przyjaźń

Po raz kolejny… i znowu, i znowu przekonuję się jak wiele zmieniło się. Na lepsze. I życie jest piękne i tak dalej i tak dalej. No co, mam tak pisać w każdej notce? ;) mogę tak pisać, Tak czuję. Dla mnie tak jest.
Tym razem chodzi o przyjaźń. Ostatnio A. dzwoniła i żaliła się, że teraz to masakra, nawet przyjaciół brak, bo wszyscy się wypięli i w sumie tylko ze mną utrzymuje kontakt. Nie powiem, dało mi to do myślenia. Znaczy to jak kiedyś czułem – że ja nie mam nikogo, a inni mnóstwo znajomych. Np. B. – dusza towarzystwa, a dziś? Chyba też już utknęła w rutynie między pracą a mężem… krąg znajomych się zawężył. A. mówi, że przyjaźni nie ma już dziś. I nagle się okazuje, że to ja mam przyjaciół! Może w świecie wirtualnym, ale to przecież w niczym nie umniejsza.

Lubię to, swoje życie, może inaczej – patrzę na świat i zaczynam to dostrzegać… nie chciałbym brać ślubu w wieku 22 lat (24 też nie :P ani nie 25 ;) ), nie chcę w tym sensie „dorosnąć”, nie czuję, żeby to był właściwy czas. Słucham tego jak A. mówi, że z tym swoim chłopakiem to ona nie wie, bo on nic nie planuje i zastanawiam się komu przyznać rację. W sumie nie wiem, nie ma uniwersalnych racji. Ale ja mimo że powoli rówieśnicy i młodsi „wyprzedzają mnie”, to nie czuję, że też powinienem. Jeszcze nie teraz, jeszcze długo nie :P (mimo że mam zamiar doczekać się tej 4 dzieci :D ). Ale cóż, nie zamierzam na 40 kłaść się do grobu więc mam jeszcze czas ;)
A poważnie to chyba chodzi o to, że dopiero co odzyskałem życie, muszę mieć czas nadrobić ;)

[Tak przy okazji – parę dni temu w „Rozmowach w toku” dowiedziałem się ciekawej rzeczy – że osoba samotna może zostać rodziną zastępczą (jasna sprawa, adoptować też może ale ta wiadomość jest o tyle ciekawa, że adoptować samotnej jest trudniej niż zostać rodziną zastępczą), a potem – w przypadku gdyby dane dziecko mogło zostać adoptowane, to rodzina zastępcza w której jest zawsze może adoptować w pierwszej kolejności. Także ważna wiadomość na przyszłość może mi się przydać.]

***

Pierwszy raz udało mi się mamę namówić na barwniki do jaj i pobawiłem się w farbowanie ;) ale ja bardzo lubię Wielkanoc, ale to już mówiłem :P Właśnie sobie uświadomiłem, że jest taki dzień, którego w kościele nie opuściłem jeszcze nigdy – a jest to Wielka Sobota :D W tym roku tym fajniej bo późno wypadła i ciepło jest, tak fajnie, tak jak lubię :)

I tym optymistycznym akcentem życzę smacznych świąt i wesołego jajka… czy jakoś tak ;)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.