Odcinek 1037 – ostatni ;)

No to stało się. Ja również nie wyobrażam sobie prowadzenia dalej bloga na takim czymś. Po prostu… Szablon, to połowa radości z blogowania ;) Chociaż to też nie do końca to, bo przecież kiedy zaczynałem, to też używałem domyślnego szablonu… no i liczy się treść nie forma, co nie? Ale ten cały wordpress nie nadaje się na pamiętnik, przynajmniej na moją wizję pamiętnika i już. To jest takie wszystko… profesjonalne :/ (tzn. ma się tak kojarzyć, bo jednocześnie takie nie jest skoro możliwości edycji są ograniczone), nie kojarzy mi się z pamiętnikami wcale. I to jest główny zarzut.

WordPressy nadają się na blogi tematyczne, na blogi Taki-jestem-zajebisty-i-takie-mądre-notki-piszę-że-aż-musi-to-mieć-oficjalną-formę tudzież blogi podporządkowane zarabianiu na nich (i jeszcze hobbystyczne i w sumie do tego się nadaje). A przynajmniej tak mi się kojarzy. I nie zrozumcie mnie źle, zarabianie na blogu to forma dochodu pasywnego, co popieram jak najbardziej, ale… to właśnie to o czym kiedyś pisałem – blogi straciły gdzieś swój urok zwykłych pamiętników (a wordpress nie pomaga w jego odzyskaniu) i to głownie to mi się nie podoba najbardziej. Takiego stricte pamiętnika nie wyobrażam sobie pisania na tym czymś.

Jak to kolega genialnie ujął (aż pozwolę sobie zacytować, mam nadzieję, że nie będzie miał nic przeciwko temu :D ): ”To tak, jakbym chciał w pamiętniku tradycyjnym zainstalować sracz ze złotą deską wysadzaną brylantami, który to sracz będzie przygrywał melodyjki zależnie od mojego humoru i konsystencji stolca.” XD

Jeżeli chcielibyście kiedyś pisać bloga, to polecam Myloga, a raczej Myspot to się teraz nazywa, www.myspot.pl – jak ostatnio zajrzałem w panel, to wow! blog.pl nigdy nie miał tylu funkcji, a teraz to się w ogóle cofnął (no przepraszam ale niech mi nikt nie mówi, że z DOWOLNEJ możliwości edycji, do jakiegoś schematu, to nie jest zmniejszenie funkcji), a np. na myspocie można dowolnie zdefiniować sobie archiwum (ja tu ostatnio miałem cyfry rzymskie, ale wpisywałem to ręcznie, na mylogu można sobie zdefiniować jak się chce i tak się wyświetla). To wordpressowe archiwum okropnie mi się nie podoba (na blogspocie zresztą tak samo).

Dobra wiadomość jest taka, że notki ukryte nie pojawiły się. Zła jest taka, że przeniosły się jako „szkice” więc jak w nie wchodzę, to pokazuje się data „ostatniej modyfikacji” jako obecna (no bo są tak jakby jeszcze nie opublikowane), więc mają poprzestawiany w ogóle czas :/ MASAKRA. Załamałbym się gdybym zamierzał tu dalej pisać, a tak to chyba zostawię to nie dotykając się ich wcale (nawet edytował z powrotem nie będę tych które edytowałem w obawie, że się pokażą).

A wiecie co mnie jako pierwsze po migracji bloga przywitało na poczcie? Info o nowym komentarzu do zatwierdzenia, który okazał się spamem jakiegoś najpewniej bota :D pięknie! Oto właśnie do czego prowadzi wordpress… wcześniej nie miałem nigdy takich komentarzy (bo boty chyba w mniejszym stopniu interesują się tym czym były blogi, a te całe wordpressy to już bardziej strony internetowe – TO JEST WŁAŚNIE PROBLEM).

O kolorach też już wolałbym nie wspominać. Wybrałem szablon Ajruna Pro jako ten niby najbardziej edytowalny (ale ni cholery nie umiem się w tym połapać, za dużo drobiazgów w stylach), wieki miną zanim dowiem się jak np. zmienić te paskudne kolory szarości (na czarne! o tak, bo żałoba po blogu), no i w nagłówek chociaż dodać swoją grafikę. Ale przynajmniej udało mi się wywalić kategorie (których nigdy nie używałem), to już coś. Chociaż mało.

