#4 / #1041

Siadam, siadam, siadłem do kompa (po całodziennym bieganiu) i nic mnie stąd nie ruszy do… aż padnę spać, mam nadzieję, że nie przed 24:00 a chętnie bym tak z raz do 4:00 posiedział znów :D A nie, wróć, idę po colę i piwo ;)
Nie ma piwa w lodówce, dobra, trudno, wypiję ciepłe. Swoją drogą piłem już piwo grejpfrutowe (teraz), gruszkowo-imbirowe i kaktusowo-figowe i powiem Wam, że nie czuję żadnej różnicy :D wszystkie są dobre, ale z grubsza tak samo smakują :D Aczkolwiek razu pewnego widziałem z bzem, a ponieważ bardzo mi smakował napój melisowo-bzowy (heh, w Polsce nawet nie ma takich smaków :D a przynajmniej ja nie widziałem), to spróbowałbym sobie tego piwa. Z resztą w tamtym sklepie mieli całą masę smaków piwa, nie tak jak w tym bliższym – tylko 3-4.
A jeśli już o smakach mowa, to moim najnowszym odkryciem jest jogurt marcepanowo-makowy (z ziarenkami maku), co zabawne nie lubię marcepana, a mak też niespecjalnie, ale ten jogurt jest pyszny :D Za to nie polecam chipsów musztardowo-miodowych ;) chociaż w sumie zjadłem, złe nie były ale wolałbym inne, może następnym razem kupię kokosowo-jakieśtam? :D
Ale dobra, wróćmy do tematu.
Nic nie muszę robić i nic nie zamierzam robić aż do jutra wieczora ;) (nie no, kurr… miałem się jeszcze ogolić zanim usiadłem. Nie, nie wstanę, nie golę się dzisiaj! :D chociaż byłoby fajnie mieć to z głowy… może jednak się ruszę jak skończę tą notkę ;) ).
Dzisiaj byłem „w pracy dodatkowej” i pyta się mnie babka czy lubię ryż, no lubię, a czy zjadłbym, bo właśnie ugotowała. Myślę sobie: prawie pierwsza, czas na obiad, mogę zjeść (z resztą specjalnie nie brałem drugiego śniadania, bo ostatnio za każdym razem mnie karmi :D ), chociaż dwa dni z rzędu jadłem ryż, bo zrobiłem sobie zapiekankę ryżową z wiśniami. No zapiekanki to za bardzo nie przypominało :D raczej przypieczony ryż ale i tak było bardzo dobre :P chociaż pewnie byłoby tego więcej gdyby nie fakt, że ryż mi się przy gotowaniu przypalił :D ale spoko, już wiem jak gotować ryż (bo przeczytałem w necie :D ) następnym razem może będzie lepiej :D Jak mi przyniosła cały talerz ryżu z warzywami, to ledwo to wcisnąłem :D zbliżam się ku końcowi a mi jeszcze deser przynosi (w prawdzie tylko jogurcik, ale już bym więcej nie zmieścił). I ja mam po tym pracować jak ja się ledwo ruszam? ;D Najadłem się myślę: do wieczora. Czyli te ziemniaki będą na jutrzejszy obiad, bo dostałem od znajomego ziemniaki – cały worek, a ja tyle przecież nie jem, bo w sumie to wcale ziemniaków nie jem ;) bo wiecie: one są psiankowe, więc na moje kości to niedobrze (osteoporoza itp.), no to nie jem… no poza frytkami, trójkącikami ziemniaczanymi, „torebkami” ziemniaczanymi, plackami ziemniaczanymi, ziemniakami smażonymi… a tak to nie jem :D nie no żart, bez przesady z tym nie jedzeniem, ale gotowanych prawie nie jem. No ale nic, po tym ryżu myślę sobie, że zrobię sobie jutro ziemniaki. A tu mi dziś po południu sąsiadka przynosi naleśniki :D No to chyba mam obiad na jutro i jutro też nici z ziemniaków :D (nie mówiąc już o tym, że się jutro do McDonald’s planowałem wybrać znów, nowy dość blisko mam, z resztą po drodze będzie, bo mam tą że samą sąsiadkę do Oldenburga zawieźć). Ale dobrze dobrze, niech mnie żywią wszyscy wokół, nie będę musiał gotować, bo nie chce mi się wcale :D A tymi ziemniakami to się chyba z sąsiadkami podzielę :D
Ale wcześniej jeszcze przyjechałem z tej pracy, najedzony więc od razu deser – loda brzoskwinia-marakuja, bo se wczoraj w ALDIm kupiłem (mam wreszcie i zamrażarkę, więc teraz mrożonki idą w ruch :D o swoją drogą pizzy dawno nie jadłem… znaczy tej mojej ulubionej, bo ostatnio mamie się dałem namówić na jakieś eksperymenty i takiese to było, nie ma to jak Margherita – 1,99Euro, trzy sztuki w paczce i dobre jak nie wiem :D ). Ale nie, te naleśniki to ja chyba dziś jednak zjem, bo odpuściłem sobie pieczenie ciasta, a też chciałem ;) ciasto jutro :D „piekę” już tak od trzech dni :D
