Politycznie… (cóż, tego się chyba nie dało uniknąć)

A jednak wypowiem się szerzej. Chyba „muszę”, bo to już pięć dni kiedy w tv nie ma niczego innego. Wczoraj wybuchł wulkan na Islandii, wiecie o tym? Bo ja dowiedziałem się dziś gdzieśtam mimochodem przy okazji wspomnienia, że z powodu odwołania lotów (chmura pyłu wulkanicznego) ważne osobistości mogą nie zdążyć na pogrzeb. No ok, może ten wulkan to nic takiego i pewnie nikt nie zginął (prawda?), ale coś tak mi się wydaje, że gdyby nie 10.04.2010r to by to była bardziej eksponowana wiadomość.
Właściwie w czymś w rodzaju szoku jestem dalej, a objawia się to tym, że się nie popłakałem ;) Już wielokrotnie pisałem, że i owszem, jestem na śmierć ludzi wrażliwą osobą i jednak zdarza mi się uronić łzę kiedy ginie tylu ludzi i jest tak przedstawione przez media… Tym razem nie i skłaniam to na karb szoku, jakoś tak… nie wiem.
Tyle emocjonalność (moja). Ale to, że uważam, że to co się stało jest na prawdę straszne, nie znaczy, że przestałem słuchać skocznej muzyki i nie znaczy, że nie wkurza mnie zmiana ramówki tvp (tak drastyczna). Nie czuję bowiem potrzeby słuchania tych smętów, które serwują nam radia (ostatnio w samochodzie – tylko tam słucham radia – minęło dobre parę minut nim znalazłem coś innego niż wiadomości tudzież muzykę operową… a po 21:00 to już w ogóle nie ma szans znaleźć czegoś lepszego). Nie mówiąc już o tym – tak właśnie uważam. Ale spokojnie, też jestem tylko człowiekiem i bardzo dobrze wiem co to znaczy… Dałem się ponieść temu prądowi po śmierci JP2, więc rozumiem ten mechanizm. To jest tak, że człowiek chce… chce czuć się jednością z innymi (choć często sobie tego nie uświadamia, robi to podświadomie), chce zamanifestować, że jest jednością. Po to samo z resztą są symbole rozmaitym grupom. W sumie to nie, nie do końca rozumiem ten mechanizm w szczegółach, ale przeżyłem go, więc rozumiem jak działa na człowieka, jakie to jest uczucie.
Ale to co się w tej chwili dzieje, to już jest przesada… Tak, zgadzam się z komentarzami pod poprzednią notką – jeszcze parę dni temu ludzie prezydenta wyśmiewali, dziś go uwielbiają. Wolno mi powiedzieć, że nadal go nie lubię? Nie no, nie rozgłaszam tego na prawo i lewo (bo i po co, zwłaszcza, że ludzie pogrążeni w żalu), tak tylko tutaj piszę, żeby przypadkiem komuś nie przyszło do głowy, że mój szok spowodowany tragedią wynika z jakiejś nagłej sympatii… Ale nie zapominajmy, że poza prezydencką parą w katastrofie zginęły 94 inne osoby! I wszystko by było ok, gdyby o tym nie zapominano… To karygodne, że pierwszego dnia w tv nawet nie były podawane nazwiska pilotów i stewardess! Tak jakby ci ludzie mniej służyli krajowi w tamtym momencie niż politycy. Załoga służyła politykom, służyła więc także krajowi, a w danej chwili może nawet bardziej, bo to była ich praca, a politycy dopiero lecieli w określonym celu. To jedno. Drugie… ok, niech tam sobie nazwą stadion czy ulicę im. Kaczyńskiego, co tam w sumie… chociaż dlaczego nie „Imieniem ofiar Katastrofy…?” DLACZEGO NIE? Na prawdę nie popadajmy nagle w paranoję wyszukując zasługi prezydenta… Albo chodzi o uczczenie ofiar katastrofy (więc wszystkich), albo nie wiem o co. Jakie zasługi prezydenta? Moja znajoma ma na gg opis: „Chwała tym, którzy na tę chwałę zasłużyli czymś więcej niż śmiercią.” – święte słowa. Więc albo upamiętniamy tragedię i ludzi w niej ginących ponieważ to tragiczne zdarzenie albo dajemy sobie spokój.
Usłyszałem, że „ja tam byłam za nim, bo emerytury podniósł i to nie o grosze, ale jednorazowo o 50zł!” – ke? (jak to mówią ‚na Katoliku” ;) ), on podniósł czy tylko podpisał ustawę? I takie tam…

