tytuł nie może być pusty…

„Życie – to gra, w której świat wciąż zadaje swoim mieszkańcom jedną i tę samą zagadkę: „Zgadnij, jaki jestem?”. I każdy odpowiada zgodnie ze swoim pojmowaniem (…) Lecz, co ciekawe, w tym konkursie każdy wygrywa! Świat się z każdym zgadza i przed każdym jawi się w tej postaci, jaka została zamówiona.”

Tak. Jak już nie raz mówiłem, jestem absolutnie przekonany, że nasze myśli kształtują rzeczywistość, nie może być inaczej. Komuś może się wydawać to nieprawdą, bo jak może zmiana myślenia wprowadzać zmiany? Tak? A to spróbuj zmienić myślenie! Powodzenia :P To wcale nie jest proste, w tym leży cała trudność. I jest ona nierzadko większa niż zmiana czegokolwiek innego. Jak w tej historii o słoniu w cyrku, który nie pomyślał, że może się uwolnić, jak w tej historii o niedźwiedziu, który pozostał w klatce, chociaż jej już nie było…

„Knowing that what’s happening around you is not nearly as important as what you think about what’s happening around you. In other words, what’s happening in you is much more important than what’s happening around you.”

– ostatnio gdzieś natrafiłem, nie pamiętam już gdzie.

Dlaczego o tym piszę? (nie, wcale nie dlatego, że akurat cytuję fragment cytowany też w poprzedniej notce, akurat mi pasuje) Piszę, bo znów myślę od dwóch dni.
Co jakiś czas o tym myślę i zawsze wtedy szukam miejsca gdzie mógłbym się o tym wygadać (wypisać). Ileż razy podchodzę do podobnej notki i albo coś tam faktycznie wrzucam (zwykle nie to co początkowo chciałem), albo w ukrytej, albo jednak robię odwrót i piszę na jakimś forum, albo nigdzie (ale to rzadko). Jak się już wypiszę, to znowu mam na parę tygodni/miesięcy spokój. A potem zaczyna się od nowa. I często zapominam pozytywnych wniosków z takich tematów (bo ogólnie mam krótką pamięć jeśli chodzi o to niestety). A już niedługo odpowiednie do tego fora mi się chyba skończą. HAHA.

Żeby nie było, że znowu nie napiszę nic konkretnego (i nic z tego nie wyniknie), bo po prawdzie to już nie wiem co i jak miałbym napisać (notkę zacząłem wczoraj), wrzucę po prostu wątek.
http://forum.transfuzja.org/pl/watek/portal/nasze_zwiazki/Transi_maja_najgorzej_jezeli_chodzi_o_seks.htm
(do momentu podania linków do artykułów, bo potem się zrobił offtopic)

kilka (nie do końca) randomowych cytatów:

„Jeśli się kogoś kocha (…)”
No tak, ładnie to brzmi :D ale mnie się wydaje, że jednak relacja zaczyna się od seksu :P musi się tu układać żeby reszta się układała…

„Twoje blokady są w Twojej głowie, (…)”
z tego przynajmniej zdaję sobie sprawę

„Mam wrażenie, że zakładasz, że istnieją tylko heterycy, którzy odpadają, i geje, którzy Cię potraktują jako niepełnowartościowego. Co jest li i jedynie reprezentacją tego, co sam na swój temat myślisz.”
nom, tylko co z tego wynika

„Możesz sobie wyobrazić swoje idealne życie, dostrzec, jakie przekonania musisz zmienić, żeby to życie mieć i zacząć nad nimi pracować, (…)”
mogę spróbować sobie wyobrazić, mogę dostrzec jakie przekonania muszę zmienić. tylko zupełnie nie wiem jak zacząć nad nimi pracować (ogłaszam konkurs: może ktoś inny wie?)

„będzie Ci relatywnie rzecz biorąc bardzo łatwo. O ile uwierzysz, że jest to w zasięgu Twoich możliwości.”
wierzę, że wszystko jest w zasięgu możliwości każdego. tylko czasem nie wierzę, że mnie się uda zmienić myślenie

koniec cytatów (z wątku)

„I jeżeli mający szczęście dziwak, kiedyś zderzywszy się z „realiami życia”, zmieni swój stosunek do świata, rzeczywistość zmieni się stosownie do tego, odrzucając „tego, kto odzyskał wzrok” na sam koniec kolejki.”

Każdy ts wierzący w związek k/m+m jawi mi się jako taki dziwak ;) (tak, nawet ci którzy w tych związkach są). Ale proszę was, pozostańcie tymi dziwakami!
bo my, „widzący”… Kolega co jakiś czas pisze coś, co świadczy o buncie przeciwko takiemu stanowi rzeczy, a ja nawet buntu nie czuję! To jest dopiero przerażające!
A może w ramach terapii sam powinienem związać się z jakimś k/m-em? ;)

Zaprawdę powiadam wam, że prędzej zostanę milionerem (trafiając szóstkę w totolotka) niż zmienię swe przekonania w tej kwestii. A chyba wolałbym już żeby było odwrotnie. (przynajmniej widzę już co jest dla mnie największym wyzwaniem)

Pe eS, dzisiaj Walentynki, wcale zapomniałbym gdyby nie przypomniała mi o tym moja sąsiadka (to w ogóle temat na osobny wpis i będzie kiedyś w cyklu „co nowego u mnie”), bo będzie mieć gościa. Ja z tej okazji (Walentynek znaczy, nie jej gościa) kupiłem sobie ciasto-mrożonkę. I też sobie zapalę świeczkę, o! Bo ładny mam świecznik za jedyne 50 centów.

Pe eS dwa, ale co tam! To taka piękna data, że aż sobie zrobię z tej okazji profil na gayromeo mimo wszystko.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.