‚Zakazane miłości’ i… ‚Rodzinka.pl’ ;)

No więc przeczytałem książkę… i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobała. Trochę się obawiałem rozdziału „Wszyscy jesteśmy trans” (tego z Wiktorem Dynarskim), bo czasem jak tak czytam tych k/m którzy jakoś tam na szerszą skalę działają (choćby tylko piszą te bardziej popularne blogi amerykańskie, bo nie mówię teraz wyłącznie o polskim środowisku, nawet mniej o polskim), to tak czasem czuję się nieprzyjemnie. Jest mi teraz to trochę trudno zdefiniować, więc powiem tylko ogólnie: chodzi o sposób w jaki piszą o swojej seksualności. Oczywiście jak im jest z tym fajnie, no to fajnie, ale mnie to zaraz napędza na takie myśli, że mi by było niefajnie i to jest takie no… niefajne :P
Ale nie, nic takiego nie miało miejsca. Książka jest dobra i bardzo wciąga (ponad 300 stron, ale szybko się czyta, spory druk i dużo akapitów, a takie najlepiej mi się czyta), najpierw przez klika dni czytałem przed snem po kilka stron, a wczoraj jak przysiadłem to przeczytałem prawie całą resztę.
Nawet wywiad z Giertychem jest… strawny że tak to powiem ;) Facet nawet sensownie argumentuje swoje stanowisko (no ok, może nie tyle sensownie, bo on: Bóg-Kościół i te sprawy, ale ogólnie spójnie i zrozumiale). Najbardziej jednak zmienił mnie chyba rozdział o partnerce księdza (wiedzieliście, że one mają nawet swoje forum?! tzn. stronę z forum: prezbiter.pl). No bo ja ogólnie to nie byłem nigdy jakoś specjalnie za zniesieniem celibatu, byłem na stanowisku „tak chcieli, to niech tak mają, ich wybór” ale to było takie… nie w porządku z mojej strony. W prawdzie katolicyzm, chrześcijaństwo to nadal jakby nie moja sprawa, ale moja poprzednia postawa przypominała „oni mają wydumane problemy” to było nieładne z mojej strony. Więc teraz jestem za zniesieniem celibatu. W prawdzie rozterki księży nadal są mi obce (np. kwestia grzechu) ale to że ja inaczej przeżywam moją duchowość, to przecież nie znaczy, że mam w lekceważący sposób traktować duchowość innych. Są księża, którzy bardzo się męczą czując powołanie a jednocześnie miłość do kobiety/mężczyzny.

Wspomnę jeszcze, że miałem wczoraj fajny sen :D lektura tej książki tak dobrze na mnie zadziałała ;) (jestem pewien, że to dlatego, bo nawet mi się śniło że ją czytałem :D ). W tym śnie niby po czytaniu książki sobie wyobrażałem że ja piszę opowiadanie… i jak tak sobie wyobrażałem co bym pisał to to czułem jakby się działo – i że ja kurde nie zorientowałem się w tym momencie, że to sen, bo przecież kształtowałem go i czułem jak świadomy sen. No w rzeczywistości tak nie jest, że natychmiast odczuwam to co pomyślę ;)

***

Od paru dni oglądam online „Rodzinkę.pl” i muszę przyznać, że to bardzo dobry serial jak na polskie ;) Może nie bawi do łez, ale można się uśmiechnąć, a przede wszystkim w taki fajny sposób promuje tolerancję, że miło się to ogląda :) O co mi chodzi, to może wyjaśnię komentując jedną (negatywną) opinię (z filmwebu):

„Serial nie poruszcza żadnych ważnych kwestii, na siłę wręcz kreuje postacie śmieszne i nadwyraz tolerancyjne.”
że kreuje postacie śmieszne to dziwny zarzut zwłaszcza, że autorka tego komentarza wcześniej pisze, że serial ma problem z humorem (w sensie, że chyba jest nie bardzo śmieszny) ;) ale to „nad wyraz tolerancyjne”… to chyba jest odbicie polskiej mentalności – jak coś jest „za bardzo tolerancyjne” to źle. Oczywiście, ja też mam wrażenie, że ten serial wyprzedza… może nie o krok, ale o pół kroku polską rzeczywistość, ale że to może być zarzut to bym nie pomyślał. Co do kwestii – uważam, że serial komediowy wcale nie musi poruszać ważnych kwestii, ale ten właśnie porusza. No chyba, że dla kogoś tolerancja nie jest ważną kwestią.

„Nie mam absolutnie nic przeciw temu. Jednak opowiadanie najmłodszemu (chyba 5-6o letniemu dziecku) o gwałcie, homoseksualiźmie i seksie to nie jest najlepsza metoda na wychowanie.”
polemizowałbym ;)

„Serial propaguje bezpieczny seks wśród nastolaktów. Ok, super. Ale co to wnosi do serialu? Nienaturalnie, tolerancyjni rodzice?”
Nie wiem o co jej chodzi, scenka w której Natalia daje synowi prezerwatywę jest nawet zabawna (no i może to właśnie wnosi – przecież to ma być serial komediowy :D ). A co do ostatniego zdania, nie no, jasne, naturalnie by było gdyby byli homofobami ;) to takie w Polsce naturalne ;)

***

„I Am A Girl!” – „ładny” dokument. Ma dziewczyna szczęście (w nieszczęściu), że może tak wcześnie być sobą :)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.