A już z tym pochówkiem na Wawelu… Dla nie to wygląda tak: katastrofa, więc żałoba narodowa. No dobra, ale to prezydent, to za mało, trzeba na żywo transmitować przylot trumny (i w ogóle wszystko co się dzieje). A może nazwiemy jego nazwiskiem ulicę? Stadion lepiej! No tak, ale może jeszcze coś… o! Pochowajmy go na Wawelu! – a to wszystko stało się do wtorku wieczór. Pierwsze co sobie pomyślałem to coś w rodzaju: „Chowają go na Wawelu, a jest dopiero środa! Do końca tygodnia będzie pewnie kanonizowany!” :/

Do tego tematu mam sporo cytatów. I przytoczę, a tak! Jedne z komentarzami, inne bez (standardowo: kursywa=cytat, moje komentarze normalną czcionką).

a: „Już widzę jak krokodyle łzy będą wylewać ci co na prezydenta najwięcej psioczyli.”
b: „A czego oczekujesz? Że jego przeciwnicy będą go teraz po śmierci krytykować? Dopiero byłbyś oburzony, prawda?
Można się z kimś zgadzać albo nie, ale podstawowa kultura nakazuje powstrzymać się od oceniających komentarzy w czasie żałoby. Już nie mówiąc o tym, że osoby z IQ powyżej temperatury pokojowej odróżniają ocenę polityka od żalu po człowieku. Ludzi, którzy zginęli tragicznie jest po prostu żal i nie ma teraz znaczenia, czy się z nimi zgadzaliśmy.”

Tu prawda, zgadzam się.
a: „Owszem, żal jest ludzi, którzy zginęli, ale nie wierzę,że po pierwszym szoku, nikt nie pomyślał o tym, co dalej…”
No ej, zaraz… my żyjemy, jesteśmy w Polsce, to chyba jest normalne, że sie zastanawiamy co i jak dalej w polityce? To wręcz chyba trzeba się nad tym zastanowić.

a: „Często teraz każdy prawie pisze – jakoś tak nie przepadałem za Kaczyńskim, ani nie byłem jego zwolennikiem, ale teraz coś we mnie pękło itd.. nic nie pękło może to dopiero teraz media podają jaki był prezydent i dopiero teraz otwierają się oczy co poniektórym.”
Taa, jasne… ale i to dość ładnie ujęła pani „b”:
b: „Czy tak trudno jest ci zrozumieć kilka prostych rzeczy:
1. zginął prezydent naszego kraju
2. razem z nim zginęło 95 innych osób
3. wszyscy oni lecieli na miejsce historycznej zbrodni, by oddać cześć ofiarom
Więc może przestań się koncentrować tylko na prezydencie, bo zaciemnia ci się obraz i niesłusznie oczerniasz swoich żałujących rodaków.
Może gdyby zginął tylko Lech Kaczyński, tego typu komentarze byłyby na miejscu, ale zginęło zbyt wielu różnych ludzi, żeby teraz robić rozliczenia, kogo jest nam bardziej żal, kogo mniej, a kto kogo szczerzej żałuje.
Taka tragedia jaka się wydarzyła uderzyła we wszystkich Polaków bez względu na sympatie polityczne z wielu powodów: z powodu ilości ofiar, ich funkcji, z powodu Katynia, z powodu problemów w państwie, jakie z ich śmierci wynikają. No i przede wszystkim jest żal po ludziach, a nie po generałach, księżach i prezesach NBP.
Jeśli uważasz, że żałować powinni tylko ci, co cenili prezydenta za życia, to idź szybko do kuchni, znajdź dużą patelnię i walnij się mocno w czoło.”

Zwłaszcza ostatnie zdanie XD ;)

w sumie dalej pani „b”: „Już nie wiem, co ci bardziej przeszkadza: to, że ludzie płaczą czy to, że płakać przestaną? Wydaje mi się, że czego by nie powiedzieli w mediach i czego by Polacy nie mówili i nie robili, jesteś na wszystkich obrażony. Obrażony, że mówią dobrze, obrażony, że płaczą, obrażony, że kiedyś przestaną płakać. Obrażony, że nie lubili prezydenta za życia, obrażony, że teraz ci, co nie lubili, go żałują. Ja bym była chyba bardziej zdegustowana, gdyby opluwali go po śmierci. Uważam, że bardzo ładnie zachowują się ci, którzy potrafią przyznać: „nie lubiłem go, ale jest mi żal”. Jest to uczciwsze niż nagłe twierdzenie „zawsze go ceniłem”, kiedy to nieprawda.”

