdej krainie każdy człowiek
W udręce swej i znoju
Przyzywa ludzki kształt Miłości,
Litości i Pokoju.
Miłuj kształt ludzki w poganinie
I Żydzie, i Cyganie:
Gdzie Dobroć, Miłość, Litość mieszka,
Tam Bóg ma swe mieszkanie.

A teraz do tematu właściwego
Ostatnio za sprawą notki na jednym blogu przypomniało mi się o spowiedzi itp. Dawno o tym nie pisałem, bo uznałem, że nie ma już o czym pisać – do spowiedzi nie chodzę, bo spowiedź nie jest dla mnie. I to fakt, który kiedyś mi ciążył chyba bardziej, bo teraz ni ziębi ni grzeje. Ale przeczytałem notkę przedświąteczną sprzed trzech lat, przeczytałem po raz kolejny ten rachunek sumienia i mam takie trochę ponure wnioski… i pomyślałem sobie czemu by nie zrobić znowu rachunku sumienia jak na okres przedświąteczny przystało.
Odnośnie pierwszego przykazania w ogóle nie wiem jak się odnieść… przez te trzy lata stałem się jeszcze mniej katolicki i teraz nawet nie umiem przyrównać tego do siebie. Przejdźmy dalej (trzecie też pominę).
Drugie: punkt 10 bez zmian (znaczy nadal nie wiem co to jest „błędna nauka” ;) ile odłamów tyle zdań), a punkt 7… tak, tu jest problem.
W czwartym jestem czysty ;)
Piąte: 1. – tak, nie dosypiam choć co mam innego do roboty? ale czy ja żałuję… bardziej uważam, że jak nie teraz to innym razem się wyśpię, na chwilę obecną nie widzę tu problemu. 3. – sobie i owszem, wciąż czasem się zdarza (chociaż ostatnio chyba w listopadzie, więc rzadko, przez resztę czasu panicznie boję się śmierci). 5. i 6. – co z tego, że nie robiłem jak zrobiłbym gdybym musiał. W religii katolickiej już same intencje to grzech. No ale ja nie jestem katolikiem (więc chyba mnie się ani ta nauka nie tyczy, ani te dwa punkty). 10. – tia… czy ja Was gorszę czasem? :D to przepraszam :D 23. – nad gniewem nadal nie mogę zapanować… nad zmysłowością nawet nie próbuję :D (co za dziwny grzech… panować nad skłonnościami do zmysłowości? co to w ogóle ma znaczyć?). 28. – podejrzewam, że zaniedbuję swój rozwój i to jest problem – nie przeczę (chociaż ostatnio rozwijam swoje zainteresowania – jak najbardziej grzeszne wg KK, ale to nie mój problem).
Przechodzimy do najciekawszego 6/9 (nawiasem mówiąc fajnie wyszło: 6/9 -> 69 XD tia… to skojarzenie mówi samo za siebie XD ): tak czytam i widzę, że od 1. do 10. to ja mogę ciągiem zaznaczyć :D (pomijając może jedynkę, bo nie wiem o co chodzi, ale tak coś mi się widzi, że transi to przeciwko temu grzeszą samym leczeniem, no ale zostawmy to, co do reszty… nie wiem co to są „myśli nieskromne” ale mogę się domyślić :D ). Uff… na szczęście reszta w większości tyczy się małżeństwa, więc nie dotyczy mnie ;) bo już się bałem, że ja tu wszystkie punkty będę mógł zaznaczyć :D A teraz poważnie… choć tego wszystkiego nie uważam za grzech, to właśnie teraz grzeszę (7. podpunkt przykazania drugiego) – piszę lekceważąco o czymś, co dla kogoś może stanowić jakąś świętość… i z tego nie jestem dumny, no ale czasem nie mogę się powstrzymać. I nie tylko jeśli chodzi o te dwa przykazania i tu teraz kawałek mojej notki, czasem się zagalopuję tak po prostu, w jakiejś rozmowie albo na jakimś forum. I na prawdę szczerze tego żałuję, bo jakakolwiek by to nie była religia, uważam ją za pewną świętość, nie z racji że taka jest sama w sobie, ale taka jest dla pewnej grupy ludzi (jej wyznawców), a ja szanuję ludzi, a tym samym i ich wiarę. A przynajmniej się staram. To jest coś czego w sobie nie lubię (że nie umiem się czasem powstrzymać przed ironicznym komentarzem). Wiem, nikt nie jest idealny, ale czy to złe dążyć do ideału? A to właśnie robię i nie zamierzam tego zmieniać.
7/10: 16. – Tak, przywiązuję się za bardzo do rzeczy materialnych, mógłbym postarać się to zmienić. Właściwie już próbuję, na razie usiłuję sobie wmówić, że nic by się nie stało jakby mi ktoś zabrał moje książki/płyty itp. :P Działa ze średnim skutkiem, ale jestem dobrej myśli :D

A teraz idę spać, wcześniej jeszcze tylko wyślę sobie na komórkę jednego fanfica (co by pogrzeszyć dalej w punktach 2.,4.,8. przykazania 6/9 ;D ).

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.