okołopracowo

23.05
Nic na razie pisać o sytuacji nie będę, bo nie mam jeszcze nic konkretnego do napisania, a nie chce mi się tu śmiecić ;)
Poza tym ogólnie że się tak wyrażę… topografia mojego obecnego miejsca zamieszkania nie pozwala mi usiąść w skupieniu i napisać notki ;) chociaż późnym wieczorem bym mógł, ale ja lubię więcej czasu mieć…
Znamienne jest, że właściwie nie tęsknię. Ale co, internet mam… (nie bez problemów, nie mając modemu trochę się namęczyłem, w końcu odkryłem /no przeczytałem na forum ;) / funkcję Xperii, która się nazywa „Udostępnianie internetu”, wykupiłem miesięczny u operatora, potem tylko „udostępnianie” włączam, łączy się, łączę kabelkiem z kompem i jest; ale szczerze mówiąc jak się połączyć innym telefonem niż Xperia to do dziś nie wiem, bo mimo niby poprawnych ustawień mi się nie udało), a jak jest internet, to jest wszystko ;)
Żyję tu trochę wbrew swojej naturze samotniczej ;) niestety non-stop z kimś (za wyjątkiem tych chwil tu wieczorami, gdzie w spokoju klikam sobie w kuchni). Pewnie że to nie jest fajne, ale ostatecznie myślę sobie – przecież to nie potrwa całe życie :) i traktuję to nadal w kategoriach przygody. Bo z pracą się jednak pokomplikowało… praca niby jest, ale niekoniecznie taka, która by mi odpowiadała ;) chociaż ja nie wiem już sam, byłem jeden dzień, było ciężko, ale teraz znów myślę… a może jednak? Może kwestia przyzwyczajenia? Nie wiem, okaże się, bo jutro idę znowu. Z tą pracą co stała miała być trochę się przedłużyło (nawet nie trochę tylko bardzo i w tym problem, nie uśmiecha mi się siedzieć tutaj bezczynnie miesiąc). Ale wracając do towarzystwa… niektórych rzeczy nie chce mi się opisywać (może będzie na to czas innym razem, ale teraz nie chcę znowu sobie tych kwestii przypominać), napiszę tylko że… naprawdę się zmieniłem, widzę to. Jak A. zaczyna mi w tonie: „życie jest do kitu, ciężko, biednie, stresująco itp.” to ja sobie myślę… o czym ona do mnie rozmawia? :D Przecież życie jest piękne! I w ogóle luz ;) Nie wierzę, ale naprawdę nauczyłem się być zrelaksowanym. Nieważne co mnie jutro czeka – to będzie jutro, więc dziś nawet o tym nie myślę, bo i po co się stresować? Można to wyćwiczyć jak wszystko inne (skoro mi się udało, to każdemu może się udać :D ). Chociaż nie, jak zaczyna mi tak marudzić to nawet mam wrażenie, że wiem o czym mówi, ale jak potem znowu siadam tutaj sam sobie, to znów widzę świat tak jak należy ;D

24.05
O nie nie, jednak nie, ta praca odpada :D Na tapecie inna, jutro jadę w inne miejsce (nawet się tu najeździłem… chyba przez te 2 tyg. jeździłem samochodem więcej niż przez całą resztą życia ;) ).

26.05
Ta też XD znaczy nie… ta by może i była, tylko mam jeszcze lepsze ogłoszenia. Tylko z nich może nic nie wypalić, a ta jest mniej-więcej pewna (tylko zapewne ciężka). No i tak to nie wiem co wybrać. Eech… powiem tak: chciałem w końcu dodać tą notkę, wyszła jak wyszła (trochę pamiętnikowo), ale niech jest. Będę miał więcej chęci to powstanie coś z większym sensem ;)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.