Ktoś inny:
„Nie ważne już teraz jakim był, ludzie starają się znaleźć w nim cokolwiek pozytywnego i starają się cokolwiek dobrego o nim powiedzieć, doceńcie ten wysiłek bo to naprawdę trudne.”
To też jest świetne zdanie, kurcze, może nawet najlepsze. I jakie szczere :P

„Najbardziej mi żal teraz rodziny pilota. Słyszałem, że niedawno urodziło mu się drugie dziecko. A przez pierwszy dzień nie był nawet wymieniany na liście zmarłych (jak reszta załogi). I teraz stał się podejrzanym nr 1. Wiesz, jak okrutni potrafią być ludzie, znajomi i sąsiedzi…”
No właśnie, to to o czym mówiłem… załoga, to byli ludzie równie znaczący co pasażerowie…
Z tym podejrzanym, to że była niby wina pilota… (takie przypuszczenia były, jak i inne). A co ja myślę? Ja myślę, że mogła być powtórka z rozrywki, tylko z tragicznym finałem. A nawet jeżeli nie… jak to ktoś jeszcze inny pisał: „Co leżało u podstaw decyzji o lądowaniu za wszelka cenę, łamiąc procedury? – W Katyniu czekali ludzie, których zaangażowany prezydent nie chciał zawieść. Miał poczucie obowiązku i oczekiwań przybyłych do Katynia ludzi, kwestia wywiązania się z danego słowa. To też pochodna Polskiej mentalności, głębokie zaangażowanie się w sprawę. Zbliżała się kampania wyborcza i znając polskie warunki polityczne łatwo jest wyobrazić sobie reakcje na nie stawienie się prezydenta w Katyniu. Zostałoby to prawdopodobnie skrzętnie wykorzystane dla wbicia klina między środowiska katyńskie, a prezydenta. Łatwo oskarżyć o niekompetencje przygotowujących wyjazd i dodać do tego kolejne ośmieszanie w stylu palikotczyzny. Spora część społeczeństwa słuchałaby tego z lubością.” – coś w tym jest trzeba obiektywnie przyznać. Nie wyglądałoby dobrze, gdyby prezydent spóźnił się na obchody 2-3 godziny. Więc nawet jeśli on sam nie rozmawiał z pilotem, to pilot sam z siebie mógł to czuć. Są też zarzuty, że samolot… a gdyby kupili nowe, to by się ludzie rzucali, że pieniądze podatników… Albo gdyby polecieli kilkoma to też, że latają za nasze… – TAK, ja jestem człowiekiem, który się umie przyznać do błędu (właściwie nie zawsze :P i często z trudem, ale w takich politycznych sprawach, to nawet bez trudu) i przyznaję, że ja bym na pewno tego wszystkiego się czepił. Dziś wiem, że nie miał bym racji. Tzn. może nie chodzi o samolot, bo był zupełnie sprawny, ale już tego latania oddzielnymi… Tylko, że wiecie co? Ja uważam, że do tej pory nikt się tym nie przejmował tak na prawdę. Wtedy co była ta afera, że Tusk i Kaczyński lecieli gdzieś oddzielnie, bo nie chcieli razem – teraz się mówi, że to dobrze było i tak powinno być, że prezydent i premier nie mogą razem. Ok, dziś to rozumiem, dziś się zgadzam, ale WTEDY nie było ani słowa powiedziane o niebezpieczeństwie! Nie o to chodziło w tamtym sporze, bo gdyby chodziło o bezpieczeństwo, to by to ludziom powiedzieli i nikt by się nie czepiał (aż tak tępi nie jesteśmy).

A o pogrzebie… Ktoś napisał „czemu nie Wawel? to może zamknijmy go i nie kontynuujmy historii” i w ogóle: „co trzeba dziś zrobić, żeby być pochowanym na Wawelu skoro nie ma wojny i nie ma bohaterskiej obrony?”. Moja odpowiedź: nic, właśnie nic. I to wcale nie jest głupi pomysł coby zamknąć Wawel na pochówki. Szczerze mówiąc, to ja myślałem, że już jest zamknięty, zawsze go miałem za zabytek i niechby takim pozostał…
W prawdzie niektórzy mówią, że pochowanie Kaczyńskich na Wawelu = śmierć polityczna PiSu i że to jest korzyść i żeby z tego powodu pozwolić. Inni, że cena jest za wysoka… Jeszcze inni, że Jarosław wycofa sie z tego pomysłu, a potem będzie kandydował na prezydenta i wyga – taka taktyka (jak się nie wycofa to nie ma szans, a teraz, gdyby nie ten nieszczęsny Wawel, to miałby ogromne szanse). Choć to było mówione wczoraj, przedwczoraj, dziś już chyba nie ma szans na to wycofanie…

„Skoro Ich pochowają na Wawelu, to gdzie pochowają L.Wałęsę, w Watykanie?”
XD Ale to dobre pytanie. Inny cytat w tym temacie: „Ciekawy jestem co będzie jak umrze Lech Wałęsa i rodzina będzie chciała pochować go na Wawelu, zasługuje na to o wiele bardziej niż Lech Kaczyński, co będzie wtedy?”
No jeżeli Kaczyńscy spoczną na Wawelu (w co nawet w tej chwili trudno mi uwierzyć… po prostu jest to dla mnie tak… dziwne, że nie trafia do mnie), to Wałęsa jak nic powinien kiedyś spocząć obok, w ogóle nie wyobrażam sobie tego inaczej.