Aaale, coś się kończy, coś zaczyna. Czas na zmiany, trochę wymuszone, ale… może to i dobrze? Z jednej strony trochę szkoda, że po 9 latach muszę opuścić to miejsce (równe 9 lat!), a z drugiej… czy to takie ważne gdzie będę pisał dalej? (i tak najbardziej pedantycznie traktuję to co archiwizuję na dysku :P ).

Tak jak wielokrotnie powtarzałem: będę pisał już do końca życia ;P nie wiem czy tutaj, nie wiem czy w internecie ale pisał będę. Nadeszła właśnie chwila „nie tutaj”, ale są inne miejsca w sieci. Długo myślałem nad tym czy mylog czy coś innego… I podjąłem decyzję, że pinger! Jak wiadomo, piszę tam sobie od jakiegoś czasu w większości takie pierdołki, czego nie traktowałem jak bloga, no i pisałbym to sobie i tak dalej, bo tak czasem mam ochotę o pierdołach popisać ;) Więc skoro z pingera i tak nie zrezygnuję, to po co się rozdrabniać? Nic nie stoi przecież na przeszkodzie bym tam wkleił od czasu do czasu poważniejszą notkę. A fajne tam jest to, że ma się tak jakoś bardziej bezpośrednią interakcję z innymi. Możliwości oczywiście również nie ma on porównywalnych do myloga, ale może nie jest mi to aż tak potrzebne już teraz? Poza tym ma możliwości dzielenia notek na dostępne dla wszystkich, tylko dla znajomych i zupełnie prywatne – i to jest super (chociaż oczywiście mylog też ma takie możliwości, jeszcze bardziej nawet rozbudowane). Łatwo tam również wklejać zdjęcia z dysku bezpośrednio do notki i w dowolnym miejscu, co jest sporym ułatwieniem (i można robić fajne fotorelacje, więc łączy cechy bloga i fotobloga). Co mi się nie podoba, to kijowe (praktycznie żadne) oznaczanie dat, no ale daty wpisów będę najwyżej dopisywał do notek. Edycja szablonu też oczywiście pozostawia wiele do życzenia, no ale powiedzmy, że nie jest to najważniejsze.

Może też będę więcej pisał tylko dla siebie (w prywatnych notkach), bo tak jakoś z resztą ostatnimi czasy czuję częściej taką potrzebę niż pisania wszystkiego.

Tak więc jest to ostatnia notka tutaj. Po więcej zapraszam tam: wendigo.pinger.pl.

Nie chcę więc słyszeć żadnego „szkoda, że odchodzisz”, bo nigdzie nie odchodzę! Zmieniam tylko adres.

Ale nie opuszczam tego miejsca tak całkiem. Jak się nauczę, to poprawię jakoś wygląd (o ile tu da się coś w ogóle poprawić :/ nawet tekst w nagłówku mi się rozłazi na węższym blogu albo w Update Scannerze :/ ), bo w końcu zostaje tu całe archiwum! Będę też aktualizował linki do innych ts-blogów tak jak dotychczas (czyli niezbyt często :D ale jednak). Ale notek tu więcej nie będzie.

Czy jestem przekonany do tej decyzji? Nie jestem. Nie wiem czy pinger mi wystarczy. Ale to się okaże, jednego jestem pewien – tutaj mi się już nie podoba.

To było dobre 9 lat, mimo wszystko :) Bo dobre, co się dobrze kończy. Gdyby nie blog… aaale to innym razem sobie powspominam, w nowym miejscu ;) A pinger jest fajny, w pewnym sensie bardzo fajny jest, tak jakoś mam wrażenie, że tam teraz najłatwiej znaleźć to co rozumiem pod pojęciem „prawdziwy blog”.

Tak więc… jeśli ktoś ma ochotę na więcej gawędziarstwa, a mniej ts-tematów to zapraszam ;)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.