No więc do czego ja zmierzam. No że siedzę se tutaj i nic mi się nie chce, a powinienem porządek zrobić. Swoją drogą to przerażające jak ja nawet w tak małym pokoju jaki mam potrafię zrobić burdel :D skąd się te wszystkie rzeczy biorą? :D Nie no, ja się dziś wziąłem za porządek, wziąłem do ręki pierwsze rzeczy – ciuchy i stwierdziłem, że nie mam ich gdzie dać, bo mój kosz na brudne ubrania jest nie dokończony (rękodzieło, wymaga pomalowania), więc porządek… się nie zrobił :D wziąłem się za kosz (to i tak już postęp!), pomalowałem środek (poszło pół farby, za 8 Euro, stwierdzam, że nie opłaca się nic robić, bo za 8 Euro to mógłbym równie dobrze sobie kupić :D a i to nie wiem czy mi ta puszka wystarczy, ale nie no, przecież ja wiem takie rzeczy – że rękodzieło nie wychodzi wcale taniej, ale nie o to chodzi żeby oszczędzać tylko żeby mieć przyjemność z wykonania ;) ), resztę jutro :D Potem musi dobrze wyschnąć, a wierzch to może i ze dwa razy trzeba machnąć (oooczywiście o ile mi tej farby starczy), a dopiero potem mogę wrócić do porządku :D A już w papierach to w ogóle. Ile ja tam pracuję? Pięć miesięcy? A rozliczenia z pracy od początku na bok odkładam, bo policzyć chciałem ile ja zarabiam, bo dalej tego nie wiem :D To znaczy netto. Wypłaty różne, wahają się nawet do 50 Euro. Ale tak patrzę na ostatnim rozliczeniu, że na „czasowym koncie” mam już prawie 100 godzin, więc jeszcze z 2-3 miesiące i dostanę „dodatkową wypłatę” :P warto było jednak odejść z poprzedniej pracy – tu jest spokojniej, fajniej i jeszcze więcej zarabiam ;) warto, nawet jeżeli ta praca jest mniej stabilna. A gdyby znowu były zwolnienia (choć wszyscy myślą, że w tym roku nie będzie tak jak w zeszłym, bo mają dużo kontraktów), to nie ma bata, lecę na jakąś Rivierę czy Majorkę :D Czemu tak? A bo jakbym miał mieć wolne, to se mogę pourlopować naprawdę, na tyle jeszcze mnie stać :P (wiecie, oglądałem ostatnio ofertę z supermarketu, ceny są naprawdę niewysokie).
Swoją drogą już chyba zdecydowałem, że robię w tym roku drugi tatuaż (się chłodno robi, co nie? to już można się szykować :D ), studia mam niedaleko dwa, się trza dowiedzieć które lepsze i wio. No jeszcze co do wzoru nie jestem pewien :D Może też jeszcze w tym roku bym się umówił na regresję? Się zobaczy.
W międzyczasie pisania sprawdzam pocztę. Ta poczta jest poj!@#$%, mam na myśli tą onetową i o2 – reklam ze trzydzieści mam codziennie, na interii tyle nie mam. W sumie kijowo, że tyle mam poczt, niepotrzebnie rozdzieliłem się na onet i o2, ale teraz ciężko by było wszędzie zmieniać onetowego maila na tlenowego, a polubiłem o2 – można mieć różne adresy na tym samym koncie, to bardzo ułatwia życie :P Ale nie wiem co z tymi reklamami, najprościej byłoby wykupić obie poczty, byłyby bez reklam :P trza sprawdzić ile kosztują. Interia na rok kosztowała kiedyś jakieś grosze, może tamte podobnie.
Czytam se Wasze komentarze – no tak, Polska też byłaby warta zwiedzania. w sumie ostatnio myślałem o tym, że czemu mi nigdy nie przyszło do głowy by w PL tą swoją dalszą okolicę zwiedzić od tak jak zwiedzam tutaj… po czym przypomniałem sobie o drogach i już wiem dlaczego :D Tu np. postawili ostatnio znak na mojej drodze do pracy, że droga uszkodzona. Hehehe… jakby w Polsce drogi wyglądały tak jak ta tutejsza droga uszkodzona, to by raj był :D Nie przesadzam. Chciałbym takie drogi jak ta niby uszkodzona. Mówcie sobie co chcecie, ale ja się (nadal) boję jeździć samochodem w Polsce. No i tyle co mam do powiedzenia na ten temat. Tutaj to max 10km do autostrady, a potem to już gdzie chcę. Prosto, szybko i przyjemnie. W PL jadę 30km i mam dość, oczywiście z prędkością max 70km/h bo już przy takiej myślę se czy dam radę czy zaraz samochód mi się rozpadnie :D (nie no, dobra, tu już przesadzam ;) ale tylko odrobinę). Aczkolwiek przejechałbym się gdzieś tutaj koleją. Myślałem sobie o Monachium (wiadomo – Dachau ;) nie no, w ogóle chętnie bym zobaczył miasto), a to jednak droga, której by mi się samochodem zwyczajnie pokonywać nie chciało. Myślałem sobie o biletach weekendowych, bo kiedyś słyszałem że są tu takie. No są ale już nie te, teraz 42euro i to tylko na jeden dzień! No wprawdzie do kilku osób może jechać, ale ja jestem sam i mi się nie opłaca :P
Tak więc dziś bieganie, a za tydzień wychodzi na to że mam zupełnie wolne (na razie :D ), fajnie. No ale za tydzień też Oldenburg, bo wiadomo – jest to cośtam ;)
No 22:00 już, to czas kończyć, bo gg muszę włączyć, a wtedy to już się na pisaniu nie skupię :D W sumie i tak nie miałem dziś nic specjalnego do napisania, tak oto przebrnęliście (kto przebrnął) przez mały pokaz mojej grafomanii :D ale co tam, czasem mam ochotę tak sobie popisać ;)
Aha – ogolić się nie pójdę, bo już mi się całkiem nie chce :D

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.