„Wajda nie robi ‚wiochy’ tylko mówi to co myśli tak naprawdę znakomita większość Polaków. Odważył się i brawa dla niego. Prawda jest taka, że niestety ale gdyby nie tragiczna śmierć to prezydenturę L. Kaczyńskiego wszyscy oceniali by jako bardzo mierną. Może i nie zaszkodził Polsce ale też w żaden szczególny sposób nie wyróżnił się, nie zabłysnął bardziej niż jego poprzednicy.Teraz przypisuje mu się nie wiadomo jakie bohaterstwo, no ale na tym właśnie polega obłuda Polaków.
Ze swojej strony powiem tylko tyle, że czekam na następny krok: Beatyfikację.”

Otóż właśnie w tym jest problem. Największym jego „osiągnięciem” była tragiczna śmierć… a to chyba nie bardzo powinno tak wyglądać… To wszystko jest przykre – jeszcze raz powtarzam, tym bardziej, że wypadek jest… dziwny :/ bezsensowny, może można było go uniknąć… Ale ludzie, opanujcie się…
Beatyfikacja, kanonizacja – wiele się nie pomyliłem, widać nie tylko ja miałem takie skojarzenia…

I jeszcze jeden cytat, osoby z którą się we wszystkich innych tematach nie zgadzam, ale tutaj i owszem:
„Nie zrobił więcej dla Polski niż Mościcki czy Narutowicz… a co do zginięcia to wybacz… ale nie miał wyjścia… gdyby oddał życie za innego człowieka… o to… można napisać że zginał bohatersko… ale w katastrofie lotniczej giną i najwięksi bohaterowie i najwięksi tchórze bo… nie mają innego wyjścia.”
Ano właśnie.

A tutaj całość (bo chyba nawet wszystkie stamtąd), sporo stron, a co dzień dochodzi 10 nowych.

Na koniec jednak myślę i myślę sobie… chyba jestem hipokrytą. Co mnie właściwie obchodzi gdzie Polacy chowają prezydenta? (i zapewne ktoś mi to w końcu wytknie i będzie miał może i rację). Toteż wytykam sam sobie. I może już się więcej nie będę odzywał, skoro i tak nie wiążę przyszłości swojej z Polską. Z jednej strony myślę sobie, że póki co też jestem obywatelem tego państwa i może mam coś do powiedzenia… z drugiej – jak już napisałem, może powinienem się nie odzywać.

To z resztą i tak nie jest ważne. Ponad 700 ofiar śmiertelnych trzęsienia na Wyżynie Tybetańskiej – a o tym słyszeliście? To dopiero jest tragedia! 760 osób nie żyje już teraz, a Bóg wie co pod gruzami! 760… to jest prawie osiem razy 96… A czy w tv w ogóle o tym mówili? Na onecie nie widzę, na interii też nie, dopiero na gazecie gdzieeeś tam wśród linków na dnie (w życiu bym nie dostrzegł gdyby mi ktoś nie podrzucił)… „W nocy ludzie płakali i krzyczeli – relacjonuje właściciel miejscowego hotelu. – Niektórzy z nich mają połamane nogi, czy ręce a mogą dostać tylko zastrzyki przeciwbólowe.” to jest dopiero straszne… Ale co tam jakieś trzęsienie ziemi w Chinach, tv relacjonuje co pół kilometra gdzie właśnie są trumny…

A idę spać, bo i tak już późno (dla niektórych wcześnie), bo jeszcze do tego wszystkiego dowiedziałem się mianowicie, że w bajkach Disney’a przekazy podprogowe nakłaniają dzieci do seksu! I w ogóle wszędzie da się wyczytać słowo „sex” ale tego to już w ogóle nie będę komentował (bo już skomentowałem: „znajdź mi dostatecznie skomplikowany obrazek/zdjęcie, a znajdę ci tam słówko ‚sex'”). Jak się komuś wszystko z fiutem kojarzy, to nie moja wina (a podobno to ja jestem zboczony ;) ). Spać mi się chce, skoro już wszystko mi dziś opadło, to idę spać, może zasnę z nagromadzenia absurdów.

Aa, jeszcze to, żeby mi link nie zginął :P

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.