reality show? ;)

Jak tak czytam o ACTA i tej całej aferze to zaczynam naprawdę wierzyć w to że nasz świat ma kilka wymiarów/rzeczywistości/wariantów ;) Z taką łatwością ludzie przyjmują przypuszczenie, że naprawdę wszystko w internecie będzie zabronione i kontrolowane, że aż zaczyna mi się wydawać… że naprawdę tak będzie… w ich warstwie świata :P Bo ja przeciwnie, jestem bardzo spokojny. I to nie jakoś na siłę, i nie dlatego że sobie postanowiłem nie oddawać energii temu czego nie chcę ;) nie, nic takiego nie postanawiałem, samo z siebie przychodzi (btw. wieki już nie podpisałem żadnej petycji internetowej mimo że nie raz z czymś się zgadzałem; nie wiem czy wątpię w skuteczność tego czy może to już tak totalne lenistwo, że nie chce mi się wykonać kilku kliknięć ;P pewnie to drugie). Może dlatego, że to nie pierwsza jakaś taka afera, którą przeżyłem (czy ktokolwiek dziś jeszcze pamięta rozpacz po zamknięciu serwisu napisy.org? wątpię, napisy żyją i mają się świetnie w innych miejscach internetu ;) ), druga w krótkim czasie. Oczywiście nic nie weszło. I nie wejdzie. A nawet jak wejdzie… to po prostu Partie Piratów mają zwycięstwa w kieszeni :] No i rozkwit sieci TOR. No i tyle. Bo chyba nikt nie sądzi, że urzędnicy są mądrzejsi od informatyków i hakerów? (jak się tak głębiej zastanowić, to naprawdę jestem przekonany, że wtedy Partie Piratów w krajach w których istnieją z mety dostałyby ogromny wzrost poparcia, a w krajach, w których jeszcze ich nie ma, z pewnością by powstały; o właśnie, to jest myśl, Polska jeszcze takiej nie ma, może to jest szansa na karierę? :P mówię to całkiem poważnie, trzeba poczytać o polityce).
Btw. tak sobie myślę dlaczego ludziom tak łatwo uwierzyć, że media manipulują, a sąsiad z podwórka, kolega z ławki czy nawet ja tutaj w pewnym sensie nie? Czym różni się program w tv od klipu na YouTube? Tym że tamten zrobili jacyś „oni” a na YT wrzucił swoją twórczość taki sam szaraczek i do niego można mieć zaufanie? ;)
Właściwie chodzi mi o to, że… a zacznijmy od artykułu, będzie mi łatwiej: „Megaupload i wybuch sieciowej hipokryzji” – dobry artykuł (krytykanci w komentarzach poniżej chyba go nie zrozumieli). Cytuję: „Jednak prawo pozostaje prawem i dziwne jest oburzanie się, gdy jest ono egzekwowane.” – ano właśnie. Polska ustawa o prawach autorskich jest i tak dość liberalna (ale któż ją czytał? bo po co… lepiej ten czas poświęcić na ściąganie, a teraz panikować; czy wiecie, że ACTĘ będzie bardzo trudno pogodzić z polską ustawą? a prawo ma się nie zmienić, więc co? najwyżej będzie wesoło ;) ). Drugi cytat: „I wreszcie, powiedzmy to sobie szczerze – podnoszona nieustannie sprawa wolności w internecie sprowadza się do prawa do swobodnego ściągania seriali/muzyki/filmów. Chcemy zmienić prawo? Świetnie, organizujmy się i walczmy o swoje. Ale nie mylmy wolności z prawem do darmowych seriali.”
Kolejny ciekawy artykuł: „Kalejdoskop: opinie świata po zamknięciu Megaupload”. Tu cytat: „Niestety, na skutek działań FBI ucierpieli nie tylko piraci. Serwis Megaupload sprzedawał płatne konta, które kupowali zwykli internauci, chcący przechowywać część swoich zwykłych plików “w chmurze”. Teraz nie mają do nich dostępu. Kto odpowie za taki “rykoszet”?” – ano właśnie. Jeśli ktoś wykupił tam konto i trzymał legalne pliki to jest normalnie poszkodowany i mam nadzieję, że będzie dochodził swych praw.

Żeby było jasne: popieram piractwo :D No właśnie, ale ja nie mogę zrozumieć jednej rzeczy: czemu większość ludzi oburza się na egzekwowanie prawa, a nie na to jakie to prawo jest? Protesty i akcje to należy organizować aby to prawo zmienić. W tym momencie mówię o protestach dotyczących zamknięcia Megauploadu. Jak w artykule – facet zarabiał na nielegalnych kopiach – to jest przestępstwo.
Wracając do głównego wątku… wczoraj była niezła pierwsza część programu Lisa. Był tam Hołdys (który jest za podpisaniem tego) i w sumie ciekawa ogólnie rozmowa była. On twierdzi, że w prawie się nic nie zmieni, ogólnie to się z nim nie zgadzam w zasadniczej kwestii (ochrony praw autorskich) ale troszeczkę to miał racji w tym że w tej chwili ludzie bronią łamania prawa :P bo tak to wygląda. Z drugiej strony ten drugi gość powiedział coś ciekawego – to ludzie, którzy najwięcej „piracą”, generują rónież najwięcej zysków artystom, bo ludzie generalnie dzielą się na zainteresowanych kulturą i rozrywką i tych niezainteresowanych. Ci pierwsi trochę ściągają ale i trochę kupują, tych drugich nie interesują ani oryginały ani kopie i nie zaopatrują się ani w jedno ani w drugie.

