# 1000 !!!

Moja tysięczna notka na tym blogu… nie wiem czy to powód do dumy czy wstydu :D W każdym razie na pewno dobra okazja do jakichś podsumowań czy wniosków. Tylko jak to zwykle bywa, akurat teraz nie mam żadnych na myśli ;)

Pamiętam jak zmieniłem nazwę bloga, ktoś mi powiedział, że powinienem właściwie zacząć pisać całkiem nowego – jako takie odcięcie się, nowy początek. Wtedy tego nie „czułem”, ale teraz czasem tak myślę. Och nie, na pewno tego nie zrobię ;) zbyt się do niego przywiązałem, poza tym ostatecznie uważam, że to nie jest takie ważne gdzie się pisze i pod jakim adresem, po prostu obecnie miałbym raczej ochotę pisać o innych rzeczach niż kiedyś, np. o moim rozwoju osobistym (w sumie niezbyt lubię to określenie, ale tak to się mówi) i takiej zwyczajnej codzienności. No ale to chyba zdrowy objaw ;) A od tego żeby odpowiednio oznaczyć notkę mam przecież tagi. Bo z drugiej strony zawsze będę od czasu do czasu odnosił się do tematów TS. Nadal chętnie czytam i wypowiadam się na trans-forach, to akurat mi nie przeszkadza, to nawet fajne, że na co dzień żyję normalnie i teraz to prawie już tylko ten wirtualny świat mnie łączy z tym „problemem”.
Jeśli o forach mowa, niedawno na TG-forum odpowiedziałem komuś:

„”Męska natura”, „kobieca natura” – czy to nie przypadkiem uogólnienia? A co do Twojego pytania: a może to tylko od Ciebie zależy kim się określisz? Ja w sumie tak myślę. Każdy jest przede wszystkim sobą, a „kobieta”, „mężczyzna” to może trochę rola, wybierasz tę w której Ci wygodniej ;)
Trochę jak ze wszystkim co nas dotyczy… Np. czytam obecnie książkę „Zakazane miłości” (dobra, polecam) i co mi się tak nasunęło po fragmencie dotyczącym Wiktora Dynarskiego – on np. identyfikuje się jako „transfacet” i tak chce i tak mu dobrze. A mnie jest dobrze będąc „normalnym” po prostu facetem ;) (och, oczywiście na określenie „transfacet” bym się nie obraził, nie jestem tak drobiazgowy, poza tym w jakimś sensie to prawda), to samo o mojej przeszłości nie mówię: „transformacja” czy „zmiana płci” (a nawet rzadko „korekta”), mówię: „leczenie” bo tak mi jakoś pasuje najbardziej, z takim określeniem dobrze się czuję. Ale są transi, którzy wręcz przeciwnie, mówią że nie czują się chorzy i takie ich określanie im nie odpowiada, a mnie przeciwnie. Więc co komu pasuje :) „

Właściwie niekoniecznie miałem na myśli, że płeć to tylko rola w której nam wygodnie, ale że dla niektórych tak może być. Jeśli ktoś jest TG, to może dla niego ta granica jest taka lekka – wtedy powinien rzeczywiście po prostu wybrać jak mu wygodniej. Tak uważam.
Natomiast „kobieca” czy „męska” natura, to już uważam, że można określić tylko stereotypowo.

Za to na zupełnie nietematycznym forum natrafiłem na pewien wierszyk, czy też bajeczkę. Zadanie domowe: odpowiedz dlaczego skojarzyła mi się z transami? :D

OSIOŁ I WIELBŁĄD
Był sobie raz osioł-garbus,
Co miał garb wielki jak arbuz.
Kogoś więc o podobnym szukając wyglądzie
Upatrzył sobie w Zoo małżeństwo wielbłądzie.
Wielbłądzica spojrzała na niego przez kraty
I rzekła do swego wielbłąda:
Czy widzisz tego osła, co się nam przygląda?
Mógłby mi się podobać, ale jest garbaty!

A tak z zupeeeełnie innej beczki: no to zbliżają się te święta. Jest tak jakoś dziwnie. Kiedyś dziwnie było mi nie jechać do dziadków, dziś dziwnie jak sobie pomyślę, że jadę. No i wiadomo, z jednej strony cieszę się, sporo atrakcji (tak dużo, że Reiki sobie tym razem odpuszczę, to z resztą jeszcze za daleko, może latem choć parę dni spędzę całkiem blisko, to się uda), a z drugiej… ja tam lubię spokój, a w domu miałbym większy spokój. No ale i jestem dość ciekawy spotkania z rodziną, która nie widziała mnie… no od czasu kiedy piszę bloga na pewno :D
A co ciekawego można robić w sylwestra na śląsku?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.