Tak właściwie nie wiem o co ludzie walczą ;) bo to wygląda jakby walczyli z imaginacją (wszak ACTA nawet jeżeli wejdzie to dopiero otwiera drzwi do tych wszystkich czarnych scenariuszy, a nie jest już tym samym w sobie; jak można sobie takie projekcje wkręcać? i w jakim celu? „bo tak napewno będzie” – to nie jest argument), której treści z resztą w ogóle nie znają (ja np. wcale się nie wypowiem, ponieważ nie czytałem tego i trochę mi się nie chce, a jakoś nie ufam innym i aby wyrobić sobie swoje zdanie musiałbym przeczytać sam). A co do filmików anty, to jak narazie najbardziej przemawia do mnie ten (nie tylko dlatego że lubię Niekrytego Krytyka ;) ), jest w spokojnym tonie i raczej asekuracyjnym niż te wszystkie inne: „bądźcie przeciw bo jutro was zamkną!”

Mówiąc „jestem za piractwem” mam na myśli… zacznijmy tak: link – to są zdjęcia kolekcji różnych fanów Kinga, jest nawet kilka blogów temu poświęconych. Jeszcze raz, żebym został dobrze zrozumiany: blogi poświęcone kolekcjom na temat danego pisarza, nie jemu, nawet nie jego książkom tylko kolekcjom. Widać już może do czego zmierzam? ;) Niektórzy ludzie nie zbierają po prostu książek, zbierają wszystkie wydania danej książki, czasem nawet w różnych językach. Niektórzy pisali, że wydają na te swoje kolekcje po kilkaset złotych miesięcznie. I nie ma to znaczenia, że te książki czy filmy są w internecie, bo jak ktoś jest fanem to chce mieć oryginalne i różne wydania. A to są fani pisarza! W czasach kiedy podobno ludzie nie czytają książek… Z pewnością więc np. muzycy mają jeszcze więcej tego typu fanów. No i niech mi ktoś teraz powie, że piractwo im szkodzi? Dla mnie to bzdura, bo kto zechce to i tak kupi, kto nie zechce, nie kupiłby nawet gdyby nie miał skąd ściągnąć. Ale o tym już kiedyś pisałem, więc nie ma potrzeby się powtarzać. Reasumując: uważam, że artyści powinni zarabiać na nośnikach, które się sprzedają (bo i tak będą się sprzedawały) i nie marudzić ;) Powiem więcej: sądzę, że kiedy już napiszę książkę, udostępnię ją za darmo, w Polsce i tak nie ma za bardzo sensu czegokolwiek wydawać, a kto zechce to mi sam zapłaci.
Btw.: „Piracy is not thef”.

A ogólnie to się nieźle bawię od kilku dni :P Tym razem ten „reality show” przynajmniej nie dotyczy niczyjej śmierci, więc można się pośmiać. Rozwaliła mnie dziewczyna, która napisała na forum coś w stylu (szkoda, że nie zapisałem cytatu): „Jak wszystkie filmy znikną z sieci to co ja będę robić? zanudzę się!” :D już nie mogłem podarować sobie komentarza i napisałem coś lekko złośliwego w stylu: „Poczytaj książki. Wiesz co to takiego?” ;) i że w dodatku biblioteki są zupełnie darmowe i są praktycznie na każdej wsi :P Ale poważnie, takie teksty walić to mogą 15 latkowie, którzy nie pamiętają już internetu bez filmów (i świata bez internetu), ja nie pamiętam żebym się nudził nawet jak jeszcze nie miałem internetu. W sumie tak całkiem poważnie, to taki okrojony internet pozwoliłby mi wreszcie skupić się na czytaniu książek i może nie miałbym całej sterty „do przeczytania” jak zwykle :P Chciałbym wreszcie znów nie mieć nic do przeczytania, nawet chętnie poszedłbym do biblioteki jak kiedyś, po prostu żeby wybrać coś z tego co jest żeby mieć co poczytać.

Inny śmieszny komentarz: „Sorry ale trochę jestem nie w temacie to znaczy się co na następne odcinki swoich seriali muszę czekać aż TVP je zakupi? Dzisiaj filesonic i fileserve nie działa (…)” – no to dopiero jest tragedia! XD Po raz kolejny: to też ma swój urok :P
(nie no, jasne że też tak oglądałem seriale ;) baa, właściwie jednego jeszcze do końca nie ściągnąłem i chyba już tego nie zrobię… ale po prostu ten rozpaczliwy ton mnie rozwala)

I jeszcze jeden tekst (stąd):
~YoMaN: „lubię jak radzio mówi o czymś, o czym nie ma pojęcia. A to znaczy ze po prostu lubię jak radzio mówi. Myślę ze po przeczytaniu tej wypowiedzi admini MSZtu narobili grupowo w spodnie ze strachu. Szkoda ze durnie nie do końca zdają sobie sprawę z tego, ze niktóre ich wypowiedzi mogą być fatalne w skutkach. Dobrze dla nich, ze nawet jak te fatalne skutki nadejdą, to durniom i tak nie przejdzie dobry nastrój. Wystarczy popatrzeć na naszego radzia”
:D :D :D

P.S. – Jeśli ktoś chce mi powiedzieć żebym się tak nie cieszył bo jak wejdzie ACTA, to mnie zamkną za czerpanie cytatów (czy co tam jeszcze ;) ) to mu mogę odpowiedzieć tylko: no cóż… najwyraźniej nie rozumiesz mojego toku myślenia ;) ale się nie martw, bo mam czasem wrażenie, że zrozumieć go mogą tylko ludzie, którzy wierzą, że sami ponosimy odpowiedzialność za swoje życie i to my o nim decydujemy.
Z drugiej strony jak ktoś od dawna czyta mojego bloga… to powinien już wiedzieć, że zawsze jest tak jak ja mówię :D więc jak ja mówię, że nie ma się czym przejmować, to tak jest ;D

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.